Powrócił pomysł ponownego przyjęcia rodziny syryjskich uchodźców w naszym mieście. Wszystko za sprawą petycji, którą w Internecie opublikowali zwolennicy tarnowskiego KOD-u. Wniosek nie trafił jeszcze na biurko magistratu, jednak jak zapewniają przedstawiciele miasta, jeżeli tylko tak się stanie, na pewno będzie poddany odpowiednim konsultacjom.

Jak zapewniają pomysłodawcy inicjatywy, głównym jej celem jest pomoc potrzebującym imigrantom, a nie wywołanie szumu medialnego, który miałby wpłynąć na dodatkowe i nie do końca pozytywne emocje w mieście. – Zdajemy sobie sprawę z tego, jak imigranci odbierani są przez większą część społeczeństwa, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach w Berlinie i Stambule. W żadnym wypadku nie zależy nam na rozgłosie, czy też nie zamierzamy tą akcją robić komuś na złość. Kierujemy się jedynie chęcią pomocy, bo wiemy, że Syryjczycy jej potrzebują – mówi Jacek Kwiatkowski, członek tarnowskiego KOD-u.
Akcja dotycząca umieszczenia rodziny uchodźców w mieście nie jest pomysłem, który całkowicie wyszedł od przedstawicieli tarnowskiego KOD-u. Najpierw zainicjowano ją we Wrocławiu, po czym dotarła ona do Tarnowa. – Doszliśmy do wniosku, że jeżeli w innych miastach robi się podobne rzeczy, to dlaczego nie zrobić tego u nas? Przygotowaliśmy specjalną petycję i umieściliśmy ją w Internecie. Teraz pracujemy nad wersją papierową. Zamierzamy zebrać, jak najwięcej podpisów i listę przekazać na biurko tarnowskiego magistratu. Nie ukrywam, że mamy sporo obaw, iż rada miasta odrzuci nasz wniosek. Już teraz spotykamy się z wieloma niezbyt przychylnymi komentarzami. Zdarzają się osoby, które mówią nam wprost, że nie chcą tutaj Syryjczyków, ponieważ obawiają się o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich. Tarnów się wyludnia, jest sporo pustostanów, więc naszym zdaniem miasto znalazłoby miejsce dla przynajmniej jednej takiej rodziny. Ewentualna obawa przed zamachami? Nie tylko islamiści ich dokonują. Na szaleńca można trafić wszędzie.
Warto przypomnieć, że jeszcze kilka miesięcy temu w Tarnowie zamieszkiwały dwie rodziny Syryjczyków, które uzyskały tutaj schronienie. Jedna nich szybko przeniosła się do Niemiec, natomiast druga, po rocznym pobycie w naszym mieście i problemach z pracą oraz nauką języka polskiego uznała, że lepiej i łatwiej żyje się w… Damaszku i powróciła do swojego kraju. Pytani przez nas przedstawiciele tarnowskiego magistratu, czy szansa na ponowne osadzenie rodziny uchodźców w naszym mieście jest spora odpowiadają, że takie decyzje podjęte zostaną dopiero w momencie otrzymania stosownego pisma. – Jeżeli wpłynie do nas wniosek o przyjęcie rodzin imigrantów, rozpatrzymy go i podejmiemy decyzję. Teraz takiego wniosku nie ma. Ufamy, że jeżeli mielibyśmy przyjąć rodziny imigrantów, zostałyby one dokładnie zweryfikowane przez odpowiednie służby – mówi Daniela Motak z wydziału komunikacji społecznej w tarnowskim UM. – Przypadek poprzedniej rodziny, która po roku pobytu w naszym mieście zdecydowała się na powrót do swojego kraju nie rozstrzyga, czy pomoc jest potrzebna, czy zbędna, bo nie można go przełożyć na inne sytuacje. Dwa lata temu przekazaliśmy wojewodzie małopolskiemu odpowiedź na jego pytanie w sprawie przyjęcia przez Tarnów rodzin z Syrii. Złożyliśmy deklarację przyjęcia czterech rodzin, w łącznej liczbie do 16 osób. Taka pomoc nie jest jednak bezwarunkowa – rodziny musiałyby przystąpić do Indywidualnego Programu Integracyjnego, w ramach którego deklarują między innymi: naukę języka, chęć integracji i przestrzeganie zawartych w programie zobowiązań. Rodzina otrzymuje również dofinansowanie z Urzędu Wojewódzkiego, a jako miasto pomagamy jej członkom w znalezieniu i sfinansowaniu wynajmu mieszkania, wspieramy przy poszukiwaniu pracy, czy zapewniamy miejsca dla dzieci w szkołach.
Bartłomiej Kapuściński z fundacji „Ziemia Obiecana”, która opiekowała się poprzednimi rodzinami imigrantów zamieszkujących Tarnów uważa, że szanse na przyjęcie kolejnych uchodźców z Syrii są bliskie zeru. Wszystko przez fakt, iż konflikt zbrojny w Syrii nie osiąga już tak wielkich rozmiarów, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. – Dzisiejsza Syria jest inna. Niedawno wydawało się, że kraj zostanie doszczętnie zniszczony. Dziś sytuacja w centrum i w okolicy jest stabilna. Wiem, że członkowie rodziny, która mieszkała w Tarnowie radzą sobie tam całkiem nieźle. Ojciec pracuje, a dzieci studiują. Jeżeli ktoś stara się o sprowadzenie rodziny z tamtego rejonu świata, musi liczyć się z automatyczną odmową ze strony ambasady. Posiadamy nieoficjalną informację, że nie można pomagać już tym osobom. Nawet sami zdecydowaliśmy się na zmianę kierunku ofiarowanej przez nas pomocy i teraz skupiamy się na wsparciu Polaków mieszkających na Ukrainie i w Kazachstanie, którzy chcieliby wrócić do kraju. Nie sądzę, aby lista zawierająca nawet setki podpisów, którą udałoby się zebrać członkom tarnowskiego KOD-u miała zmienić coś w tym temacie. Syryjczyków w Tarnowie już raczej nie zobaczymy.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.