W miejscowości Golanka w gminie Gromnik doszło do niemałego absurdu. Mieszkańcy wsi przekazując nieodpłatnie drogę gminie, liczyli na to, że ta w porozumieniu z sołtyską unowocześni ją, kładąc m.in. asfalt. Ostatecznie blisko 250 metrową trasę udało się odnowić, jednak asfalt wylano na zaledwie 239 metrach w wyniku czego jeden z gospodarzy nie zyskał nowej nawierzchni. Włodarze gminy mówią, że zabrakło pieniędzy. Sąsiedzi doszukują się natomiast zwykłej złośliwości.

Cała historia jest o tyle ciekawa, że aby gospodarz mógł dojechać do swojego domu po odremontowanej drodze, zabrakło… 4 metrów asfaltu! Właśnie w takiej odległości od zakończenia drogi znajduje się wjazd na posesję mieszkańca Golanki. – Dla nas to absurd. Nie do końca rozumiemy, jak mogło się to stać – mówią sąsiedzi. – Kiedy zabierano się za drogę, byliśmy pewni, że asfalt zostanie wylany na całej jej długości. Okazało się jednak, że ostatnie z gospodarstw zostało pozbawione nowej nawierzchni, mimo iż wcześniej na rzecz gminy wszyscy zrzekliśmy się terenu, na którym miała powstać. Wydaje nam się, że to po prostu czysta ludzka złośliwość.
Odremontowana trasa nie należy do najłatwiejszych. Aby dojechać do ostatniej leżącej wzdłuż niej posiadłości, należy pokonać sporej długości podjazd. Brak asfaltu jest nie tylko problemem dla gospodarza, ale również dla firmy wywożącej odpady, ponieważ jej pracownicy zmuszeni są zawracać na samym końcu trasy, a tam z powodu braku zatoczki, o której również „zapomniano” w trakcie przygotowania projektu, manewry wykonywane są na posesji poszkodowanego gospodarza. Niezbyt kolorowo wygląda to przede wszystkim po solidniejszych opadach deszczu, ponieważ droga zamienia się w błoto, z którego ciężko się wydostać, a wszelkiego rodzaju próby najczęściej kończą się zniszczeniem trawnika.
Pytana o całą sprawę sołtyska wsi, Małgorzata Dębosz mówi, że ostatnie na trasie gospodarstwo nie wzbogaciło się o nową nawierzchnię, ponieważ… zabrakło pieniędzy. – Koszt położenia asfaltu wyniósł nas 24 255 zł. Część kosztów pokryła gmina, która przekazała nam 9 tys. zł. Ostatecznie okazało się, że jesteśmy w stanie położyć drogę na odcinku 239 metrów. Zabrakło pieniędzy na odremontowanie około 11 metrów trasy. Niestety na tej długości znajduje się posiadłość poszkodowanego gospodarza, jednak to pieniądze odgrywają tutaj pierwszoplanową rolę. Nie byliśmy w stanie zebrać dodatkowych środków. Poza tym mężczyzna nie chciał pokryć kosztów związanych z geodetą.
Małgorzata Dębosz uważa również, że mieszkaniec, któremu nie wylano asfaltu… nie powinien czuć się pokrzywdzony w zaistniałej sytuacji. – Powinien cieszyć się, że udało nam się wybudować tak długi odcinek. Zdaję sobie sprawę, że zrzekł się swoich terenów na rzecz gminy licząc na to, że sam wzbogaci się o asfalt. Nikt nikomu jednak tego nie obiecywał. Wiem, że zabrakło 4 metrów do wjazdu na jego posesję. Być może jest to śmieszna odległość, ale nic na to nie poradzę.
Postanowiliśmy zapytać przedstawicieli firmy, która zajmowała się budową drogi, jak duży wydatek czekałby gminę w związku z wylaniem brakujących 4 metrów asfaltu. Okazało się, że kwota oscylowałaby w granicach… 400 zł.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Droga w okolicach domu moje babci wyglądała bardzo podobnie przez wiele wiele lat. Odremontowana została dopiero gdy wykonane zostały wszystkie przewierty sterowane przez które był przeciągany światłowód odpowiedzialny za szybszy internet. Dopiero wtedy została wylana nowa nawierzchnia na drodze.