Jeździmy gratami…

Z najnowszych statystyk wynika, że średni wiek samochodów poruszających się po polskich drogach wynosi 13 lat. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Pod względem udziału aut 10-letnich i starszych w ogólnej liczbie samochodów wyprzedza nas tylko Litwa. W Tarnowie wiekowych samochodów również nie brakuje i choć niejeden z nas chciałby zasiąść za kółkiem nowego pojazdu, to albo nie mamy pieniędzy na jego zakup, albo… zbyt mocno przyzwyczailiśmy się do swojego starego auta.

Camilla Giribardi via. Wikipedia

Tarnowianie niechętnie kupują nowe samochody. Często wynika to z ich sytuacji finansowej. Nie da się ukryć, że zarobki w naszym rejonie nie należą do najwyższych w kraju, więc trudno się dziwić, że na nowe auto stać niewielu z nas. Drugim powodem, dla którego rzadko odwiedzamy salony samochodowe, jest nasze… przyzwyczajenie. Jeżeli od kilku lat jeździmy jednym i tym samym samochodem i dodatkowo nie mieliśmy z nim większych problemów technicznych, nie szukamy za wszelką cenę nowego, które w dłuższej perspektywie czasu może okazać się bardziej awaryjne i przynieść nam więcej problemów, niż radości z jego posiadania.

Z danych uzyskanych w wydziale komunikacji tarnowskiego magistratu wynika, że w 2017 roku zarejestrowano 4 658 pojazdów. Takich, których wiek wynosi od 1 do 10 lat zarejestrowano 2 524 sztuki. Pojazdów w wieku od 11 do 20 lat było 1 882, natomiast ponad dwudziestoletnich naliczono 252 modele. W powiecie tarnowskim sytuacja wygląda jeszcze gorzej. W wieku od 1 do 10 lat zostało zarejestrowanych 3 546 modeli. Pojazdów od 11 do 20 lat było aż 5 027, natomiast tych, których wiek przekroczył 20 lat – 1 212.

Takie liczby nie dziwią Zofii Kukli, zastępcy naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego, według której zarobki mieszkańców Tarnowa najbardziej przyczyniają się do tego stanu rzeczy. – Po naszych drogach porusza się mnóstwo starych samochodów. Przeważnie za ich kółkiem zasiadają młodzi kierowcy, których nie stać na obecnym etapie życie na lepszy pojazd. Kilkunastoletnimi samochodami poruszają się również starsi mieszkańcy miasta. W ich przypadku najczęściej wynika to z tego, że kilka lat temu udało im się kupić dobry samochód, którym nie podróżowali zbyt często, przechowując go w garażu, a dziś sporadycznie pojawiają się nim na drogach, aby dojechać do sklepów, czy lekarza. Niestety niewielu z nas stać na wydanie 40-50 tys. zł na nowy samochód. Auta sprowadzane z zagranicy również często nie sprawdzają się tak, jak sobie to wyobrażaliśmy, więc coraz mniej z nas jest do nich przekonanych. Najczęściej są to pojazdy, które zakupujemy już po minimalnym okresie gwarancji. Tym samym po przekroczeniu limitu, który nakłada na niego producent, coraz częściej awarii ulegają kolejne podzespoły, a nam pozostaje jedynie skorzystać z pomocy mechanika. A o tym, że koszty naprawy nowych samochodów są ogromne, nie trzeba nikomu mówić…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Iwona Wantuch - Cuda z pszczelego wosku

Jakiś czas temu, Niemieckie Stowarzyszenie Dozoru Technicznego (TUV) zaprezentowało raport awaryjności pojazdów. Wśród samochodów 2-3- letnich najbardziej awaryjnym pojazdem okazała się Kia Sportage. Chevrolet Matiz okazał się najbardziej awaryjny wśród 6-7- letnich pojazdów, natomiast wśród 10- letnich aut niechlubnym liderem okazał się Mercedes -Benz Klasy M.

Waldemar Hudyka, właściciel warsztatu samochodowego pytany przez nas, jakie najczęściej samochody pojawiają się w jego zakładzie w celu naprawy usterek, niemal z marszu wymienił trzy rodzaje aut. – Są to samochody marki Fiat, Volkswagen oraz duża liczba samochodów wyprodukowanych we Francji. Trudno mi powiedzieć, czy wynika to jedynie z ich awaryjności, czy po prostu z tego, że są to najczęściej spotykane marki samochodów na naszych drogach. Najwięcej pracy jest przy samochodach, których data produkcji zbliża się do 2000 roku. Takich aut mamy naprawdę mnóstwo. O ile silniki są zazwyczaj w dobrym stanie, o tyle bez pracy przy układach hamulcowych, wydechowych, czy sprzęgłach się nie obędzie. Niestety, ale właściciele starszych modeli muszą o tym pamiętać, bo w przypadku zaniedbania tego typu rzeczy, o niebezpieczeństwo na drodze jest bardzo łatwo.

Liczba niesprawnych samochodów na tarnowskich drogach przeraża również Dariusza Sumarę, kierownika stacji diagnostycznej „AutoRuch” w Tarnowie, który uważa jednak, że to nie wiek samochodu stanowi największy problem w bezpiecznym podróżowaniu, a jego stan techniczny. – W ubiegłym tygodniu na mojej stacji pojawił się klient, który podjechał 20- letnim Nissanem. Samochód był niemal w idealnym stanie. Zero rdzy, zero wycieków oleju… Zaproponowałem nawet, że odkupię od niego to auto, ale szybko moja propozycja została odrzucona. To najlepszy dowód na to, że to nie wiek auta ma największy wpływ na nasze bezpieczeństwo na drodze. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że niewielu tarnowian dba o auta. Około 10 proc. samochodów nie przechodzi okresowych przeglądów. To naprawdę duża liczba, zwłaszcza jeżeli uświadomimy sobie, że do momentu pojawienia się w naszej stacji, taki pojazd przemieszczał się po ulicach i stwarzał zagrożenie dla innych kierowców – mówi pan Dariusz i dodaje, że jako społeczeństwo nie powinniśmy wstydzić się tego, że jeździmy starymi samochodami, a jedynie większą uwagę przykładać do sprawności pojazdu. – Jeżeli ktoś jeździ samochodem od kilkunastu lat i nie odwiedza przy tym zbyt często mechaników, to zamiast pozbywać się auta i dokładając kilka tysięcy na zakup nowego, lepiej te pieniądze przeznaczyć na renowację naszego „staruszka”. Granicznego wieku dla samochodów nie ma. Zdarza się, że i 25-letnie pojazdy są w lepszym stanie, niż ich siedmioletnie odpowiedniki. Wszystko zależy od właścicieli samochodów, którzy nimi jeżdżą. Zanim zdecydujemy się na zakup nowego pojazdu, najpierw zastanówmy się, czy później będzie nas stać na jego użytkowanie, mając na myśli opłatę ubezpieczeń, czy koszty napraw. Może dlatego wciąż większość z nas jeździ „staruszkami”?

WARTO PRZECZYTAĆ:   Pleśna: Lampy stoją, światła brak

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz