Gabriela Hudyka z Siedlisk w gminie Tuchów zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski w kolarstwie górskim w kategorii juniorów. Dla 17-latki to już kolejny sukces na ogólnopolskiej arenie. W ubiegłym roku podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży sięgnęła po srebrny medal, a w sierpniu tego roku zajęła drugie miejsce w mistrzostwach Polski MTB XCM. Ostatnie sukcesy młodej kolarki nie umknęły uwadze trenerom reprezentacji Polski, co przełożyło się na powołanie do kadry narodowej.

Mieszkanka Siedlisk ze sportem związana jest od najmłodszych lat. Jako dziecko trenowała judo. Później przez ponad 7 lat uczęszczała na zajęcia tańca towarzyskiego. W tym czasie jej dwaj starsi bracia oraz tata spełniali się w kolarstwie górskim. – Mój tata założył kilka lat temu grupę kolarską „UKS Grupa Kolarska FOUR BIKE”. Od razu zaraził tym sportem dwójkę moich starszych braci. Kiedy ukończyłam 13 lat pomyślałam, że może warto pójść ich śladami. Rzuciłam taniec i postawiłam na rower. Dziś wiem, że było to świetne posunięcie – mówi Gabrysia.
W ciągu zaledwie czterech lat młoda kolarka sięgnęła m.in. po srebrny medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, wicemistrzostwo Polski w MTB XCM (maraton) w kategorii juniorów, brązowy medal mistrzostw Polski MTB XCO wśród juniorów, a także zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski w tej samej kategorii wiekowej. – Na pewno nie spodziewałam się aż takich sukcesów. Oczywiście przykładałam się do treningów, ale nie sądziłam, że mogą przynieść one aż takie efekty. Dodatkowo cały czas rywalizuję z dziewczynami, które znacznie wcześniej zaczęły swoją przygodę z kolarstwem. Myślę, że przełomowym momentem, w którym uwierzyłam, że mogę należeć do ścisłej czołówki w mojej kategorii wiekowej w Polsce, były pierwsze zawody o Puchar PZKol w Sławnie. Był to mój pierwszy poważny start po zaledwie roku treningów, a i tak udało mi się wywalczyć drugie miejsce – mówi 17-latka, która dodaje, że w kolarstwie górskim zaskoczyło ją to, jak ciężka jest to dyscyplina sportu. – Sezon trwa od kwietnia do września. Praktycznie co weekend bierzemy udział w zawodach. Trenuję wówczas codziennie, niezależnie od pogody, spędzając na rowerze po dwie godziny. Jeżeli pracujemy nad wytrzymałością, jestem w stanie każdego dnia pokonać blisko 50 km. Dodatkowo ważne jest również odżywianie. Musimy trzymać odpowiednią dietę wzbogaconą o napoje i żele energetyczne. Na pewno nie każdy sprawdzi się w tym sporcie. Nie jest to dyscyplina dla osób, które nie potrafią odpowiednio zarządzać swoim czasem. Często trzeba zrezygnować z przyjemności, z których korzystają koledzy i koleżanki. Trzeba również potrafić pogodzić treningi z nauką, co nie zawsze jest łatwe.
Gabrysia twierdzi, że rowerem po górach może jeździć każdy. Jeżeli jednak chcemy przejść na bardziej zawodowe ściganie, niezbędna będzie pomoc sponsorów. Wynika to z tego, że koszty z czasem stają się gigantyczne. – O ile strój do jazdy na rowerze w postaci koszulki, spodenek, rękawiczek, okularów i kasku możemy zakupić już za kilkaset złotych, to problem pojawia się w momencie kupna odpowiedniego roweru. Najlepiej kupić taki, który posiada ramę z włókna węglowego, dzięki czemu jest zdecydowanie lżejszy i lepiej się na nim jedzie. Za taki rower jesteśmy zmuszeni zapłacić w okolicach 15-30 tys. zł, a to już kwota, za którą możemy kupić niezły samochód. Do kosztów dochodzą również odżywki oraz przede wszystkim wyjazdy na zawody. To dlatego sponsorzy są aż tak ważni w kolarstwie górskim. Problem polega na tym, że jest ich jednak niewielu. Trudno zainteresować kogoś zainwestowaniem pieniędzy w sport, który bardzo rzadko pokazywany jest w telewizji, co jest dla mnie bardzo dziwne, bo kolarstwo górskie w moim odczuciu jest zdecydowanie ciekawsze od kolarstwa szosowego. Kolarz górski ściga się po lasach, gdzie do pokonania ma mnóstwo podjazdów i zjazdów. Do tego dochodzą skocznie, muldy, koleiny i niezliczona liczba kamieni, przez co zdarza się, że kolarze często zaliczają groźnie wyglądające upadki. Kolarstwo górskie jest więc bardzo efektownym sportem i wielka szkoda, że tak mało osób interesuje się nim na co dzień.
Świetne wyniki 17-latki z Siedlisk spowodowały, że zainteresowali się nią trenerzy reprezentacji Polski juniorów w kolarstwie górskim i włączyli do młodzieżowej kadry narodowej. – To dla mnie wielkie wyróżnienie. W przyszłym roku odbędą się Mistrzostwa Europy w kolarstwie górskim i mam nadzieję, że godnie będę reprezentowała nasz kraj. Stanę naprzeciwko najlepszych kolarek górskich młodego pokolenia na Starym Kontynencie, więc będzie to dla mnie świetna okazja do sprawdzenia swoich umiejętności. Myślę, że dużym sukcesem byłoby znalezienie się w pierwszej „30” zawodniczek w Europie – mówi Gabrysia dodając, że ma nadzieję, iż w przyszłości pójdzie w ślady swojej wielkiej idolki, Mai Włoszczowskiej. – Maja Włoszczowska jest bez wątpienia najlepszą kolarką górską w historii naszego kraju i moim największym wzorem do naśladowania. Dwukrotnie sięgnęła po srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich. Chciałabym pójść w jej ślady i również należeć do światowej czołówki kolarstwa górskiego. Do tego jeszcze daleka droga, ale czuję wielkie wsparcie ze strony rodziny i wiem, że razem z nią mogę to osiągnąć. Bracia, którzy zdecydowanie wcześniej ode mnie zaczęli uprawiać ten sport, nie rywalizują ze mną na liczbę osiągniętych sukcesów, tylko pomagają i wspierają mnie na każdym kroku. To właśnie również dzięki nim kolarstwo górskie sprawia mi olbrzymią frajdę, która w przyszłości może przynieść za sobą międzynarodowe sukcesy…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.