To, że ktoś jest Rosjaninem (to tylko przykład) wcale nie oznacza, że z góry jest złym człowiekiem i należy izolować go od świata. Może się przecież okazać, że nie popiera on działań wojennych na Ukrainie.
To, że ktoś jest pracownikiem firmy X, która słynie ze złych praktyk, wcale nie oznacza, że ten pracownik również stosuje złe praktyki. Może się bowiem okazać, że wykonuje on swoją pracę sumiennie i uczciwie, więc nie powinniśmy wylewać na niego swoich żalów i obelg, że akurat jego pracodawca jest nieuczciwy.
To, że ktoś mieszka w biednej dzielnicy, której większość mieszkańców kradnie, wcale nie oznacza, że ta osoba również kradnie i jest niebezpieczna. Może się bowiem okazać, że jest wspaniałym człowiekiem, który niesie pomoc innym, a tylko sytuacja życiowa sprawiła, że musiała zamieszkać w takim, a nie innym miejscu.
To, że ktoś jest członkiem partii X, która ma beznadziejne pomysły na rozwój kraju, wcale nie oznacza, że sam polityk jest złym człowiekiem. Być może przywdziewa on nieodpowiednie barwy polityczne, ale jego pomysły na otaczającą nas rzeczywistość są godne uwagi.
Zapewne niejednokrotnie sami byliśmy członkami jakiejś grupy (a może nadal jesteśmy), która nie ma zbyt wiele wspólnego z naszym światopoglądem. Jak byśmy się czuli z tym, gdyby ktoś oceniał nas właśnie przez pryzmat otaczającej nas społeczności, a nie naszych zachowań?
Jesteśmy jednostką, więc innych również oceniajmy przez pryzmat jednostki, a nie ogółu. Tylko wówczas realnie ocenimy drugiego człowieka…
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.