Czasy, kiedy wyrzucanie śmieci do lasu i kradzież pociętego drewna, gotowego do sprzedaży uchodziły płazem, powoli przechodzą do historii. A to wszystko m.in. za sprawą kamer, przy użyciu których leśnicy z Nadleśnictwa Gromnik wyłapują „leśnych przestępców”.

Przenośne kamery są umieszczane w najbardziej zagrożonych kompleksach leśnych. Użycie urządzeń ma na celu ograniczenie szkodnictwa leśnego: kradzieży drewna, zaśmiecania lasu, aktów wandalizmu i kłusownictwa. Oprócz znaczenia prewencyjnego, kamery pomagają również ustalić sprawców wyżej wymienionych czynów. Obszar objęty monitoringiem oznakowany jest tablicami z napisem: „Teren monitorowany”. – Nie ukrywam, że kamery spełniają swoje zadanie – mówi nadleśniczy, Eugeniusz Piech. – Pozwalają na szybkie ustalenie sprawcy danego wykroczenia. Liczba kradzieży drewna znacznie spadła. Ludzie wiedzą, że mamy dodatkowe narzędzia w swojej pracy, więc z większą obawą i ostrożnością podchodzą do popełnianych przestępstw.
Kamery są wielkości małej książeczki, ale mimo tego niejednokrotnie strażnicy leśni mają nie lada problem, aby dobrze je zakamuflować. Dlatego też często umieszczają je w budkach lęgowych, bądź ptasich dziuplach. Urządzenia wyposażone są w są w czujnik ruchu, rejestrując przy okazji obraz i powiadamiając strażnika za pomocą MMS-a, że ktoś się znalazł w ich pobliżu. Zdjęcia, które otrzymują leśnicy są na tyle dobrej jakości, że bez problemu mogą namierzyć sprawcę. – W stosunku do ubiegłego roku kradzież tzw. „metrówek”, czyli składowanego w lasach drewna stosowego, które leży przygotowane do sprzedaży, zmniejszyła się o połowę. To świadczy o tym, że ludzie rzeczywiście podchodzą z dużym respektem do zainstalowanego przez nas monitoringu – mówi Marek Gasiciel, komendant Posterunku Straży Leśnej w Gromniku. – Kamery stały się dla nas dodatkową parą oczu. Dzięki nim więcej widzimy i szybciej możemy zareagować. W tej chwili dysponujemy dwiema kamerami, które co jakiś czas montujemy w innym rejonie nadzorowanych przez nas lasów. Zajmujemy się tym przeważnie po zmroku, aby zachować w tajemnicy dokładne miejsce, w którym się znajdują. Nie tak dawno, dzięki nim udało nam się namierzyć zorganizowaną grupę, która od wielu miesięcy zajmowała się kradzieżą drewna. Osoby podjeżdżały samochodem, ładowały go do oporności „metrówkami” i odjeżdżały. Na ich nieszczęście kamera zrobiła im zdjęcie, a sprawą zajęła się policja. A trzeba pamiętać, że za kradzież drewna grozi kara pozbawienia wolności od 3 m-cy do 5 lat.
Problem zaśmiecania lasów też jest coraz mniejszy. Nie tak dawno ludzie nie obawiali się ewentualnej grzywny w wysokości 500 zł za tego typu wykroczenia, ponieważ wiedzieli, że trudno będzie im cokolwiek udowodnić. Dzięki kamerom, lasy stały się bardziej czyste i strażnicy leśni mają mniej pracy związanej z ich sprzątaniem. – Mamy rejony, gdzie ludzie urządzili sobie prawdziwe wysypiska. Tak jest chociażby w lasach na terenie Zalasowej. Często budowlańcy, którzy wykonywali pracę gdzieś w okolicy, wracając do domu zatrzymywali się i opróżniali samochód ze styropianów, pianek, czy zniszczonych płytek łazienkowych. Jeszcze nie tak dawno, nikt nie bał się zostawić tam kilkunastu worków ze śmieciami. Teraz jest już jednak inaczej.
Leśnicy mają nadzieję, że już wkrótce kamer zamontowanych będzie znacznie więcej, co pozwoli objąć monitoringiem jeszcze większą część lasów, które znajdują się pod ich nadzorem. – Pod naszą opieką znajduje się blisko 9 tys. ha lasów państwowych. Niemożliwym jest, aby dwie kamery, które mimo iż co chwilę znajdują się w innym miejscu, miały upilnować cały teren. Kiedyś na tego typu sprzęt trzeba było przeznaczyć blisko 3 tys. zł. Teraz można go zakupić za kwotę blisko pięć razy mniejszą, co bez wątpienia wpływa na to, że być może wzbogacimy się o kolejne kamery, które mimo wszystko traktujemy, jako dodatkową pomoc w wykonywaniu naszych obowiązków, a nie złoty środek, na rozwiązanie problemów z „leśną przestępczością”.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.