Marcin Daniec: Wszystkie telewizje przydałoby się zmienić!

– Wszystkie telewizje przydałoby się zmienić! Pokazują jakąś „Szkołę”, za chwilę „Szpital”. Później „Sąd rodzinny”… Dalej „Ukryta prawda, jedna prawda, dwie prawdy i g…. prawda. „Dlaczego ja?” muszę to oglądać, kto pierwszy ugotuje jajko, kto pierwszy się podpali i utnie sobie palec – mówi Marcin Daniec, znany polski artysta kabaretowy.

Marcin Daniec by Ja Fryta from Strzegom (fot. Wikipedia)

Ciężki rok za panem?
Ciężki, ale na pewno bardzo udany. Wystąpiłem m.in. w Mrągowie, gdzie zaraz po występie odsłoniłem swój autograf w specjalnym miejscu w tamtejszym amfiteatrze. Swoje podpisy, jak do tej pory, złożyli tylko Stanisław Tym i Jacek Fedorowicz. Zawsze zapraszają mnie na Polsat SuperHit Festiwal, więc i w ubiegłym roku zaprosili. Ważny dla mnie był też występ w amfiteatrze w Kielcach! Tylko w Opolu o mnie zapomnieli…

Jako wielki kibic piłki nożnej, też miał pan wiele powodów do radości.
No jasne, że tak! Nasi awansowali na Euro we Francji! W eliminacjach trzasnęli Niemców pierwszy raz od… czasu bitwy pod Grunwaldem. Jak chyba każdy kibic w Polsce, miałem po tym spotkaniu cztery metry wzrostu. Wiedziałem, że Adam Nawałka tak poukłada ten zespół, że będziemy z niego dumni. Adaś, to pedant zarówno w stylu gry, w ubieraniu się, jak i w tym, co ma w głowie. Dodatkowo trafił mu się Lewandowski w życiowej formie, niesamowity Milik i jeden z najlepszych pomocników w historii polskiej piłki, Grzegorz Krychowiak. Jestem pewien, że na Euro będziemy dumni z tej reprezentacji. Byłem na Euro 2012 na ostatnim grupowym meczu z Czechami, kiedy przegraliśmy 0:1 i odpadliśmy z turnieju. Wtedy w moim oku pojawiła się jedna, ogromna łza. Teraz będzie inaczej… Mój sąsiad mówi,że na początek wygramy z Irlandią Północną, z Niemcami zremisujemy, pykniemy łatwo Ukrainę, a później Szwajcarię w ćwierćfinale, w półfinale trzaśniemy Portugalię i do finału z Niemcami i … różnie może być!

Z tego co udało mi się dowiedzieć, rok 2016 zapowiada się w pana przypadku również bardzo pracowicie.
Jestem w ciągłym ruchu. Rok zapowiada się bardzo pracowicie, ale mam nadzieję, że będzie też moment na chwilę odpoczynku i przyjrzeniu się sprawom, które mają miejsce w naszym kraju. A dzieje się sporo!

WARTO PRZECZYTAĆ:   Krystian Gielarowski - przez życie na rolkach

Zwłaszcza w polityce.
Moja córeczka, która niedawno skończyła osiem lat, zapytała mnie, ilu sędziów zasiada w Trybunale Konstytucyjnym, bo ona naliczyła…czterdziestu. W zasadzie się jej nie dziwię, bo sam się już w tym gubię. W Europie w ostatnim czasie, głównym tematem jest Polska i zmiany, jakie u nas zachodzą. Szkoda, że zapomniano o… imigrantach! Mam nadzieję, że konflikt w Syrii się zakończy i wszyscy wrócą do swoich domów. Turystów mamy w Polsce wystarczająco dużo. W Krakowie wszędzie tylko słyszę „Oh my God, oh my God” w wykonaniu zagranicznych turystów, którzy są pod wrażeniem tego co tutaj zastali. Kiedyś myśleli, że zobaczą drewniane chodniki, jeżdżące traktory z dużymi kominami, a po ulicach biegające białe niedźwiedzie… Teraz uświadamiają sobie, że stąpają po kraju, gdzie przed wiekami, polski król decydował, kogo przyjąć do Unii, a kogo do NATO.

Dawniej niemal codziennie widzieliśmy w telewizji Janusza Palikota. Dzisiaj jego miejsce zajął Ryszard Petru.
Zwany przeze mnie Petruchiem z „Poskromienia złośnicy”. Mam przygotowany gag, w którym mówię, że: „przerywamy rozmowę z panem Ryszardem, bo nadajemy wywiad z panem Ryszardem”. Rzeczywiście w mediach jest go sporo. Jednemu z polityków Platformy powiedziałem, że „Nowoczesnego” widujemy w telewizji częściej, niż Sylwię Grzeszczak i Margaret! Przeważnie zapraszany jest przez dziennikarki. No ale trudno się dziwić. Młody, przystojny, kapitalny uśmiech, maślane oczka, nienagannie ubrany… „Wyskakuje” nawet z lodówek!

Jest pan zwolennikiem reform?
Dobre zmiany powinniśmy przeprowadzać zawsze! Byliśmy z żoną ostatnim rocznikiem, który mógł decydować, czy sześciolatek ma iść do pierwszej klasy. Podpisałem się z dziewięcioma wykrzyknikami, żeby nasza córeczka poszła w wieku siedmiu lat. Uczyła się w przedszkolu poprzez zabawę. Śpiewała, malowała, uczyła się czytać… Kiedy widziałem dzieci swoich znajomych, które wysłali do szkoły w wieku sześciu lat, to przykro było patrzeć, kiedy przytulały się do rodziców i mówiły – „nie idź jeszcze”. Na całe szczęście mamy mądre społeczeństwo i zdecydowana większość z nas nie chce posyłać sześciolatków do szkół. To rodzice mają decydować o losach swojego dziecka, a nie grupka ludzi z Wiejskiej. To nie oni obserwują przez 365 dni w roku nasze dzieci, więc nie wiedzą, co jest dla nich najlepsze.

