Nie od dziś wiadomo, jak złą opinią wśród męskiej części kierowców cieszą się kobiety „za kółkiem”. Okazuje się jednak, że w Tarnowie, to właśnie płeć piękna uczestniczy w mniejszej ilości wypadków drogowych i kolizjach, a wyjaśnia tego fenomenu niekoniecznie należy szukać w mniejszej ilości pań, niż panów z prawem jazdy w kieszeni.
– Takie liczby to nie tylko przypadek Tarnowa. Kobiety po prostu prowadzą samochód inaczej niż mężczyźni. Co prawda, mają przeważnie mniejsze doświadczenie, ale w przeciwieństwie do panów rzadko traktują samochód jako formę wyżycia się na drodze. Auto stanowi dla nich przeważnie „narzędzie pracy”, którym odwożą dzieci do szkoły lub jadą na zakupy – mówi Włodzimierz Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny i prezes Stowarzyszenia Kierowca.pl. – Wiele wypadków z udziałem mężczyzn może wynikać z tego, że panowie… nie potrafią zrozumieć kobiet na drodze. Kobieta, zanim wykona na trasie dany manewr, dwa razy się zastanowi, zatrzyma się na pustym skrzyżowaniu tylko po to, aby zobaczyć, czy nic złego się nie dzieje. Po prostu są od nas rozsądniejsze. Czy są lepszymi kierowcami? Powiedziałbym raczej, że innymi…
Tak mały odsetek pań biorących udział w kolizjach mógłby wynikać m.in. z różnej liczby praw jazdy u pań i panów, okazuje się jednak, że w ostatnich latach liczba tarnowianek mogących pochwalić się pozytywnie zdanym egzaminem „na prawko” niewiele odbiega od liczby panów. – W pierwszym półroczu 2016 roku do egzaminu na prawo jazdy kat. B przystąpiło 1493 panie i 1566 panów. Zdawalność wynosi odpowiednio 30 i 46 proc. Nie jest to jakaś kolosalna różnica – mówi Tadeusz Michałek, egzaminator nadzorujący w tarnowskim MORD. – Porównywać jazdę pań i panów mogę jedynie w oparciu o podejście do egzaminów. Kobiety bardziej poddają się emocjom. Niezależnie od tego, czy wynik egzaminu jest pozytywny, czy negatywny, płaczą ze szczęścia lub ze smutku. W stosunku do panów kierują pojazdami również bardziej zachowawczo. Mężczyźni jeżdżą dynamiczniej, pewniej, ale nie zawsze ta pewność przekłada się na pozytywny wynik egzaminu. Biorąc pod uwagę obie grupy, to ich umiejętności są dużo wyższe niż jeszcze 10 czy 15 lat temu. Dużym mankamentem jest jednak mała odporność na stres i dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Pomimo tego, iż plac manewrowy podczas egzaminu na prawo jazdy został ograniczony jedynie do jazdy do przodu, do tyłu oraz ruszania na wzniesieniu, to i tak „na miasto” nie wyjeżdża aż 30 proc. zdających.
Przeprowadzone niedawno przez brytyjską firmę Privilege Insurance badania wykazały, że kobiety popełniają podczas prowadzenia auta mniej błędów niż mężczyźni. Tylko jedna z pań stworzyła niebezpieczeństwo na drodze w porównaniu do 14 proc. mężczyzn. 38 proc. kobiet wykazało też większą uprzejmość w stosunku do innych uczestników ruchu drogowego, kiedy aż 71 proc. kierowców płci męskiej nie zważało na kulturę jazdy na trasie.
W Tarnowie bardzo chwalone są panie zasiadające za kierownicą autobusów komunikacji miejskiej. Pasażerowie podkreślają wysokie umiejętności, bardzo płynną i bezpieczną jazdę, uprzejmość… – Siedem pań za kierownicą na 195 kierowców to może niezbyt dużo, ale gwarantuję, że pań w naszych autobusach będzie przybywać – mówi Ryszard Żurowski, kierownik Wydziału Przewozów MPK w Tarnowie. – Oprócz tego, że są uśmiechnięte i już sam widok kobiety sprawia, że podróż staje się przyjemniejsza, to dodatkowo wykazują się dużymi umiejętnościami. Pasażerowie, którzy podróżują z naszymi paniami, zauważają, że w przeciwieństwie do mężczyzn płynnie ruszają pojazdem z miejsca i nie hamują zbyt gwałtownie. Są również mniej nerwowe i jeżdżą bezpieczniej. Obecnie zdobywa uprawnienia kolejna pani, która jeszcze przed końcem roku zasiądzie za kierownicą autobusu.
Według Włodzimierza Zientarskiego o tym, kto jest dobrym kierowcą, wcale nie decyduje płeć, a tylko i wyłącznie umiejętności. – Dobry kierowca, to przede wszystkim osoba, która nie ma wypadków. Po drugie, nie utrudnia jazdy innym kierowcom i jest życzliwa na trasie. Przede wszystkim musi też odczuwać lęk, bo ten powoduje, że włącza nam się element ostrzegawczy, dzięki czemu więcej potrafimy przewidzieć, siedząc za kierownicą. Co do odwiecznego dylematu, która płeć jest lepsza „za kółkiem”, najważniejsze jest to, że obie mogą się sporo od siebie nauczyć. Mężczyzna ostrożności i przewidywania, a kobiety jazdy bardziej zdecydowanej. Bo chyba właśnie tego najbardziej nam u nich brakuje…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.