Wojciech Skruch: Pieniędzy na inwestycje nie zabraknie

Z Wojciechem Skruchem, wiceprzewodniczącym sejmiku województwa małopolskiego oraz prezesem spółki komunalnej „Dorzecze Białej”, rozmawia Sebastian Czapliński.

Wojciech Skruch

Polska może otrzymać największe w historii Unii Europejskiej fundusze, czyli ok. 770 mld zł. Z tych pieniędzy będzie mogła skorzystać także Małopolska. Na co przede wszystkim będą one przeznaczone?
W pierwszej kolejności pieniądze będziemy przeznaczać na inwestycje związane z budową dróg, czy obwodnic. To zawsze pochłania najwięcej pieniędzy, a są to inwestycje niezbędne dla mieszkańców nie tylko naszego regionu. Chcemy, aby dróg i to dobrych dróg, było jak najwięcej. Zapewne część pieniędzy zostanie przekazanych również na inwestycje związane z kulturą, czy edukacją. Jednym z projektów, który oszacowano na 265 mln zł, jest budowa Centrum Muzyki w Krakowie, czyli kompleksu o najwyższych walorach urbanistycznych, architektonicznych i funkcjonalno-użytkowych, który wpłynie na podniesienie jakości przestrzeni publicznej, wzmocni pozycję Krakowa jako ośrodka metropolitalnego, podniesie dostępność i standardy uczestnictwa w kulturze wysokiej oraz prestiż regionu. Nie zabraknie inwestycji związanych z rozwojem turystyki i sportu. Wielkimi krokami zbliżają się Igrzyska Europejskie, które zorganizuje Kraków, a także być może Tarnów, więc poprawa infrastruktury sportowej będzie niezbędna.

Wspomniał pan też o inwestycjach w turystykę. To bardzo ważna gałąź gospodarki w przypadku naszego województwa.
Zgadza się. Małopolska turystyką stoi. To ona tworzy ponad 20 proc. małopolskiego PKB. Przykładamy dużą wagę do rozwoju turystyki w naszym regionie. Świadczą o tym realizowane przez nas w ostatnich latach inwestycje. W ramach nowego unijnego rozdania potężne pieniądze trafią na inwestycje związane z ochroną środowiska, a ma ona pośredni wpływ na turystykę, m.in. poprzez poprawę jakości powietrza, czy też poprawę jakości wód i gleby. Problemów środowiskowych jest u nas sporo, bo człowiek coraz mocniej ingeruje w środowisko, dlatego projektów, które będą mogły liczyć w tym aspekcie na dofinansowanie, na pewno nie zabraknie. Wzmacniana będzie zapewne także infrastruktura hotelarska, pomimo tego, że zdecydowaną większość stanowią w tym przypadku prywatne biznesy.

Pomimo tego, że pieniądze są rekordowe, to i tak nasuwa się pytanie, czy starczy ich dla wszystkich?
Pieniędzy na inwestycje na pewno nie zabraknie. Nową perspektywę unijną trudno jednak porównać do poprzedniej. Będzie ona zdecydowanie inaczej ukształtowana. Znacznie więcej pieniędzy będzie przeznaczanych na projekty związane z ochroną środowiska, czy czystym powietrzem, a mniej na projekty o charakterze infrastrukturalnym, edukacyjnym, kulturalnym, czy mieszkaniowym. Już teraz pojawiają się głosy, że będzie można sięgnąć również po spore dofinansowania na kształcenie zawodowe ze względu na zmieniający się rynek pracy.

Wspomniał pan na początku naszej rozmowy, że znaczną część unijnych pieniędzy województwo przeznaczy na budowę dróg i obwodnic. Już w ostatnich latach prac w tym zakresie nie brakowało, czego najlepszym przykładem jest budowa obwodnicy Tuchowa.

Niedawno, dzięki prawie 25 mln zł z budżetu województwa małopolskiego, 164 gminy z naszego regionu wyremontują drogi dojazdowe do pól. Przekazane w ramach dotacji środki pochodzą z należności i opłat rocznych związanych z wyłączeniem z produkcji gruntów rolnych. Gminy otrzymają kwotę w przedziale od 30 tys. zł do 250 tys. zł. Udział finansowy samorządu wojewódzkiego w realizowanych pracach to 50 proc. wartości zadania. To jedna z wielu rekordowych dotacji, którą w ostatnich latach przekazywaliśmy na remonty tras w województwie. W przypadku obwodnicy Tuchowa jest to inwestycja, o którą zabiegałem już w poprzedniej kadencji samorządu małopolskiego. Doskonale układająca się współpraca z gminą Tuchów, owocuje tym, że zadanie realizowane jest bardzo sprawnie. Oddanie inwestycji zaplanowano na IV kwartał tego roku. Obecnie trwają prace przy najtrudniejszych i najkosztowniejszych elementach obwodnicy, czyli przy wiadukcie nad linią kolejową oraz przy nowym moście na Białej. Trasa będzie miała 2,7 km długości, trzy ronda oraz dwa wiadukty nad torami kolejowymi i ul. Polną. Budowany jest też most nad Białą o długości przeszło 300 m, a wzdłuż trasy urządzane są drogi serwisowe. Wykonane są dodatkowe zabezpieczenia powodziowe, obwodnica będzie oświetlona i będzie wyposażona w kanalizację deszczową. Całkowity koszt prac wyniesie 63,5 mln zł, a samorząd województwa przekazał na ten cel 12 mln zł. Cieszę się, że już wkrótce oddamy do użytku tak ważną dla tego regionu inwestycję.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Skanalizowane i zwodociągowane gminy

Nie brakuje jednak obaw, że budowa obwodnicy Tuchowa może spowodować, iż centrum miasta opustoszeje, co przełoży się na kłopoty finansowe niektórych przedsiębiorców.
Moim zdaniem są to bezpodstawne obawy. Z obwodnicy korzysta przede wszystkim transport towarowy. Kierowcy tirów nigdy nie zatrzymywali się w centrum Tuchowa, bo nawet nie mieli gdzie zaparkować swoich pojazdów. Jadąc w stronę Zakopanego, Krynicy, czy południa Europy zatrzymują się przeważnie na hamburgera lub hot-doga na stacji benzynowej, a nie w centrum danej miejscowości. Obwodnica przede wszystkim pomoże miastu, ponieważ odciąży ruch pojazdów główną trasą. Wydaje mi się, że oddanie do użytku obwodnicy pozytywnie wpłynie również na biznes w regionie. Uruchomienie alternatywnej trasy spowoduje, że wzdłuż niej będzie można otwierać nowe firmy, które mając bardzo dobrą komunikację z drogą wojewódzką, bez problemu będą mogły zawierać współpracę z zagranicznymi partnerami.

Czy to prawda, że w sięganiu po unijne pieniądze miała pomóc współpraca miasta Tarnowa z gminami powiatu tarnowskiego w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych?
Zintegrowane Inwestycje Terytorialne to sposób współpracy samorządów opracowany na potrzeby ostatniej perspektywy finansowej, który zdał egzamin, dlatego ma być kontynuowany również przy najnowszym rozdaniu funduszy unijnych. ZIT to dobrowolna współpraca gmin w ramach miejskich obszarów funkcjonalnych, dla których opracowywane są zintegrowane strategie terytorialne, dzięki którym istnieje możliwość wypracowania wspólnej wizji rozwoju danego obszaru, w oparciu o jego potencjały i wyzwania. W naszym przypadku ten model został przećwiczony na podstawie miasta Krakowa i sąsiadujących z nim gmin. Dla powstałego w ramach ZIT stowarzyszenia przeznaczono odpowiednią sumę pieniędzy na inwestycje. To się sprawdziło i dlatego ten model będzie przeniesiony do pięciu innych regionów w Małopolsce, w tym do Tarnowa i sąsiadujących z miastem gmin.

Na razie jednak do porozumienia pomiędzy Tarnowem a poszczególnymi gminami daleka droga…
To prawda, że w tym przypadku aglomeracja rodzi się w bólach. Jak każdy twór, który ma element polityki, pojawiają się ambicje, pojawiają się próby zdominowania grupy, która może tworzyć obszar funkcjonalny. W tym przypadku uważam, że jest zbyt mało prób szukania kompromisu, a zdecydowanie więcej jest dążenia do realizacji własnych celów i zaspokojenia własnej ambicji i to z obu stron. To może źle się skończyć, przede wszystkim dla gmin z południa i z północy powiatu tarnowskiego, które ostatecznie mogą zostać pominięte przy zawiązywaniu porozumienia.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Kazimierz Spieszny, czyli kolekcjoner zabytkowych motorów

Jak duży wpływ na ukształtowanie ZIT mają władze województwa?
Przyjęliśmy strategię, że nie ingerujemy w ich organizację. Nikt z władz województwa nie wywiera presji na żadną ze stron. Organizujemy spotkania, tworzymy płaszczyznę do rozmów, ale nie narzucamy formy, ani też składu stowarzyszeń. To musi narodzić się oddolnie. Konsekwencją braku porozumienia będzie brak przyznanych funduszów na inwestycje. Czas nieustannie ucieka… Jeżeli w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy porozumienie nie powstanie, to poszczególne gminy oraz miasto Tarnów będą musiały zapomnieć o ubieganiu się o pieniądze w ramach ZIT i każdy z samorządów będzie musiał o nie występować indywidualnie w poszczególnych konkursach. Z doświadczenia wiemy, że wówczas skuteczność takich starań jest różna. Smutne jest to, że właśnie w przypadku Tarnowa i gmin powiatu tarnowskiego najtrudniej jest o kompromis. W pozostałych regionach województwa, gdzie również tworzono aglomeracje, rozmowy trwały z różną intensywnością, ale już zakończyły się sukcesem. Tarnów i sąsiadujące z miastem gminy są jedynym obszarem, gdzie jeszcze nie zawiązano współpracy.

Oprócz tego, że jest pan wiceprzewodniczącym sejmiku województwa małopolskiego, to od 1,5 roku piastuje stanowisko prezesa spółki komunalnej „Dorzecze Białej”, której zadaniem jest zaopatrywanie w wodę przeznaczoną do spożycia oraz odprowadzanie ścieków wśród mieszkańców gmin: Tuchów, Ciężkowice, Ryglice i Rzepiennik Strzyżewski. Jak pan ocenia ten czas?
Wszystkie cele, które sobie założyłem, a były nimi przede wszystkim inwestycje w zakresie gospodarki wodno-ściekowej są realizowane zgodnie z harmonogramem. Nie ukrywam, że jednym z celów było także zwiększenie innowacyjności spółki, w takich kierunkach, jak gospodarka zamkniętego obiegu i ograniczanie środowiskowych oddziaływań instalacji. Cały czas zmierzamy w kierunku programów, które mają doprowadzić do zagospodarowania na nawóz odpadów poprocesowych powstających w oczyszczalniach ścieków. Próbujemy także rozwijać firmę w kierunku zagospodarowania odpadów komunalnych we własnych instalacjach.

Wywóz odpadów od mieszkańców gmin tworzących skład spółki spowoduje obniżkę cen za śmieci?
Taki jest cel. Chcemy poszerzyć swoją działalność, aby móc składać oferty na odbieranie, transport i zagospodarowanie stałych odpadów komunalnych profesjonalnym sprzętem, co może przełożyć się na spadek cen. Nasza spółka nie działa w celu osiągnięcia zysku. W związku z tym będzie mogła świadczyć usługi odbioru odpadów komunalnych bez zakładanego zysku, co przełoży się na korzyści dla mieszkańców. Dzięki temu poprawimy swoją konkurencyjność w sektorze świadczącym usługi zagospodarowania odpadów. Jeżeli wszystko ułoży się po naszej myśli, to nową działalność moglibyśmy rozpocząć w połowie przyszłego roku.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wiktor Gniewek, czyli jak tarnowianin podbija Dubaj

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.