Piotr Borgulat oraz pochodzący z Żabna Jakub Krupa, zamierzają zdobyć Koronę Maratonów Polskich, czyli pokonać pięć odcinków o łącznej długości 210,975 km. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że biegną jako drużyna, ponieważ Piotr porusza się na wózku inwalidzkim ze względu na artrogrypozę związaną z obecnością wrodzonych, wielostawowych przykurczów. Aby stać się jedyną tego typu ekipą w kraju, której udałoby się ukończyć cały cykl, do pokonania pozostał im ostatni maraton.

27-latkowie poznali się cztery lata temu, uczęszczając do Franciszkańskiego Ośrodka Duszpasterstwa Akademickiego FODA w Panewnikach. Razem studiowali również na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Piotrek to rodowity Ślązak, natomiast pochodzący z gminy Żabno Jakub przyjechał do Katowic na studia. – Wiązałem swoją przyszłość z ekonomią, więc katowicka uczelnia wydawała mi się najlepszym rozwiązaniem. Z Piotrkiem poznałem się na jednym ze spotkań we Fodzie. Od razu się polubiliśmy. Opowiedział mi o swojej chorobie. Jakiś czas później zacząłem biegać. Pomyślałem, że może warto i jego byłoby zarazić swoją pasją. Początkowo był sceptycznie do tego nastawiony, jednak w końcu dał się przekonać – śmieje się Jakub.
Na początek wspólnie przebiegli PKO Silesia Półmaraton oraz PKO Silesia Maraton. Z czasem postanowili sobie jednak bardziej ambitne zadanie – zdobycie Korony Maratonów Polski składającej się z pięciu maratonów o łącznej długości 210,975 km. – Początkowo nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, na co się piszemy. W Polsce nikt wcześniej nie zdobył KMP, biegnąc z partnerem poruszającym się na wózku inwalidzkim. Chcieliśmy być pierwszymi, którzy tego dokonają – mówi Piotr. – Podczas przygotowań do startów na Śląsku, wspólnemu treningowi poświęcaliśmy najwięcej czasu. Pokonywaliśmy 10- kilometrowe odcinki, sprawdzaliśmy stabilność wózka, a także dobieraliśmy najlepszą z możliwych taktyk, aby Jakub odczuwał, jak najmniejsze zmęczenie podczas biegu. W końcu oprócz tego, że mnóstwo sił musi wkładać w swój bieg, to dodatkowo zmuszony jest pchać wózek inwalidzki z pasażerem.
PZU Cracovia Maraton był pierwszym maratonem, jaki pokonali wspólnie w ramach Korony Maratonów Polski. Już wtedy wzbudzili wielki podziw i szacunek wśród kibiców, ale także biegaczy, z którymi przyszło im się zmierzyć. – Na każdym z maratonów startujemy pod nazwą „FODA Tandem Team”. Pomimo tego, że biegaliśmy już w zawodach z ludźmi, którzy na swoich barkach dźwigali atrapę samolotu, przebranych za Spartan, czy kosmitów, to zawsze największa uwaga kibiców skierowana jest w naszą stronę. Wiele razy powtarzam, że pomimo tego, iż końcowy sukces zależy w głównej mierze ode mnie, to Piotrek jest niewiele mniej ważną postacią w naszej drużynie. Odpowiedzialny jest nie tylko za motywowanie mnie podczas biegów, ale załatwia również wiele spraw organizacyjnych, związanych m.in. z zakwaterowaniem, wyżywieniem, czy transportem. Warto również dodać, że ostatnie metry każdego z przebiegniętych przez nas maratonów, Piotr samodzielnie pokonuje na nogach. To ogromny wysiłek z jego strony, ale zawsze robi to z uśmiechem na twarzy. Muszę go również pochwalić za to, że zrzucił dla mnie nawet kilka kilogramów, abym w pchanie wózka wkładał nieco mniej siły – śmieje się Jakub i dodaje, że kilkakrotnie zdarzyło im się uczestniczyć w niebezpiecznych sytuacjach na trasie. – Kiedy biegnie się po płaskiej trasie, wszystko jest w porządku. Gorzej, kiedy trafimy na koleiny, czy tory kolejowe. Piotrek musi w tych sytuacjach mocno trzymać się wózka, aby nie z niego nie wypaść. Raz koło wpadło w szyny i mogło się to skończyć katastrofą. Kolejnym razem zderzyliśmy się niechcący z innym biegaczem. Są to jednak pojedyncze sytuacje. Bezpieczeństwo podczas biegu jest dla nas najważniejsze.
Jakub i Piotrek wspierani są przez kilka instytucji i firm, które pomagają im w sprawach organizacyjnych, czy też pokrywają koszty związane z kolejnymi startami. Do tej pory otrzymali wsparcie ich m.in. od przedstawicieli Fundacji Tauron, władz katowickich uczelni – Uniwersytetu Ekonomicznego oraz AWF-u, a także burmistrza Żabna. – To dla nas duża sprawa. Dzięki temu możemy startować w zawodach w całej Polsce. Cieszę się przede wszystkim, że swoją pomoc zaoferował nam burmistrz Żabna, Stanisław Kusior, który pomimo tego, że przebywam obecnie poza tamtejszą gminą, zakupił dla nas specjalne koszulki, czy kamerę, dzięki której możemy nagrywać nasze starty i publikować je w Internecie – mówi Jakub Krupa.
Duet „FODA Tandem Team” pokonał do tej pory cztery maratony. Aby stać się pierwszym zespołem w Polsce, który sięgnął po Koronę Maratonów Polski, pokonując poszczególne trasy wraz z wózkiem inwalidzkim, do przebiegnięcia pozostał im już ostatni odcinek. – Pokonaliśmy już maratony w Krakowie, we Wrocławiu, Warszawie i Poznaniu. Ostatni ma się odbyć wiosną w Dębnie. Każdy z dotychczasowych biegów kończyliśmy z medalem na szyi. Przed każdym startem zakładamy sobie czas, w jakim chcemy przebiec daną trasę. Ostatni maraton chcielibyśmy pokonać w dużo lepszym czasie niż 4 godziny i 57 minut, bo tyle wynosi nasz najlepszy wynik. Chcemy zrobić to z „pompą”, ponieważ będziemy pierwszym tego typu zespołem w Polsce, któremu uda się ta sztuka. W głowie mamy już pewien scenariusz. Oczyma wyobraźni widzę Piotrka w koronie na głowie i przymocowaną czerwoną peleryną. Reszta niech zostanie na razie tajemnicą. Łzy jednak na pewno popłyną – mówi Jakub i dodaje, że po sięgnięciu po Koronę Maratonów Polskich nie zamierzają rezygnować z biegania i stawiają sobie jeszcze większy cel. – Naszym marzeniem jest sięgnięcie po Koronę Maratonów Ziemi, w skład której wchodzi pokonanie maratonów na każdym kontynencie, w tym Antarktydzie! Do tej pory dokonało tego 22 Polaków, jednak my bylibyśmy pierwszymi na świecie, którzy zrobili to, biegnąc z wózkiem inwalidzkim. Oczywiście wiąże się to z olbrzymimi nakładami finansowymi, jednak do odważnych świat należy. Nie ma dla nas żadnych granic!
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.