Zaniedbana i pozostawiona sama sobie. Takie opinie od wielu lat krążą na temat rzeki Białej Tarnowskiej, która wśród wędkarzy z powiatu tarnowskiego cieszy się o wiele mniejszą popularnością, niż prywatne stawy czy wyrobiska pożwirowe zarządzane przez Polski Związek Wędkarski. Niewykluczone jednak, że ten niekorzystny trend uda się wkrótce odwrócić, a to za sprawą grupy miłośników wędkowania, którzy w ubiegłym roku założyli „Klub Przyjaciół Białej Tarnowskiej” mający na celu przywrócenie rzece dawnego blasku.

Pomysł, aby założyć klub, który czuwałby nad stanem rzeki, zrodził się spontanicznie. – Wiedzieliśmy, że Biała Tarnowska jest zanieczyszczona, brakuje w niej ryb, a tereny wokół niej są zaśmiecone. Nasz obecny prezes, Tomasz Bociek zaproponował, aby założyć specjalny klub, który we współpracy z Okręgiem PZW w Tarnowie nadzorowałby wszystkie działania prowadzone nad rzeką, a także podejmował inicjatywy związane z doprowadzeniem jej do stanu sprzed kilkunastu lat, kiedy cieszyła się olbrzymim powodzeniem wśród wędkarzy – mówi Sławomir Mikos, sekretarz „Klubu Przyjaciół Białej Tarnowskiej”, który wraz z innymi czternastoma wędkarzami z powiatu tarnowskiego od listopada ubiegłego roku tworzy KPBT.
W ciągu ostatniego roku grupa zorganizowała akcję związaną ze sprzątaniem terenów wokół rzeki, brała udział w zarybianiu Białej Tarnowskiej, a także zorganizowała dwukrotnie zawody spinningowe dla wędkarzy z województwa małopolskiego. – Wiedzieliśmy, że Biała Tarnowska nie jest w najlepszym stanie, jednak nie przypuszczaliśmy, że jest aż tak źle. Podczas akcji związanej ze sprzątaniem jej brzegów, w której uczestniczyli również członkowie grupy „Powietrze Tuchów”, okazało się, że oprócz niezliczonej liczby butelek po alkoholu, w naszych workach lądowały sprzęty AGD, części samochodowe oraz gigantyczna liczba opon. W niektórych miejscach zlokalizowane zostały nawet dzikie wysypiska śmieci. Trudno dziwić się, że wędkarze szerokim łukiem omijali te tereny, a ryb było jak na lekarstwo. W ciągu całego roku kilkukrotnie braliśmy więc udział w zarybianiu rzeki, które przeprowadzał m.in. tarnowski PZW. W wodzie wylądowało kilkadziesiąt tysięcy sztuk troci, lipieni, brzan, kleni, jazi, świnek, a nawet pstrągów. Zresztą założyliśmy również specjalne inkubatory do tarła pstrąga, aby jego populacja stale wzrastała.
Zadowolenia z powstania grupy nie ukrywa Piotr Kowalski, prezes koła PZW w Tuchowie. Według niego już teraz widać pozytywne efekty pracy zapalonych wędkarzy. – Wykonują wspaniałą pracę i cieszymy się, że możemy z nimi współpracować. Tereny wokół Białej Tarnowskiej, jak i sama rzeka powoli nabierają blasku. Najlepszym dowodem na to są zaobserwowane przez nas pojedyncze sztuki raków, które uwielbiają czyste akweny. Z tego, co mi wiadomo, to dopiero początek działań grupy i kolejne będą podejmowane już w najbliższym czasie. W ciągu ostatniego roku Biała Tarnowska stała się o wiele bardziej przyjazna dla wędkarzy, a organizacja zawodów dla miłośników spędzania wolnego czasu z wędką w dłoni sprawia, że o rzece znowu zaczyna być głośno.
Jednym z priorytetowych zadań „Klubu Przyjaciół Białej Tarnowskiej” na kolejne miesiące jest wprowadzenie na około dwukilometrowym odcinku rzeki strefy „No kill”, w której wędkarze wszystkie złowione przez siebie ryby musieliby ponownie umieszczać w wodzie. – Podobna strefa działa na Ropie w Gorlicach i sprawdza się wyśmienicie. Wędkarze są kontrolowani, a liczba ryb powiększa się w tym rejonie z każdym kolejnym rokiem. Na początku listopada sporządziliśmy specjalne pismo do Zarządu tarnowskiego okręgu PZW, w którym apelujemy o wprowadzenie zmian do Regulaminu Połowu Ryb na rok 2018 w okręgu PZW Tarnów. Wnioskujemy m.in o zwiększenie liczby kontroli, szczególnie w obrębie rzek dzierżawionych przez okręg PZW Tarnów wraz z ich dopływami. Oprócz tego chcielibyśmy zwiększyć minimalne wymiary ochronne dla kilku gatunków ryb, a także wprowadzenia dodatkowych górnych wymiarów ochronnych. Jest to jeden ze skuteczniejszych sposobów na zwiększenie populacji ryb w Białej Tarnowskiej.
Przedstawiciele grupy mają nadzieję, że uda im się również uzyskać zgodę, aby co najmniej dwójka jej członków pełniła funkcję strażników Społecznej Straży Rybackiej, mogąc w ten sposób walczyć z kłusownikami. – Pomimo tego, że problem kłusownictwa nie jest już tak duży, jak kilka lat temu, to wciąż występuje. Nie tak dawno jeden z członków Klubu znalazł samołapkę, czyli żyłkę z haczykiem i przynętą, przymocowaną do drzewa i wrzuconą do wody. Zależy nam na tym, abyśmy mogli mieć w swoim gronie strażników, którzy sprawowaliby nadzór nad rzeką, zwłaszcza że wkrótce planujemy zainstalować na niej kolejne inkubatory, a takie miejsca są szczególnie narażone na działania kłusowników. Mocno bierzemy również pod uwagę umieszczenie fotopułapek, które ułatwiłyby nam identyfikację takich osób – mówi Sławomir Mikos i dodaje, że przedstawiciele Klubu, jako główny cel stawiają sobie nie tylko doprowadzenie rzeki do odpowiedniego stanu, ale również przekonanie wędkarzy z powiatu tarnowskiego, a także innych zakątków województwa, że warto przyjechać w te rejony na kilkudniowy wypoczynek. – Chcemy, aby Biała Tarnowska była jednym z ważniejszych punktów na mapie naszego regionu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wokół niej budować bazę pod rozwój turystyki. Wędkarz, który się tutaj zjawi, zakupi jednodniową licencję na połów ryb, znajdzie nocleg i spędzi cudowne chwile pełne relaksu. To jest możliwe. Inaczej nie podejmowalibyśmy w tym zakresie żadnych działań. Pracy przed nami jeszcze sporo, ale wierzę, że przyniosą one efekt i Biała Tarnowska odżyje na nowo…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.