Każdemu z nas przytrafiło się ubrudzić ulubione spodnie, bluzkę, czy sukienkę. Wówczas szybko biegniemy do sklepu, aby kupić specyfik, dzięki któremu pozbędziemy się plamy. Są jednak osoby, które zamiast wydawać pieniądze na nie zawsze sprawdzony preparat, wolą oddać swoje poplamione ubrania profesjonalistom. Tarnowskie pralnie i magle cieszą się sporym zainteresowaniem lokalnej społeczności i co ważniejsze, mają wśród niej duży kredyt zaufania.

Już w czasach PRL-u pralnie, prasowalnie, czy magiel były nie tylko miejscem pracy, ale również miejscem spotkań mieszkańców poszczególnych osiedli. Wydawać by się mogło, że z racji tego, iż społeczeństwo jest coraz bogatsze i dziś praktycznie w każdym domu znajdziemy pralkę, czy żelazko, akurat ta branża powoli będzie znikać z życia społecznego. Nic bardziej mylnego! Rynek usług pralniczych rośnie w Polsce z roku na rok i mimo wielkich nakładów finansowych związanych z rozpoczęciem działalności, z czasem można liczyć na naprawdę dobre zarobki. Wie coś o tym Adam Dubiel, który sześć lat temu otworzył Eko Pralnię Inter Serwis w Tarnowie. – Przed rozpoczęciem działalności wydawało mi się, że to stosunkowo tani biznes. Okazało się, że byłem w błędzie. W lokal o wielkości 78 metrów kw. zainwestowałem blisko milion złotych. Należy pamiętać, że cały czas trzeba rozwijać swoją działalność, co również kosztuje. Pamiętam dzień, w którym przyszła do nas klientka i zapragnęła… ufarbować biustonosz. Nie mieliśmy wtedy na stanie tego typu urządzenia, ale aby sprostać wymaganiom rynku zakupiliśmy go w ciągu dwóch tygodni.
Dziś w pralni pana Adama możemy spotkań kilkanaście urządzeń, dzięki którym może spełniać niemal każdą zachciankę swoich klientów. – Mamy agregaty do prania chemicznego. Do tego dochodzą jeszcze pralki wodne, stoły do prasowania, czy urządzenia do odplamiania. Ceny za agregaty kształtują się w okolicach 50-70 tys. zł, a warto zwrócić uwagę, że za jedną butelkę środku do odplamiania zapłacimy od 50 do nawet 200 zł. Pomimo dużych nakładów finansowych nie narzekamy jednak na brak klientów. Ludzie coraz chętniej korzystają z naszej oferty. Średnio potrafimy obsłużyć ponad pół tysiąca osób miesięcznie. Do tego dochodzą również przedsiębiorcy. Najczęściej z naszych usług korzystają osoby starsze, ale nie brakuje również ludzi młodych, przeważnie tych, którzy pracują w dużych korporacjach i codziennie muszą mieć na sobie wyprany i wyprasowany garnitur. Staramy się, aby w 48 godzin od złożenia zamówienia, klient mógł odebrać odświeżoną rzecz.
Ceny za pranie są różne. Wszystko uwarunkowane jest od tego, jaki przedmiot chcemy wyprać, jakiej jest wielkości, a także z jakiego materiału został zrobiony. – Wyceny dokonują zazwyczaj sami pracownicy. Płaszcz, to wydatek 30-50 zł, podobnie garnitury, czy kostiumy kobiece, natomiast pranie futra może osiągnąć kwotę nawet 120 zł. Najdziwniejszym zamówieniem z jakim się spotkaliśmy było wypranie ośmiu parasoli reklamowych. Mieliśmy również zadanie, którego nie udało nam się wykonać. Jedna z firm poprosiła nas o wypranie… namiotu weselnego. Zbyt duże gabaryty przedmiotu nie pozwoliły nam na zrealizowanie zlecenia.
