W ostatnim czasie w całym kraju rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa na polskich drogach. Organizacje walczące o bezpieczeństwo pieszych apelują do rządu o zaostrzenie przepisów dla kierowców. Cel jest prosty – wprowadzenie w życie takich zmian w przepisach i przejściach dla pieszych, które wreszcie spowodują radykalny spadek liczby ofiar śmiertelnych i samych wypadków. Pomysł ma wielu zwolenników, ale i przeciwników. Również w Tarnowie.

W 2018 w powiecie tarnowskim 36 pieszych straciło życie, przechodząc przez jezdnię.

Polskie drogi są jednymi z najniebezpieczniejszych w Europie. W wypadkach drogowych w Unii Europejskiej ginie średnio 49 osób na milion mieszkańców. W Polsce – aż 74! Jesteśmy na czwartym miejscu od końca w tej niechlubnej statystyce. W ciągu ostatnich lat liczba pieszych, którzy zginęli na pasach, systematycznie rośnie. W ubiegłym roku było to 285 osób, czyli o 16 więcej niż w roku 2017. Systematycznie rośnie też śmiertelność pieszych we wszystkich wypadkach drogowych, nie tylko tych na przejściach. W 2018 roku zginęło w ten sposób aż 803 osoby!

Nic więc dziwnego, że coraz większa grupa miejskich aktywistów z różnych rejonów kraju domaga się zmian w przepisach. Pod hasłem #ChodziOŻycie organizacje z całej Polski walczą o cztery zmiany w polskim prawie. Pierwsza z nich zakłada pierwszeństwo dla pieszych. Pierwszeństwo miałby mieć pieszy mający zamiar wejść na przejście, a nie tylko znajdujący się na przejściu. Dodatkowo aktywistom zależy na obniżeniu limitów prędkości do 50 km/godz. w obszarze zabudowanym przez całą dobę. Kolejną zmianą miałoby być podwyższenie mandatów. Ruchy miejskie chcą waloryzacji mandatów i powiązania stawki OC z liczbą i rodzajem wykroczeń. Ostatnim z postulatów jest skuteczna egzekucja przepisów. Miałoby w tym pomoc zwiększenie ilości fotoradarów, wprowadzenie co najmniej 300-odcinkowych pomiarów prędkości oraz odholowywanie nielegalnie zaparkowanych pojazdów w miastach.

I chociaż większość osób twierdzi, że bezpieczeństwo pieszych jest bardzo ważne, to nie wszystkich proponowane zmiany w prawie przekonują. Wśród takich osób jest Paweł Gurgul, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie. – Część egzaminów co prawda kończy się przez nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu, ale to naprawdę sporadyczne przypadki. Zdecydowanie więcej jest sytuacji, kiedy przyszli kierowcy oblewają egzaminy, nie ustępując pierwszeństwa innym pojazdom. Obecnie przepisy w Polsce mówią wprost – przed przejściem mamy obowiązek zatrzymać się tylko wtedy, gdy znajduje się na nim pieszy. Jeśli zbliża się on do zebry lub czeka na przepuszczenie przez kierowców, wyłącznie od naszej dobrej woli zależy, czy się zatrzymamy. Uważam, że takie przepisy są bardzo dobre i bym ich nie zmieniał. Oczywiście są kraje, w których pieszy ma zawsze pierwszeństwo przed nadjeżdżającym pojazdem, jednak ja nie jestem zwolennikiem takiego przepisu w naszym kraju. W moim odczuciu takie sytuacje mogą wiązać się z pewnym nadużyciem ze strony pieszych i wypadków może być jeszcze więcej niż obecnie. Dodatkowo może wpłynąć to na płynność jazdy. Będziemy częściej stać w korkach – mówi Paweł Gurgul i dodaje, że zdarzają się sytuacje, kiedy piesi… celowo wchodzą przed nadjeżdżający pojazd. – Przez 12 lat byłem egzaminatorem i sam doświadczyłem sytuacji, kiedy podczas egzaminu w okolicach szkół, młodzież celowo wchodziła na pasy, aby osoba, która starała się o prawo jazdy, oblała egzamin. Uważam, że dobrym posunięciem byłoby podniesienie wysokości mandatów i bardziej surowe karanie kierowców za wykroczenia, jednak pierwszeństwo dla pieszego w każdej sytuacji nie wydaje mi się dobrym pomysłem.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Dzięki COVID-19 można... zaoszczędzić

W 2018 w powiecie tarnowskim 36 pieszych straciło życie, przechodząc przez jezdnię. Sprawcami aż 6 wypadków byli właśnie piesi, którzy nie zachowali należytej ostrożności i weszli pod nadjeżdżający pojazd. Piesi byli też sprawcami 16 kolizji. Co ciekawe w 4 wypadkach i w 3 kolizjach z udziałem pieszych, byli oni pod wpływem alkoholu.

Paweł Klimek, rzecznik tarnowskiej policji mówi, że w wielu sytuacjach, kiedy dochodzi do wypadku lub kolizji, piesi są zamyśleni, rozkojarzeni lub spoglądają w telefony komórkowe. Często jednak wina leży również po stronie kierowców, przede wszystkim w sytuacjach, kiedy wyprzedzają inne pojazdy na przejściu dla pieszych. – Bardzo niebezpieczne dla pieszych są ulica Słoneczna i aleja Jana Pawła II. To tam dochodzi do największej liczby kolizji i wypadków z ich udziałem. Na ul. Słonecznej mamy do czynienia z trasą, która ma dwa pasy ruchu. Kierowcy nie zachowują należytej ostrożności i często omijają i wymijają inne pojazdy. Wiele takich sytuacji kończy się tragicznie. Z kolei na alei Jana Pawła II dochodziło do sytuacji, że potrącone były osoby wychodzące z autobusów. Jako policja możemy jedynie apelować do kierowców, aby przed każdym przejściem dla pieszych zwalniali, a w razie konieczności zatrzymywali swoje pojazdy i upewnili się, że na ich trasie nie znajduje się żaden pieszy. Musimy zdać sobie sprawę, że kierowcy są odpowiedzialni za życie pieszych, ale również piesi za życie kierowców.

Warto przypomnieć, że wysokość mandatów za przewinienia drogowe określa w Polsce taryfikator. Część wykroczeń ma w nim przypisaną stałą kwotę mandatu, inne, jak np. przekroczenie prędkości – widełki. Maksymalną karę – 500 zł i 10 punktów karnych przewidziano za przekroczenie prędkości o 50 km/h i więcej. Pojawiły się już jednak informacje, że mandaty wkrótce mają wzrosnąć i to trzykrotnie! Wówczas maksymalny mandat za przekroczenie prędkości może zostać podniesiony do 1500 zł. Pytanie tylko, czy podniesienie wysokości mandatów rzeczywiście poprawi bezpieczeństwo na polskich drogach?

WARTO PRZECZYTAĆ:   XII edycja Biegu Tropem Wilczym w Ołpinach za nami! (WIDEO)

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz