Papugi, jaszczurki, żółwie stepowe, pytony… To tylko część egzotycznych zwierząt, które tarnowianie hodują w swoich domach. Moda na posiadanie egzotycznego zwierzaka rozwija się w błyskawicznym tempie i o ile większość z nas traktuje je jako pełnoprawnych członków rodziny, wciąż zdarzają się tacy, którzy nie mają pojęcia, w jaki sposób powinni sprawować nad nimi opiekę.

Tylko w tym roku w Wydziale Ochrony Środowiska w tarnowskim magistracie zarejestrowano 21 gatunków egzotycznych zwierząt, wśród których znalazły się papugi, pytony, czy boa dusiciele. Jak zaznacza Justyna Polak, specjalista WOŚ w Tarnowie, rejestr prowadzony od 2004 roku stale się powiększa. – W tej chwili w rejestrze mamy 368 zgłoszeń zwierząt, wśród których znajdziemy nie tylko ptaki, czy węże, ale również warany i legwany. Część ze zwierząt pewnie w dalszym ciągu jest w posiadaniu ich właścicieli, ale nie możemy wykluczyć tego, że są i takie osoby, które w jakiś sposób pozbyły się swoich pupili, nie wykreślając ich z rejestru.
Warto dodać, że właściciele i hodowcy egzotycznych zwierząt mają obowiązek zarejestrować je w magistracie. We wniosku muszą podać nazwę gatunku, liczbę zwierząt, cel posiadania oraz kraj pochodzenia zwierzęcia. Należy również przedstawić dokument potwierdzający jego pochodzenie oraz uiścić opłatę w wysokości 26 zł od jednego gatunku. – Pojawiają się u nas osoby, które ewidentnie są pasjonatami, a posiadanie takiego zwierzęcia w swoim domu traktują jako hobby. Częstym przypadkiem jest również rejestracja żółwi stepowych, które zakupione zostały z myślą o dzieciach.
Okazuje się, że aby stać się posiadaczem egzotycznego zwierzęcia, należy głębiej sięgnąć do kieszeni. Niektóre ceny mogą robić wrażenie. Za agamę brodatą zmuszeni jesteśmy zapłacić około 300 zł. Boa dusiciel to wydatek blisko 200 zł. Legwan czerwony wyniesie nas 500 zł, żółw stepowy 400 zł, a na afrykankę kongijską, czyli jeden z gatunków papug będziemy musieli zapłacić nawet 1900 zł.
Arkadiusz Jędryka od kilku lat jest posiadaczem boa dusiciela. Tarnowianin nie ukrywa, że wąż jest jednym z… najmilszych zwierząt, jakie trzymał w dłoniach. – Niesamowicie potrafi uspokoić i zrelaksować. Jest bardzo przyjemny w dotyku, a na dodatek nie jest niebezpieczny. Bez najmniejszych obaw mogę oddać go w ręce 17-letniego syna i 5-letniej córki będąc spokojnym, że nic im nie grozi.
Blisko 90- centymetrowy wąż na pierwszy rzut oka może budzić respekt, jednak jak zaznacza pan Arkadiusz, opieka nad nim nie wymaga specjalnych umiejętności. – To zupełnie inny gatunek zwierzęcia niż kot, czy pies. Nie wymaga, aż tak wielkiej uwagi z naszej strony. Co jakiś czas musimy wyczyścić terrarium. Raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc kupujemy mu dużego szczura, który służy mu za pożywienie. Koszt jego utrzymania nie jest więc duży, bo oscyluje w granicach 20 zł na miesiąc. Ważne jednak, aby starać się jak najczęściej brać go w dłonie, przez co stanie się bardziej oswojony. Znajomi różnie patrzą na moją pasję. Jedni podziwiają, inni czują zaś obrzydzenie, bo w ich głowach rodzi się obraz niebezpiecznego węża prosto z amerykańskich filmów, który tylko czeka, aby ukąsić, czy oplątać się wokół szyi i pozbawić ich życia. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, a fakt, że do tej pory nie zostałem przez swojego węża ukąszony, najlepiej o tym świadczy.
Niestety nie wszyscy potrafią odpowiednio zaopiekować się egzotycznymi zwierzętami. Nawet na naszym podwórku nie brakuje sytuacji, w których zwierzęta są porzucane i pozostawione na pastwę losu lub opieka nad nimi pozostawia sporo do życzenia. Tak było chociażby w przypadku mieszkańca Brzeska, któremu w ubiegłym roku z mieszkania uciekł wąż boa. Ostatecznie węża odnaleziono na podwórku właściciela, schowanego pod samochodem. Za niedopilnowanie zwierzęcia mieszkaniec Bochni musiał jednak zapłacić 200 zł grzywny.
Andrzej Witek, właściciel sklepu ze zwierzętami „ZooWitek” twierdzi, że pomimo tego, iż coraz więcej osób decyduje się na zakup egotycznych zwierząt, to większość z nich nie ma najmniejszego pojęcia, jak się nimi zająć. – Ludzie naczytają się bzdur w Internecie, które później przekładają na swoje hodowle. Znam mnóstwo przykładów, kiedy ktoś decydował się na jaszczurkę, kupując do tego za duże terrarium. Zwierzę nie wiedząc o tym, że znajduje się w szklanym pomieszczeniu, nabierało rozpędu i ginęło, uderzając o jego ścianę – mówi pan Andrzej dodając, że na zakup egzotycznego zwierzęcia powinny w pierwszej kolejności decydować się te osoby, które są pasjonatami i dostrzegają w tej inwestycji hobby, a nie jedynie kolejną zabawkę. – Musimy zdawać sobie sprawę, że kupując takie zwierzę, jesteśmy bardzo często odpowiedzialni za jego populację w przyszłości. Bardzo często zdarza się, że dla gatunków, które grożą wyginięciem, to właśnie domowe hodowle są ostatnią deską ratunku. Dlatego zachęcam do tego, aby pierwszym zwierzątkiem, które mamy zamiar kupić naszemu dziecku, nie był żółw stepowy, a chomik. Dopiero widząc, jak wygląda opieka nad takim zwierzęciem, uświadomimy sobie, jakie wymagania postawi przed nami egzotyczny gatunek.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.