Nie lubię teorii spiskowych, ale nad jedną muszę się pochylić, bo nie daje mi spokoju. Kilka dni temu na jednym z zagranicznych portali przeczytałem o takiej teorii spiskowej nawiązującej do sytuacji z COVID19 na świecie. Oczywiście zaznaczam, że jest to TYLKO TEORIA SPISKOWA, w żaden sposób nieudokumentowana i niepotwierdzona, ale być może jest też w jakimś stopniu „usprawiedliwieniem” dla rządzących polityków, podejmujących z naszego punktu widzenia coraz bardziej absurdalne decyzje. Wydaje mi się nawet, że jest to jedyne usprawiedliwienie, które w tym całym chaosie mogłoby w jakiś sposób zostać przyjęte ze zrozumieniem przez społeczeństwo…

Otóż teoria spiskowa, o której chcę Wam dziś powiedzieć dotyczy tego, że ten koronawirus jest oczywiście rozdmuchanym problemem. Koronawirusy od zawsze z nami były, powodowały również śmierć i nikt się nimi nie przejmował. Głośno o COVID19 zrobiło się tylko dlatego, aby przykryć nim… grożącą nam w niedalekiej przyszłości katastrofę.
W teorii spiskowej, z którą się zapoznałem, mówi się o tym, że już niebawem (kilka miesięcy, kilka lat) może dojść do kataklizmu, który spowoduje, iż życie straci zdecydowana większość ludzi zamieszkujących naszą planetę. Obecne wprowadzane obostrzenia na świecie są tylko „tresurą” ludzi, aby przygotować ich do rzeczywistego posłuszeństwa wobec rządzących w chwili, kiedy od kataklizmu dzieliłyby nas dni i trzeba byłoby podjąć jakieś racjonalne kroki.
Wśród kataklizmów wskazuje się: wybuch na słońcu, który może doprowadzić do zniszczenia życia na Ziemi, przebiegunowanie naszej planety, co może skończyć się wybuchami wuklanów i wylaniem oceanów, czy zderzenie z olbrzymich rozmiarów asteroidą.
Być może cały ten „COVIDowy cyrk”, to nie tyle chęć opanowania władzy nad każdym człowiekiem na kuli ziemskiej, a przygotowanie nas na decydujące starcie o nasze życie. Osoby, które stoją za tą spiskową teorią twierdzą, że brak należytej opieki zdrowotnej w obecnym czasie, a także masowe szczepienia, które być może doprowadzą także do śmierci sporej grupy osób, to celowe działanie, aby w momencie kataklizmu, ratować jak najmniej ludzi (ponieważ przy zbyt dużej światowej populacji byłoby to znacznie utrudnione).
Mówi się o budowanych w całej Europie podziemnych tunelach i bunkrach. Wydaje się na nie w ostatnim czasie naprawdę gigantyczne pieniądze. Czy coś jest na rzeczy?
Dodatkowo wyobraźmy sobie sytuację, gdyby światowe rządy ogłosiły dziś – „Szanowni obywatele. 13 czerwca 2021 roku (oczywiście data zupełnie przypadkowa) w naszą planetę uderzy asteroida, która pozbawi życia 90 proc. ludzi. To już nieuniknione. Nie ma szans, aby zmienić tor jej lotu”.
Wyobrażacie sobie, jak wyglądałby wówczas świat przez najbliższe miesiące? Zapanowałby totalny chaos. Ludzie sami stworzyliby piekło na ziemi i obecna sytuacja z COVID19, to byłby „mały Miki”.
Być może „wielcy tego świata” rzeczywiście coś przed nami ukrywają, a COVID19, to tylko tania zagrywka, aby przykryć prawdziwą katastrofę?
Oczywiście tak, jak wspomniałem wcześniej, to tylko jedna z TEORII SPISKOWYCH zaczerpniętych z jednego z zagranicznych portali i raczej nie należy przykładać do niej zbyt wielkiej wagi. Pytanie tylko, czy taki scenariusz rzeczywiście wydaje się całkowicie absurdalny?
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.