Łopoń: Jaka przyszłość przedszkola?

Mieszkańcy Łoponia w gminie Wojnicz martwią się o przyszłość tamtejszego przedszkola. Niedawno gmina podjęła decyzję o likwidacji jednego z oddziałów i zmniejszeniu liczby przedszkolaków. Z etatem pożegnały się również dwie nauczycielki. Rodzice twierdzą, że to zapowiedź zamknięcia placówki. Burmistrz zapewnia jednak, że zamykać przedszkola nikt nie zamierza.

Przedszkole w Łoponiu

Kilka miesięcy temu wojniccy radni wyliczyli, że w 2017 roku koszt utrzymania przedszkola wyniósł ponad 429 tys. zł. Na koniec obecnego roku, ma być już to kwota przekraczająca 528 tys. zł. W przeliczeniu na jednego przedszkolaka daje to kwotę 13 tys. zł, podczas gdy w innych placówkach przedszkolnych na terenie gminy, koszt utrzymania jednego malucha to wydatek od 7 do 10 tys. zł. I o ile ostatecznie uchwała intencyjna w sprawie likwidacji Publicznego Przedszkola w Łoponiu nie została podjęta, ponieważ radni stosunkiem głosów 8:6 odrzucili pomysł przekazania przedszkola stowarzyszeniu, które od kilku lat prowadzi szkołę i oddział przedszkolny w tamtejszej miejscowości, to wcale nie oznacza, że sprawa likwidacji obiektu została ostatecznie zamknięta. Przekonują o tym przede wszystkim rodzice maluchów z miejscowości Sufczyn w gminie Dębno, którzy posyłają swoje dzieci do przedszkola w Łoponiu.

– Kilka miesięcy temu zadecydowano o tym, że jeden z oddziałów przedszkola zostanie zamknięty, a do przedszkola będą mogły uczęszczać tylko dzieci z gminy Wojnicz. Tym samym już od września zamiast ponad 40 dzieci, które dotychczas uczęszczały do przedszkola, będzie mogło uczęszczać ich jedynie 25. Nam kazano szukać sobie innego przedszkola, ponieważ od września nasze dzieci nie będą mogły przebywać w tej placówce – mówią wyraźnie zdenerwowani rodzice maluchów z Sufczyna. – Do placówki prowadzonej przez stowarzyszenie uczęszcza obecnie mniej niż 10 dzieci. Nie jest tajemnicą, że radni z Wojnicza mają problem z Publicznym Przedszkolem w Łoponiu już od dekady, a sytuacja dodatkowo pogorszyła się w 2012 roku, kiedy to samorząd gminy Wojnicz podjął decyzję o likwidacji szkoły w tamtejszej miejscowości. Nauczyciele ówcześnie pracujący w szkole, przy wsparciu rodziców uczniów, zwrócili się do Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Częstochowie z prośbą o założenie i prowadzenie w Łoponiu szkoły katolickiej. Stowarzyszenie przejęło szkołę, otwierając dodatkowo oddział przedszkolny. W tym samym budynku funkcjonowało już przedszkole publiczne, więc rodzice maluchów mieli od teraz możliwość posłania swoich dzieci do jednej z dwóch placówek, które oddzielała od siebie jedynie ściana. Niestety dla stowarzyszenia publiczne przedszkole cieszy się o wiele większym zainteresowaniem rodziców, więc przypuszczamy, że gminie zależy na likwidacji publicznej placówki, aby większa ilość dzieci zaczęła uczęszczać do przedszkola prowadzonego przez stowarzyszenie. Dla nas to niezrozumiałe, zwłaszcza że w naszym przedszkolu dzieci mają do swojej dyspozycji kuchnię, natomiast stowarzyszenie korzysta z cateringu. To również przemawia na korzyść publicznej placówki.

WARTO PRZECZYTAĆ:   W szkole nie nauczą języka?

Rodzice maluchów twierdzą również, że ostatnie działania gminy są wyraźnym sygnałem na to, że publiczne przedszkole z czasem zostanie zamknięte. Według nich w szkole w Łoponiu uczy się bardzo niewielka grupa dzieci i szkoła funkcjonuje jedynie dzięki stowarzyszeniu. Zwiększenie liczby przedszkolaków w prowadzonym przez stowarzyszenie przedszkolu spowodowałoby, że koszt utrzymania obiektu byłyby znacznie niższy. Gmina miałaby mieć też obawy, że jeżeli liczba przedszkolaków i uczniów prowadzonej przez stowarzyszenie placówki nie będzie wzrastać, to wówczas może zapaść decyzja o całkowitym zamknięciu szkoły przez stowarzyszenie, a na prowadzenie jedynie przedszkola dla 40 maluchów w tak dużym budynku gmina nie może sobie pozwolić.

Pytana o całą sytuację Krzysztofa Strojewska, pełniąca obowiązki dyrektora w Publicznym Przedszkolu w Łoponiu nie ukrywa, że atmosfera wokół placówki jest napięta. – Z pracą pożegnały się już dwie nauczycielki. W tej chwili w przedszkolu pracuję ja, jeden nauczyciel oraz jeszcze jeden nauczyciel wspomagający. Obniżenie ilości dzieci w placówce spowodowało również obniżenie etatu na kuchni. Rodzice boją się, że już od września ich dzieci będą zmuszone korzystać z cateringu, a na to nie ma ich zgody. Obowiązki dyrektora pełnię od trzech miesięcy. W organizowanym konkursie na to stanowisko nikt się nie zgłosił. Być może wynika to z obawy o przyszłość tej placówki? Większość dzieci, która opuszcza nasze przedszkole, zamiast kontynuować naukę w Łoponiu w szkole prowadzonej przez stowarzyszenie, wybiera placówki w Wojniczu, czy Biadolinach Radłowskich, a przecież nie da się ukryć, że włodarze Wojnicza chcieliby, aby najmłodsi mieszkańcy najpierw uczęszczali do przedszkola prowadzonego przez stowarzyszenie, a następnie kontynuowali naukę w tamtejszej szkole. Radni nie chcą być odpowiedzialni za decyzję związaną z zamknięciem przedszkola, więc będzie im na rękę, jeżeli sytuacja sama się rozwiąże w wyniku braku chętnych maluchów do uczęszczania do nas na zajęcia…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Szykują spore zmiany dla przyszłych kierowców

Burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk mówi wprost, że tematu zamknięcia przedszkola nie ma. – Ograniczyliśmy liczbę etatów, bo koszty w utrzymaniu obiektu były zbyt duże. Niestety z pracą musiały pożegnać się dwie nauczycielki, etat na kuchni został zmniejszony do 3/4, a sprzątaczka pracować będzie po dwie godzinny dziennie. Do tej pory utrzymywaliśmy kadrę na nieco ponad 50 dzieci, a w przedszkolu przebywało ich około 40. To zdecydowanie za mało i musieliśmy szukać oszczędności. Jakiś czas temu w gminie Dębno zostało otwarte przedszkole, więc rodzice dzieci z Sufczyna spokojnie mogą tam przepisać swoje maluchy. Każda podjęta decyzja jest przez nas przemyślana i tak było również w tym przypadku. Zagrożenia likwidacji przedszkola nie ma, a czy od września zamiast kuchni będzie funkcjonował tam catering, okaże się po przeprowadzonych w najbliższym czasie rozmowach z tamtejszą kucharką.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz