Od 1 lutego mieszkańcy gminy Wierzchosławice mogą korzystać z nowej wewnątrzgminnej komunikacji. W ramach zadania, które w znacznym stopniu finansowane jest z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, wyznaczono dwie linie, którymi autobusy kursują niemal po wszystkich miejscowościach gminy uzupełniając połączenia realizowane przez prywatnych przewoźników. Wydawać by się mogło, że projekt jest na tyle ciekawy, że mogłyby skorzystać z niego również inne gminy w naszym powiecie. Okazuje się jednak, że chętnych nie ma zbyt wielu, a powodów jest kilka…

Bilet za złotówkę
Gmina Wierzchosławice od dwóch lat zabiegała w Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych o dofinansowanie własnej komunikacji, która ułatwiłaby mieszkańcom docieranie do urzędu, pracy, biblioteki, przychodni, kościoła, czy sklepów. Początkowo chciano uruchomić linie, które kursowałby do Tarnowa i dowoziły mieszkańców przede wszystkim do pracy. Okazało się to niemożliwe z tego względu, iż miasto posiadało własną komunikację, więc gminne autobusy nie mogłyby tam dojeżdżać.
– Zdecydowaliśmy się więc na wewnątrzgminną komunikację, która mam nadzieję, okaże się sporym sukcesem – mówi wójt gmin Wierzchosławice, Andrzej Mróz. – Takie rozwiązanie wydawało nam się idealne w momencie, kiedy został zamknięty most w Ostrowie. Zresztą już w swoim programie wyborczym jednym z lich celów było utworzenie komunikacji gminnej, więc chciałem wywiązać się z mojej obietnicy. Nasz wniosek został pozytywnie rozpatrzony. Rada gminy podjęła uchwałę odnośnie wkładu własnego do projektu i od 1 lutego mogliśmy wystartować. Rozkład jazdy gminnej komunikacji będzie uzupełniał ofertę komercyjnych przewoźników kursujących po naszej gminie. Na każdej linii wykonywanych jest codziennie po pięć kursów. Autobusy kursują również w weekendy i święta, a także wykonują kursy wieczorne. Rozkład jazdy został ułożony w taki sposób, aby nasze autobusy uzupełniały połączenia realizowane przez prywatnych przewoźników. Chcemy, aby był to projekt długofalowy. Umowa, którą zawarliśmy z wojewodą, ważna jest przez rok. Jesienią chcemy aplikować o kolejne dofinansowanie z programu.
Całkowita wartość zadania to ponad 330 tys. zł., z czego dopłata z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych wynosi niemal 275 tys. zł. Autobusy w gminie Wierzchosławice będą kursować na trasach: Bobrowniki Małe – Rudka – Komorów – Gosławice – Ostrów – Wierzchosławice – Bogumiłowice – Sieciechowice – Mikołajowice oraz Wierzchosławice – Łętowice – Bogumiłowice – Wierzchosławice. Co ciekawe, koszt za przejazd komunikacją gminną wynosi symboliczny 1 złoty, niezależnie od długości trasy.
Zakliczyn był pionierem
Wierzchosławice nie są pierwszą gminą w powiecie tarnowskim, która skorzystała z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Już w 2019 roku z programu skorzystały władze gminy Zakliczyn, które nie ukrywają, że była to jedna z najlepszych decyzji podjętych w ostatnich latach. – Pod koniec ubiegłego roku otrzymaliśmy blisko 190 tys. zł dofinansowania na kontynuację połączeń autobusowych, które organizujemy od 2019 roku. Dofinansowanie dotyczy trzech linii: Zakliczyn – Stróże – Filipowice – Dzierżaniny, Zakliczyn – Jamna oraz Paleśnica – Zakliczyn – Wróblowice. Stworzenie wewnątrzgminnej komunikacji jest wyjściem naprzeciw mieszkańców, którzy nie mają możliwości, aby dotrzeć do najważniejszych punktów w gminie. Uważam, że to jedno z kluczowych zadań samorządu, aby im to zapewnić – mówi burmistrz Zakliczyna, Dawid Chrobak. – Fundusze związane z dopłatą do wozokilometra zostały zwiększone do 3 zł. Nasza gmina do przyznanej przez rząd dotacji dołoży 21 tys. zł. Na pewno będziemy kontynuować ten projekt w kolejnych latach. Od września 2019 roku trzy linie, które u nas funkcjonują, są realizowane dzięki pieniądzom z rządowego Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. W pierwszym rozdaniu otrzymaliśmy 30 tys. zł, w ubiegłym roku blisko 80 tys. zł, a na ten rok rekordowe prawie 190 tys. zł. Program rozwiązał problemy osób, które nie mogły dostać się do centrum naszej gminy, a następnie do Tarnowa, Krakowa, czy Brzeska. Nie wiem dlaczego wiele gmin w naszym powiecie nie korzysta z tego funduszu… Sam mogę wypowiadać się na jego temat w samym superlatywach, zwłaszcza że bilet dla mieszkańców są dużo tańsze, niż u prywatnych przewoźników.
