Pewnie wielu z Was chciałoby czasami cofnąć czas i dokonać pewnych zmian w swoim życiu. Ja również zmieniłbym kilka kwestii. Z wiedzą, jaką dziś posiadam, na pewno łatwiej byłoby mi odnaleźć się w dorosłym życiu. Co bym zmienił?
– Szkoła to mało ważny element naszego życia, a przynajmniej nie tak ważny, jak niektórzy uważają. Przyjemnie jest mieć świetne oceny, ale oceny to najmniej istotna kwestia naszej szkolnej edukacji. O wiele ważniejsze jest to, jak sami będziemy podchodzić do nauki. Jeżeli skupimy się na przedmiotach, które nas interesują i które w przyszłości mogą zapewnić nam dobrze płatną pracę, jesteśmy na zdecydowanie lepszej pozycji wyjściowej od „szkolnego kujona”, który z każdego przedmiotu ma oceny bardzo dobre, ale równocześnie z żadnego z tych przedmiotów nie jest wyjątkowy. To właśnie na tę „wyjątkowość” powinniśmy przede wszystkim postawić, bez względu na to, czy będzie to biologia, chemia, czy matematyka. Poświęćmy się temu, co naprawdę nas interesuje.
– Nauka języka obcego jest bardzo ważna. Jeżeli miałbym do wyboru dwie oceny dostateczne na świadectwie z historii i geografii w zamian za ocenę celującą z języka obcego, dziś nie wahałbym się ani minuty. Bardzo dobra znajomość języka obcego, czy to angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, czy francuskiego, to w dzisiejszym świecie przepustka do dużej kariery, a co za tym idzie naprawdę dobrych pieniędzy. W podstawowym stopniu język obcy zna stosunkowo dużo Polaków, jednak znajomość bardzo dobra, czy perfekcyjna jest domeną jedynie niewielu z nas. To spora szansa na sukces.
– Rodzice za karę każą posprzątać ci pokój? To nie kara, a wpajanie obowiązku. Dzieci i młodzież wychodzą z założenia, że w momencie, kiedy rodzic każe posprzątać im pokój, wynieść śmieci, pozmywać naczynia, czy wyprowadzić psa na spacer, to jest to po części związane z jakąś karą. Nic bardziej mylnego! To nic innego jak uczenie dziecka obowiązku. Dlaczego dziś tak wiele małżeństw się rozpada? Dlaczego młodzi ludzie rezygnują z pracy już po tygodniu? Dlaczego tak wiele osób woli pobierać świadczenia socjalne, niż pracować? To wszystko dlatego, że w okresie dojrzewania rodzice od nich nie wymagali. Wkraczając w dorosłe życie, nie potrafią poradzić sobie z sytuacją, że żyją dla kogoś (małżonek, dzieci), że mają nad sobą szefa, że świat nie kręci się jedynie dookoła nich.
– Sport to zdrowie. Będąc młodym i w pełni sił jak najwięcej czasu spędzajmy z rówieśnikami na świeżym powietrzu, uganiając się za piłką. Otyłość wśród dzieci to plaga dzisiejszych czasów. Duże korporacje związane z rynkiem gier komputerowych wpajają nam w różnych reklamach, że spędzanie czasu przed monitorem, to nic strasznego. Wręcz starają się wmówić nam, że dziecko w ten sposób się rozwija. Komputer i monitor w żaden sposób nie zastąpią nam piłki, świeżego powietrza i bezpośredniego kontaktu z rówieśnikami. Kiedy będziemy starsi, nie będziemy mieć już tak wiele czasu na wspólną grę lub po prostu nie pozwoli nam na to zdrowie. Problem braku uprawiania sportu nie pojawi się w wieku 17-20 lat. Pojawi się, kiedy ukończymy 30 lat, ale wówczas może okazać się już dla nas za późno.
– Bawmy się, ale pamiętajmy, że jesteśmy… ludźmi. Chyba każdy z nas zna to powiedzenie, że „wszyscy jesteśmy tylko ludźmi”. Ja zmieniłbym je na „wszyscy jesteśmy aż ludźmi”. Zabawa w okresie dojrzewania, to nic wielkiego. Każdy musi w jakiś sposób się wyszaleć. Pamiętajmy jednak o tym, że również i my kiedyś dorośniemy, będziemy mieć dzieci i wówczas pojawi się w naszej głowie myśl – „Moja córka/mój syn poszedł na imprezę… Mam nadzieję, że nie zrobi nic głupiego”. No właśnie. Zabawy nikt nikomu nie zabronił i nie zabroni. Należy jednak pamiętać, aby robić wszystko z umiarem, aby nie mieć wyrzutów sumienia, a później przez całe życie w kółko nie powtarzać „mogłem/mogłam tego nie robić”. Już w młodym wieku starajmy się być odpowiedzialni. Wówczas o wiele łatwiej będzie nam odnaleźć się w dorosłym życiu, do którego tak wielu z nas nie potrafi dorosnąć…
– Nie przejmujmy się docinkami ze strony rówieśników. Każdy dojrzewa inaczej. Jedni szybciej, inni wolniej. Większość z nas wyrasta z głupich docinek względem kolegów i koleżanek, a będąc już dorosłymi, żałuje wielu wypowiedzianych słów. To, że ktoś „przewyższa” kogoś w szkole, nie oznacza, iż w dorosłym życiu będzie tak samo. Znam masę przykładów, kiedy „szkolne kozaki” kończyły pod mostem, a uznawane przez wszystkich „szkolne ofermy” zostawały prezesami dużych firm. Życie wszystko zweryfikuje. Szkolne przyjaźnie w większości przypadków są niewiele warte. Z 60-80 poznanych kolegów i koleżanek w trakcie uczęszczania do szkoły, na stare lata będziecie utrzymywać kontakt góra z 3-4 osobami. Nie ma sensu, aby przejmować się kłótniami, nieszczęśliwymi miłościami, czy innymi błahostkami ze szkolnych lat. Bardzo szybko o nich zapomnimy.
A najważniejsze, to być sobą. Nie przejmować się opiniami innych osób. Mieć własne zdanie i trzymać się swoich wartości i zasad. Wówczas nic nas nie zaskoczy. Nie zaskoczy nas przede wszystkim życie…
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.