Witold Janiszewski od kilku lat prowadzi na terenie Tarnowa magiel i nie ukrywa, że klientów korzystających z jego usług nie ma zbyt wielu, jednak jest ich na tyle dużo, aby był to opłacalny biznes. – Nie są to już czasy PRL-u, kiedy na każdej ulicy znajdował się magiel. Jest to zawód z gatunku wymierających, jednak nigdy nie wiadomo, czy nie za chwilę nie wróci do „świata żywych”. Inną sprawą jest, że dzięki temu, iż w ostatnim czasie wiele magli zostało zamkniętych, ubyło mi konkurencji. Nigdy nie zastanawiałem się nad pralnią. W grę wchodził tylko magiel. Na co dzień bazuję na klientach indywidualnych. Firma działa w tym samym miejscu od 40 lat. Jest więc sporo stałych klientów, którzy korzystają z naszych usług od dawna. O ile w przypadku pralni zdarzają się nietypowe zamówienia, tak w wypadku magla nigdy się z takim nie spotkałem. Ludzie przynoszą do nas przeważnie pościele, zasłony, czy obrusy. Największy ruch jest w okresie świąt. Wiele osób korzysta również z magla tuż przed rodzinnymi uroczystościami. Warto zwrócić uwagę, że nie zarabiamy na tym dużych pieniędzy. Za kilogram wyprasowanej pościeli klient musi zapłacić… 3,50 zł. To naprawdę śmieszne pieniądze.
Zdarza się, że właściciele pralni, czy magli są narażeni na koszty związane z reklamacjami. Często są one zasadne, jednak coraz częstszym przypadkiem są również wyłudzenia ze strony samych klientów. – Pamiętam, kiedy zapłaciliśmy naprawdę dużą sumę za dwie zniszczone kurtki. Okazało się, że w składzie tkaniny zawarte było odpowiednio 7 i 10 proc. metalu. Pomimo tego, że zastosowaliśmy się do zaleceń związanych z ich praniem, to po wypraniu struktura tkaniny zrobiła się chropowata, niczym szklana wata. Musieliśmy zwrócić klientce 1500 zł za zniszczony towar. Są też klienci, którzy starają się nas przechytrzyć. Swego czasu jedna z klientek oddała nam do prania płaszcz. Okazało się, że zamiast dwóch guzików, posiadał tylko jeden. Klientka obwiniała nas, że to my zgubiliśmy guzik, który według niej wykonany był z jakiegoś drogocennego kamienia i zażyczyła sobie w zamian 150 zł rekompensaty. Kiedy zagroziliśmy, że sprawę zgłosimy na policję, kobieta wycofała się ze swoich zarzutów – mówi Adam Dubiel.
Niektórzy decydują się na zamknięcie pewnej gamy usług, tak jak pani Anna, która od 15 lat prowadziła w Tarnowie firmę specjalizującą się w praniu i maglowaniu. Ostatecznie pozostała jedynie przy drugim zajęciu. – Mam już swoje lata i w ten sposób dorabiam do emerytury. Nie jest to dla mnie podstawowe źródło dochodu i nie mam z tego kokosów. Poza tym duże pralnie chemiczne zaczęły wypierać z rynku mniejsze zakłady, takie jak mój. Obecnie z prasowania przy użyciu systemu walców korzysta u mnie około 50 klientów na miesiąc. W ostatnich latach zaczęłam traktować to jako pasję, która sprawia mi przyjemność, a nie biznes. Aby robić to na naprawdę wysokim poziomie, trzeba mieć pieniądze i cały czas inwestować.
Pomimo upływających lat, tarnowscy przedsiębiorcy zgodnie twierdzą, że klient na tego typu usługi zawsze się znajdzie. – Ludzie chcą chodzić po ulicach czyści i pachnący. Któż inny miałby im to zagwarantować, jak nie fachowcy w tej branży? Dlatego byliśmy, jesteśmy i będziemy obecni na rynku przez następne lata. My po prostu jesteśmy potrzebni!
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.