W podobnym tonie wypowiada się burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn, gdzie również funkcjonuje komunikacja wewnątrzgminna. – Korzystamy od niedawna z tego projektu, ale bardzo sobie go chwalimy. Jeden autobus kursuje z Lubczy przez Zalasową do Ryglic, a drugi z Lubczy przez Kowalową do Ryglic. Pasażerowie docierają co centrum naszej miejscowości, a następnie dzięki prywatnym przewoźnikom mogą dojechać do Tarnowa lub do Tuchowa, gdzie znaczna część osób korzysta z usług Centrum Zdrowia Tuchów. O określonej godzinie, prywatny przewoźnik wraca z takimi osobami do Ryglic, a stąd już nasze autobusy rozwożą mieszkańców do swoich miejscowości. U nas ten system funkcjonuje od września ubiegłego roku i bardzo dobrze się sprawdza. Cena za bilet wynosi około 4,50 zł, więc również jest stosunkowo tanio – tłumaczy burmistrz gminy Ryglice, Paweł Augustyn.
Małe zainteresowanie i… zabieranie pracy
Mogłoby się wydawać, że jeżeli Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych jest tak dobrym programem, to skorzystać z niego powinny również inne gminy w naszym powiecie. Okazuje się jednak, że chętnych do tego, aby pójść śladami gminy Wierzchosławice nie ma zbyt wielu. Powodów jest kilka.
– Ustawa nie zmusza nas do tego, abyśmy organizowali mieszkańcom taką komunikację. Gmina Wierzchosławice jest od nas zdecydowanie większa i zdecydowanie bogatsza – mówi wójt gminy Gromnik, Bogdan Stasz. – Z dochodów własnych utrzymujemy m.in. oświatę, dopłacamy do wodociągów, czy kanalizacji. Gdybyśmy dopłacali jeszcze do komunikacji wewnątrzgminnej, moglibyśmy popaść w poważne kłopoty finansowe. Musielibyśmy organizować taki transport kosztem innych gminnych inwestycji. Trzeba też zaznaczyć, że niewielu naszych mieszkańców przemieszcza się z jednej do drugiej miejscowości na terenie naszej gminy. W moim odczuciu byłoby to kompletnie nierentowne posunięcie…
W Tuchowie również nie myślą o skorzystaniu z programu. Jak tłumaczy burmistrz tamtejszej gminy, Magdalena Marszałek, swego czasu próbowano we własnym zakresie uruchomić dwie wewnętrzne pętle, ale okazało się to złym pomysłem. – Mieliśmy swoje autobusy na trasach: Tuchów – Meszna Opacka – Buchcie, a także Tuchów – Łowczów – Piotrkowice. Na jednym z kursów nie było ani jednego chętnego, natomiast z drugiej linii korzystało 2-3 osoby. Nie było sensu, aby dalej kontynuować ten projekt. Nie jesteśmy więc zainteresowani programem Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Nie wyobrażam sobie, abyśmy dopłacali do pustych autobusów…
Z kolei problemem gminy Skrzyszów jest… zbyt bliskie położenie miasta Tarnów. – Rozmawiamy z gminą Ryglice, aby sięgnąć wspólnie po pieniądze z tego programu. Być może uda się wypracować jakieś wspólne stanowisko. Jesteśmy gminą sąsiadującą z Tarnowem i musielibyśmy wymyślić alternatywną trasę, która nie wkraczałaby na tereny miasta, bo do tego obliguje program, a o to może być ciężko. Poza tym, aby móc czerpać korzyści z takiego programu, musi skończyć się pandemia koronawirusa. Oferta komunikacji musi zostać przygotowana na normalną aktywność mieszkańców. Gdybyśmy zaczęli wozić autobusami powietrze zamiast ludzi, zaraz ktoś zarzuciłby nam niegospodarność – mówi wójt gminy Skrzyszów, Marcin Kiwior.
Jeszcze inny powód braku zainteresowania programem wśród gmin w naszym powiecie podaje burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk. – Mamy na terenie swojej gminy kilku prywatnych przewoźników, którzy oferują mieszkańcom swoje usługi. Gdybyśmy uruchomili gminną komunikację, doprowadzilibyśmy ich do… bankructwa. Trzeba zadać więc sobie pytanie, czy działaniem na korzyść jednej grupy, nie działamy niekorzystnie na inną grupę. Nie wykluczam oczywiście tego, że z czasem możemy zdecydować się na ten projekt, jednak obecnie będziemy przyglądać się, jak realizowany jest on w innych gminach. Na razie nasi mieszkańcy mają zapewniony transport na naprawdę dobrym poziomie przez prywatnych przewoźników i uważam, że błędem byłoby pozbawienie ich pracy.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.