WARTO PRZECZYTAĆ:   W świecie gier

Pytam o reformy, mając na uwadze również niedawne zmiany w strukturach TVP…
Wszystkie telewizje przydałoby się zmienić! Pokazują jakąś „Szkołę”, za chwilę „Szpital”. Później „Sąd rodzinny”… Dalej „Ukryta prawda, jedna prawda, dwie prawdy i g…. prawda. „Dlaczego ja?” muszę to oglądać, kto pierwszy ugotuje jajko, kto pierwszy się podpali i utnie sobie palec. Swego czasu chciałem zrobić dla TVP talk-show i… przegrałem z „Kto poślubi mojego syna… rolnika”.

Mówi pan, że lubi zmiany, więc pewnie poprawiłby pan działania chociażby służby zdrowia?
To fakt! Byliśmy nie tak dawno do kontroli z córeczką. W klasie panował wirus, więc woleliśmy „dmuchać na zimne”. Dłużej szukaliśmy miejsca na parkingu przed szpitalem, niż trwała wizyta! Małżonka sąsiada poszła do laryngologa. Kobieta skończyła 81 lat. Termin wizyty ustalili jej na maj 2037 roku. Jeszcze miała czelność zapytać – dlaczego tak późno? W odpowiedzi usłyszała – bo nie boli… Nie może być tak, że w Krakowie przewróci się chłop z Raciborza i nikt, go nie podniesie, bo nie ma ze sobą karty ubezpieczenia zdrowotnego.

Za to z Krakowa do Tarnowa przejedzie się pan już szybkim, jak burza Pendolino.
Połączenie Tarnowa z Krakowem jest genialnym posunięciem. Zresztą Tarnów zawsze odgrywał w moim życiu bardzo ważną rolę. Dawniej, to właśnie w tym mieście robiłem swoje ważniejsze zakupy. Jechało się tutaj, jak do Europy. Kiedy, podczas studiów, jechałem pociągiem do Wielopola Skrzyńskiego skąd pochodzę, to zawsze trasą Kraków- Tarnów- Dębica-Wielopole. Całe 145 km. Jechałem sześć godzin! Później kupiłem swój pierwszy samochód. Śnieżnobiały „Maluch-full-wypas” z uchylanymi tylnymi szybami. Cacko! Zmniejszyłem czas podróży do czterech godzin. Na całe szczęście powstała później obwodnica Tarnowa, dzięki której jechałem „tylko” trzy godziny! Teraz, dzięki autostradzie, do Dębicy jadę godzinkę… Albo niech pan napisze,że półtorej…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Świąteczny prezent dla dziecka. Raczej nie smartfon...

Ale z tego co wiem, to ma pan dobre stosunki z tarnowską policją, więc nie ma co się obawiać prędkości.
No pewnie! Po jednym z występów w Tarnowie, jeden z policjantów przyniósł mi do garderoby… swojską kiełbasę. Nie chcę, aby odebrano to, jako podlizywanie się, ale uwielbiam występować w Tarnowie! Dom Kultury w Mościcach ma jedną z najlepszych sal w Polsce. W 2013 roku wraz z zespołem „Pectus” zagraliśmy dla pełnej „Jaskółki” podczas koncertu charytatywnego. Niesamowita sprawa! Przyszło chyba pół miasta! Będę miał występ w Tarnowie 20 lutego. Przyjadę z najnowszym programem i grupą, w której są laureaci „Szansy na sukces”. Podobno pięknie śpiewamy…

Warto dodać, że przed niemal każdym występem w Tarnowie, wcześniej sprawdzał pan, czy w tym dniu nie jeżdżą żużlowcy tarnowskiej Unii, aby móc zobaczyć ich w akcji na żywo.
Zgadza się. Byłem na kilku spotkaniach żużlowej Unii. Nigdzie i nigdy na żużel nie przychodziło tak wielu ludzi, jak na tarnowskie „Jaskółki”. Tarnów zasługuje na wielką ekipę w tym sporcie. Tutaj każdy żyje tą drużyną. Mam nadzieję, że „Azoty” sięgną głębiej do kieszeni i zatrudnią kilka gwiazd, dzięki którym Unia znowu sięgnie po tytuł mistrza Polski. Jako wielki fan futbolu, żałuję trochę, że „król kostek brukowych” nie sponsoruje Unii, a Niecieczę. To musi być kapitalny gość! Musi mieć niesamowitego bzika na puncie futbolu. Z niczego stworzył coś. Termalica, to fenomen na skalę światową. Łódź miała dwie drużyny w Ekstraklasie, a teraz nie ma żadnej. Za to Termalika zadomowiła się w niej na dobre. Mam nadzieję, że nadal będą przynosić wiele radości swoim kibicom. A Tarnów? Jeżeli kiedyś powstanie tutaj zespół na miarę Ekstraklasy i przyjedziecie do Krakowa zagrać mecz z Wisłą, której jestem wielkim fanem, a wasz zawodnik zdobędzie bramkę, to z sektora fanów „Białej Gwiazdy” usłyszycie jednego bijącego brawo kibica. To będę ja!

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz