Jesteś studentem ostatniego roku i nie masz czasu lub ochoty na napisanie pracy licencjackiej, bądź magisterskiej? Okazuje się, że w obecnych czasach to żaden problem a to za sprawą osób i coraz częściej profesjonalnych firm, które za konkretną cenę przygotują pracę, której obrona będzie już tylko formalnością. Co więcej, zrobią to całkiem legalnie!

Maciek, mieszkaniec jednej z podtarnowskich wsi, pisaniem prac na zlecenie zajmuje się od przeszło 3 lat i nie ukrywa, że z czasem stało to jego głównym źródłem dochodu. Nie chce zdradzać nazwiska, ponieważ w jego małej miejscowości takich jak on nazywają „zwykłymi oszustami”. – Na początku miałem pewne obawy związane z moją nieco „podziemną działalnością”, jednak szybko się ich pozbyłem. Swoją przygodę z tym „zawodem” zacząłem zaraz po studiach. Ukończyłem dość renomowaną polską uczelnię, więc wyszedłem z założenia, że nie będzie problemów z pisaniem prac dla innych studentów. Dodatkowo zaczerpnąłem kilka cennych informacji od znajomych, którzy już wcześniej się tym zajmowali i okazało się, że można to robić całkiem legalnie…
Według kodeksu karnego student danej uczelni może podlegać karze oszustwa w przypadku podpisania oświadczenie mówiącego o tym, że jest on autorem składanej pracy, mimo wykorzystania pracy przygotowanej przez osobę trzecią. Jest to oświadczanie nieprawdy i podlega karze od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Firmy i osoby, które oferują swoje usługi studentom bardzo często decydują się na dosyć prosty, ale bardzo skuteczny zabieg, który decyduje o tym, że są w pełni chronione. W ofercie swojej działalności zawierają zapis, który mówi wyraźnie, że przygotowana przez nich praca jest jedynie wzorcem i na jego podstawie student samodzielnie będzie mógł stworzyć własne, niepowtarzalne dzieło.
Mieczysław Sienicki z Prokuratury Okręgowej w Tarnowie mówi, że tego typu sprawy były już rozpatrywane, jednak działy się one w innych rejonach kraju i było ich bardzo niewiele. – Ostatnią sprawą o jakiej słyszałem zajmował się Wydział Śledczy w Krakowie. Na naszym tarnowskim podwórku nie przypominam sobie takiej sytuacji i wcale nie wynika to z tego, iż problemu nie ma. W Internecie aż roi się od ofert dotyczących pomocy przy pisaniu prac, jednak zarówno osobie, która zakupuje taką pracę, jak i tej, którą ją zleca nie zależy na powiadomieniu policji, czy organów ścigania. Zbieżność interesów powoduje, że praktycznie nie ma szans na wyłapanie oszustów.
Okazuje się, że ceny za napisanie pracy dyplomowej są różne i zależą od różnych czynników. Droższe są prace doktoranckie, aniżeli licencjackie. Wysokość ceny dyktuje również tematyka, jak i termin obrony – im bliższym, tym cena idzie w górę. – Zarobić można naprawdę niemało – od 1 500 zł do nawet 4 tys. zł. Osobami korzystającymi z moich usług są przeważnie studenci pochodzący z bogatych rodzin. Zdarzają się również właściciele firm, przyszli prawnicy, czy lekarze. Nie każdego bowiem stać na wydanie tak dużej kwoty za napisanie pracy a dla nich jest to wygoda, ponieważ nie muszą poświęcać temu zadaniu swojego wolnego czasu. Nigdy nie piszę dwóch prac dyplomowych jednocześnie. W ciągu pół roku jestem w stanie napisać nawet pięć prac, co daje średnio 2 tys. zł na rękę w ciągu miesiąca. Jak na tarnowski rynek, to naprawdę niezłe pieniądze.
Maciek nie ukrywa, że zawsze stara się pisać jedyną w swoim rodzaju, unikatową pracę, a nie sprzedawać jednej i tej samej kilku studentom, dlatego też wiele czasu poświęca wizytom w bibliotece, na czytaniu książek i szukaniu informacji w Internecie. I wcale nie chodzi tutaj o uczciwość. – Powodem takiego zachowania jest program „Plagiat”, z którego korzystają uczelnie i który mógłby doprowadzić do sytuacji, że kilku moich „klientów” mogłoby mieć problemy. Wyobraźmy sobie sytuację, w której jedną pracę wykorzystuje pięciu różnych studentów. Po wykryciu kłamstwa, szybko straciłbym swoją renomę, co w ostateczności doprowadziłoby mnie do zamknięcia „biznesu”. Większość studentów korzystających z moich usług, to zwykłe lenie i już z góry wiem, że nie przygotują własnej pracy, którą opracowaliby na podstawie mojego wzorca, tylko w całości wykorzystają go w celu zdobycia tytułu naukowego.
Tarnowskie uczelnie również dostrzegają ten problem. Jadwiga Laska, rektor PWSZ w Tarnowie uważa, że pod koniec lat 90′ prac pisanych na „zamówienie” było naprawdę sporo. – Wówczas ten „biznes” raczkował. O wykrycie tego typu oszustw było zdecydowanie łatwiej, niż teraz. W tamtych czasach prace dyplomowe pisały osoby bez doświadczenia, czy nawet odpowiedniego wykształcenia, więc błędów w takich pracach było multum. Od razu zwracane były one studentom do poprawki. Obecnie na rynku działają profesjonalne firmy zajmujące się pisaniem prac, w których pracują doktorzy, profesorowie i osoby znające się, jak nikt inny na konkretnym zagadnieniu, czy branży. Wykrycie tego, czy dana praca napisana jest przez studenta, czy osobę trzecią jest praktycznie nie do wykrycia.
Niektóre z uczelni, tak jak chociażby Tarnowska Szkoła Wyższa, same starają się zabezpieczyć przed tego typu oszustwami. – Na naszej uczelni funkcjonują już wewnętrzne procedury dyplomowania. Zamiast zdawać się na programy antyplagiatowe, sprawy wzięliśmy w swoje ręce – mówi rektor TSW, Barbara Grajdura. – Uznaliśmy, iż tematyka prac dyplomowych może dotyczyć tylko i wyłącznie problemów społeczności lokalnej z głównym naciskiem na te ośrodki, w których nasi studenci odbywają praktyki. Tematy prac dyplomowych są bardzo dokładnie prześwietlane. Każdy promotor listę proponowanych przez studentów prac przekazuje dziekanowi, który następnie kieruje ją do Komisji ds. Dydaktyki i Jakości Kształcenia, która dokonuje oceny zatwierdzając, bądź odrzucając dany temat w sytuacji jeżeli uzna go za zbyt powszechny i łatwy do realizacji dla osób trzecich. Tym sposobem, jeżeli uczeń nie uczestniczy w zajęciach praktycznych, nie ma możliwości napisania pracy dyplomowej. Nie napisze jej także osoba trzecia, ponieważ nie zna specyfiki zajęć, w których biorą udział nasi studenci. Wydaje mi się, że to idealny sposób, aby zabezpieczyć się przed nieuczciwymi i leniwymi studentami.
Wiele szkół nie podejmuje jednak tego typu kroków i raczej trudno spodziewać się, aby miało ulec to zmianie, z czego bez wątpienia cieszą się takie osoby, jak Maciek. – Sezon na pisanie prac rozpoczął się z początkiem października i potrwa do sierpnia. Już teraz jestem w trakcie opracowywania materiałów dla trzech „klientów”. Przeważnie trafiają do mnie osoby, którym ktoś mnie polecił. Wszystkim tym, którzy chcą skorzystać z tej formy pomocy, również doradzam współpracę z zaufanym „pisarzem”. Wiele osób trudniących się w pisaniu prac idzie na łatwiznę i ściąga większość rzeczy z Internetu, co w ostateczności może doprowadzić do wielu nieprzyjemności dla studenta. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, to napiszmy pracę dyplomową sami. O ile mamy na to czas i chęci…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.