Medialne kubki pana Mariana

Mieszkaniec Szczucina, Marian Kosiński od 1999 roku kolekcjonuje kubki polskich i zagranicznych mediów. Jego kolekcja liczy ponad 1000 egzemplarzy! Wśród nich nie brakuje porcelanowych, metalowych i szklanych kubków najbardziej znanych rozgłośni radiowych, kanałów telewizyjnych, czy tytułów prasowych.

Pasja do kolekcjonowania kubków zrodziła się u pana Mariana przypadkowo. Pierwszy egzemplarz zdobył bowiem… wygrywając go w konkursie radiowej „Trójki”. Drugi z kubków, tym razem z logo nieistniejącego już tarnowskiego Radia Maks, wylicytował z kolei na aukcji charytatywnej. – Pomyślałem, że zbieranie kubków z logotypami mediów nie tylko z naszego regionu, ale także z Polski oraz ze świata może być całkiem przyjemną pasją. Nawet nie wiem, jak to się stało, że w ciągu kolejnych kilkunastu lat udało mi się zebrać ponad 1000 egzemplarzy – śmieje się pan Marian, którego kolekcja zajmuje łącznie półki na trzech ścianach w kuchni oraz w jednym z pokojów – Kubków systematycznie przybywało. Pisałem do poszczególnych redakcji listy z prośbami lub też kontaktowałem się telefonicznie. Dochodziło do takich sytuacji, że na poczcie każdego dnia odbierałem po kilka paczek. Kubki mam nie tylko z polskich mediów, ale również z zagranicznych. Nie brakuje egzemplarzy z prasy, radia i telewizji z Niemiec, Australii, Rumunii, Holandii, Litwy, czy USA. Zresztą swego czasu byłem nawet w jednej z amerykańskich rozgłośni radiowych. Z działającego w Chicago „Wietrznego Radia” otrzymałem nie tylko kubek, ale także z bliska przyjrzałem się pracy tamtejszych dziennikarzy. Miałem również zaszczyt jeszcze przed wojną na Ukrainie odwiedzić dwie rozgłośnie radiowe w Kijowie. Oczywiście także i stamtąd wróciłem z kubkami.

Marian Kosiński nie ukrywa, że bardzo cennymi zdobyczami są dla niego kubki z małych lokalnych mediów oraz tych, które zakończyły już swoją działalność. Bogata szata graficzna na poszczególnych egzemplarzach, ich kształt, a także materiał, z jakiego są wykonane, dodają uroku niecodziennej kolekcji. – Większość kubków zdobywałem bezpośrednio od dziennikarzy pracujących w danych redakcjach. Dzięki temu udało mi się zawrzeć kilka znajomości ze znanymi w Polsce redaktorami. Około 50 egzemplarzy nabyłem, wymieniając się z innymi kolekcjonerami. Jednym z najcenniejszych kubków, które właśnie w ten sposób udało mi się zdobyć, jest kubek czasopisma „Nastolatka”, które wydawane było w latach 70. Z kolei moim ulubionym kubkiem jest gadżet z Radia Wanda z Krakowa, który swoim kształtem przypomina niewielki dzbanek. W mojej kolekcji jest także kilka kubków przypominających filiżanki, które dodatkowo mają do kompletu talerzyki, czy kubek redakcji „Pani Domu” w kształcie człowieczka. Jestem także posiadaczem, jedynego, unikatowego kubka TV Wrocław, który został wydany z okazji jubileuszu stacji. Na kilku egzemplarzach mam także podpisy dziennikarzy poszczególnych mediów – tłumaczy mieszkaniec Szczucina i dodaje, że często ma obawy, aby nie rozbić, któregoś ze swoich „skarbów”. – Z racji tego, że stoją one na półkach, co jakiś czas należy je przemyć. Staram się robić to bardzo starannie i delikatnie. Szkoda byłoby mi stracić jakiś egzemplarz. Do dziś nie mogę przeboleć kubka, który z Litwy został wysłany pocztą przez pracownika Radia Wilno. Niestety pracująca w tamtejszej redakcji osoba włożyła kubek do szarej koperty bez żadnych zabezpieczeń. Kubek nie przetrwał podróży i dotarł do mnie w kilkudziesięciu kawałkach. Nie było nawet sensu go sklejać…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Zuzanna Górka: Młodość, pasja i skrzypce

Gadżety pana Mariana do tej pory dwukrotnie znalazły się na wystawach. Pierwszą z nich zorganizowano w Dąbrowie Tarnowskiej z okazji „Światowego Forum Mediów Polonijnych”. Drugi raz swoje kubki mieszkaniec Szczucina zaprezentował przed dwoma laty na wystawie w Muzeum Okręgowym w Tarnowie. Co jakiś czas pojawiają się propozycje z różnych stron Polski na temat odkupienia od mieszkańca Szczucina części jego kolekcji. Ten jednak pozostaje nieugięty. – To znaczna część mojego życia. Trudno byłoby mi się z nią rozstać. Często znajomi, którzy odwiedzają moje mieszkanie, sami zastanawiają się, jak wyglądałoby ono bez tych wszystkich kubków. Widzą, jak wiele pracy i wysiłku włożyłem w zgromadzenie aż tylu egzemplarzy. Nigdy nie wyceniałem swojej kolekcji i raczej nigdy tego nie zrobię. Wiem, że pojedyncze kubki można kupić na różnych portalach aukcyjnych w cenie od 50 do 300 zł. Dla mnie jednak moja kolekcja jest bezcenna. Wciąż na półkach mam miejsca na około 100 egzemplarzy. Trzeba będzie je zapełnić – śmieje się pan Marian i dodaje, że oprócz kubków związanych z mediami, kolekcjonuje także kubki związane ze stolicami europejskich krajów. – Kiedy byłem uczniem szkoły podstawowej, moim wielkim marzeniem było odwiedzić wszystkie stolice krajów na Starym Kontynencie. Kilkanaście lat temu postanowiłem, że spełnię to marzenie i połączę z pasją związaną z kolekcjonowaniem kubków. Odwiedzając poszczególne europejskie stolice, zawsze w sklepie z pamiątkami kupuję kubek z motywem miasta. Obecnie brakuje mi już tylko… czterech kubków! Nie odwiedziłem jedynie stolic: Wielkiej Brytanii, Irlandii, Mołdawii oraz Islandii. W tym roku zamierzam pojechać do Dublina, więc Irlandia zostanie wykreślona z tej listy. Wierzę, że już wkrótce odwiedzę także pozostałe brakujące stolice. O ile kubek może się rozbić, to wspomnień z poszczególnych krajów nikt mi nie odbierze! – kończy z uśmiechem mieszkaniec Szczucina.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Każdy kiedyś kopnie w kalendarz...

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.