Wybaczcie, ale po wczorajszych wydarzeniach we Francji, dziś nie będę pisał o piłce nożnej (wyjątkowo, chyba pierwszy raz odkąd prowadzę tego bloga). Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy po wczorajszych wydarzeniach, to słowo tolerancja. Czy żyjąc w cywilizowanym świecie, który każdego dnia coraz bardziej się rozwija, jesteśmy świadomi znaczenia wyrazu „tolerancja”, który tak nagminnie pojawia się w mediach całego świata i którym karmieni jesteśmy, aż do odruchów wymiotnych? Sądzę, że nie…
Tolerancja. Można być tolerancyjnym wobec geja. No tak, bo to mniejszość. Nie dziwactwo, tylko mniejszość społeczna. To, że facet uprawia seks z innym facetem i żadnej korzyści za sobą to nie niesie, bo nawet nie wiem jakby się starali, to potomka mieć nie będą i na wskaźnik ludzkiej populacji nie zapracują, to nic. Ale, że to nie jest normalne? Ważne, że są inni. Tolerancja przede wszystkim!
Można być tolerancyjnym wobec wyznawców islamu, bo to nie chrześcijanie. Z chrześcijan można się nabijać, bo co zrobi chrześcijanin? Naśle babcie w berecie z różańcem w kieszeni? Wyznawca Allaha w kieszeni zamiast różańca będzie trzymał bombę. Ooo!!! Takiego trzeba szanować i tolerować. Ma argumenty.
Można być tolerancyjnym wobec stadionowych kiboli. Oczywiście, że można być! To, że klub zapłaci za ich wybryki karę większą, aniżeli premia za ligowe zwycięstwo, to nic. Lepiej na stadion nie wpuszczać czteroosobowej rodziny, która w kulturalnych warunkach chciałaby obejrzeć piłkarski mecz, zapłacić za cztery bilety, wydać drugie tyle kasy w klubowym sklepie z pamiątkami i przyjść na kolejne spotkanie. Kibol? Zrobi zadymę. Przez niego zamkną stadion na kolejny mecz i klub będzie w plecy kilka baniek. Boją się go inni „tolerancyjni” kibice, którzy w ramach „tolerancji” nie usiądą obok niego ze swoimi dziećmi. Ale tolerancja musi być! Jak inaczej?!
Kobieta z brodą wygrywa Eurowizję? Nie można tego piętnować! To, że zapomniała się ogolić, to nic! Jest inna (inny?), oryginalna, obdarzyć trzeba ją szczególnym zachowaniem, którym największym objawem będzie wszechobecna tolerancja. To, nic, że większa połowa mieszkańców naszej planety nie chciałaby mieć takiego dziecka, żony, czy kochanki. Tolerancja i już! Narzucona? Być może. Ale dostosować się trzeba, bo nietolerując czegoś takiego, sami staniemy się nietolerowani i wystawieni na pośmiewisko. Dzisiejsza rzeczywistość.
Gender i tolerancja? Oczywiście, że tak! Twój małoletni synek uwielbia bawić się samochodami? Zareaguj, bo będzie za późno! Wyrzuć wszystko do śmieci i kup mu przepiękne różowe laleczki. Nie można ingerować w płeć dziecka! Pod żadnym pozorem! Wychowuj go w kulturze gender. To on ma poznać swoją prawdziwą tożsamość. Ingerujesz? Gdzie twoja tolerancja prehistoryczny głupcze?! Świat idzie do przodu, a ty? Stoisz w miejscu! Stoisz w miejscu, czyli się cofasz!
Swego czasu, filozof Karl Popper stwierdził w swej książce „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie”, że „Czy tolerancyjne społeczeństwo powinno akceptować nietolerancję? A co jeśli tolerując czyn „A”, społeczeństwo niszczy samo siebie? Tolerancja czynu „A” może być użyta do wprowadzenia nowego systemu myślowego, co może doprowadzić do braku akceptacji zespołu cech „B”, właściwych danemu społeczeństwu. Bardzo trudno jest znaleźć złoty środek, a różne społeczeństwa nie zawsze zgadzają się co do szczegółów. W rzeczywistości poszczególne grupy w obrębie jednego społeczeństwa często mają problemy z porozumieniem się. Niektóre państwa uznają zniesienie nazizmu w Niemczech za przejaw nietolerancji, podczas gdy w Niemczech to właśnie nazizm jest uważany za niedopuszczalnie nietolerancyjny. Bezgraniczna tolerancja musi prowadzić do jej zaniku. Jeśli rozszerzymy bezgraniczną tolerancję nawet na tych, którzy nie są tolerancyjni, jeśli nie jesteśmy gotowi bronić tolerancyjnego społeczeństwa przed atakiem nietolerancyjnego, wtedy tolerancyjny zostanie zniweczony, a tolerancja z nim”.
Zapędziliśmy się w kozi róg. Teraz, to co wydaje się być normalne nie jest tolerowane. To co jest dziwne, pozbawione jakiejkolwiek logiki, wręcz absurdalne i na tolerancję może liczyć z każdej strony. Nazywanie człowieka nietolerancyjnego istotą prehistoryczną jest mocnym nadużyciem, bo czy przypadkiem istotą prehistoryczną nie należy nazwać osoby, która wszystko akceptuje i na wszystko się zgadza? Nie potrafi odróżnić dobra od zła. Wszystko dla niej jest kolorowe. Nie ma czerni, nie ma bieli. Wmawia jej się, że ślimak jest rybą, a marchewka owocem, a ona łyka to jak młody pelikan. Gratuluję! W końcu żyjemy w tolerancyjnym świecie! Szkoda, że zapłaciliśmy za to normalnością…