Mariola Karaś – z Olszyn po mistrzostwo Europy

Pochodząca z Olszyn w gminie Rzepiennik Strzyżewski, Mariola Karaś niedawno sięgnęła po tytuł mistrzyni Europy do lat 23 w sztafecie 4×400 metrów. 21-latka nie ma wątpliwości, że połowa złotego medalu, to zasługa jej taty, który przez kilka lat woził ją wiele kilometrów na treningi do Tarnowa. Młoda biegaczka nie chce jednak spoczywać na laurach i już teraz ma jasno określony cel na przyszłość – start na igrzyskach olimpijskich.

Mariola Karaś

Mariola, kiedy miała 15 lat, po raz pierwszy pojawiła się na treningu biegaczy. Pierwsze kroki stawiała w klubie sportowym prowadzonym przez nauczycieli wychowania fizycznego w Zespole Szkół Publicznych w Olszynach. – Od dziecka lubiłam biegać. Zawsze byłam energiczną dziewczyną, której wszędzie było pełno. Musiałam gdzieś się wyszaleć, a biegi okazały się najlepszym rozwiązaniem. Początkowo jeździłam na zawody gminne i wojewódzkie. Już wtedy osiągałam naprawdę dobre wyniki – mówi biegaczka, którą na jednych z takich imprez zauważył trener Ryszard Jasicz z Międzyszkolnego Ludowego Uczniowskiego Klubu Sportowego w Tarnowie. – Zaczęłam trenować w tarnowskim klubie od II klasy gimnazjum. Niestety ponad 30-kilometrowy dojazd spowodował, że przez pierwszy rok nie byłam w stanie brać udziału we wszystkich treningach, mimo iż mój tata starał się jak najczęściej wsiadać w samochód i zabierać mnie na zajęcia, czy zawody. Nie mam wątpliwości, że gdyby nie jego poświęcenie, dziś prawdopodobnie nie byłabym profesjonalną biegaczką.

Po ukończeniu gimnazjum, Mariola zamieszkała w Tarnowie w jednym z internatów. Dzięki temu mogła w stu procentach poświecić się bieganiu. – Rezultaty, które osiągałam na zawodach, mogły napawać optymizmem. Zdobyłam srebrny medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w biegu na 400 metrów, a kolejne starty potwierdzały drzemiący we mnie potencjał. Kolejnym krokiem było rozpoczęcie studiów na krakowskim AWF-ie na kierunku fizjoterapia, co wiązało się ze zmianą barw klubowych – od dwóch lat jestem więc zawodniczką AZS AWF Kraków. Przeprowadzka do większego miasta sprawiła, że znalazłam się pod baczną obserwacją trenerów reprezentacji Polski. Na początku lipca tego roku, podczas zawodów w Suwałkach osiągnęłam swój rekord życiowy, pokonując 400 metrów w czasie 52.95. Wynik ten pozwolił mi znaleźć się w sztafecie na Mistrzostwa Europy U23, będąc jednocześnie najmłodszą członkinią drużyny, która ostatecznie sięgnęła po złoty medal – mówi szczęśliwa 21-latka.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Beata Reiner: Nauczanie zdalne jak grom z jasnego nieba
Mariola Karaś i Sebastian Czapliński

Biegaczka z Olszyn twierdzi, że profesjonalne bieganie wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i jeżeli nie będziemy chcieli mu się poświęcić, nie mamy szans, aby osiągać jakiekolwiek sukcesy w tym sporcie. Najlepszym tego przykładem jest tygodniowy plan zajęć, z jakim musi sobie radzić. Oprócz nauki na studiach, w każdy poniedziałek odbywa trening na siłowni. We wtorki trenuje technikę oraz szybkość. Środa to ćwiczenia z tempa, na które składa się pięć biegów po 300 metrów oraz pięć po 500 metrów. Czwartek ponownie spędza na siłowni, a piątek i sobotę po raz kolejny wypełniają ćwiczenia z tempa. – Może wydawać się to monotonne i w rzeczywistości raczej tak to wygląda. Kiedy wieczorami koleżanki i koledzy wychodzą na miasto, ja nie mam siły podnieść się z łóżka, ponieważ jestem wykończona po całym dniu zajęć na uczelni i w klubie. Bieganie niesie za sobą wiele pozytywnych stron, ale nie da się uciec również od negatywnych aspektów takiego stylu życia. Trenując biegi, na pewno odpowiednio zadbamy o swoją sylwetkę i zdrowie. Dodatkowo będąc profesjonalną zawodniczką, mogę zwiedzić nie tylko całą Polskę, ale i również sporą część Europy wyjeżdżając na obozy przygotowawcze, czy zawody. A minusy? Mało czasu dla siebie i życie z dala od domu. Rodzinny dom opuściłam, mając zaledwie 17 lat, więc często brakuje mi najbliższej rodziny. Nawet tegoroczne Święta Wielkanocne zmuszona byłam spędzać poza domem, przygotowując się do zawodów…

21-latka ubolewa także nad tym, że w małych miejscowościach wciąż rzadko inwestuje się w lekkoatletykę, przez co wiele sportowych talentów przepada bezpowrotnie. – Będąc w gimnazjum, starowałam z wieloma uzdolnionymi dziewczynami, które z czasem przepadały, ponieważ nie miały tego szczęścia co ja i nikt nie woził ich na treningi po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Pomimo tego, że dużo zawdzięczam władzom gminy Rzepiennik Strzyżewski, które przez wiele lat wspierały mnie nie tylko przy zakupie sprzętu, ale i współfinansując wyjazdy na zgrupowania, to niestety wciąż podtarnowskie gminy nie dysponują obiektami, na których moglibyśmy szkolić młodych biegaczy, a wcale nie potrzebujemy do tego ośmiotorowej bieżni. Wystarczy taka składająca się z czterech torów, byle tylko służyła treningowi dzieci z pobliskich miejscowości. Nie mając odpowiednich obiektów na obrzeżach wielkich miast, nasz kraj traci wiele talentów, a przecież jest to naprawdę tani sport. Do jego uprawiania wystarczy nam para butów z kolcami, za które na początku zapłacimy około 60 zł, wygodne buty do biegania po ulicy, czy lesie oraz strój sportowy.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Ryk silników i zawrotna prędkość

Chociaż młoda biegaczka dzięki ostatnim sukcesom stała się niezwykle popularna w swojej miejscowości, nie zamierza spoczywać na laurach i dalej stawia sobie ambitne cele na przyszłość. – Niedawno byłam gościem podczas „Integracyjnej Spartakiady Dzieci i Młodzieży” w Szerzynach i po raz pierwszy… rozdawałam autografy. To bez wątpienia bardzo przyjemne uczucie, ponieważ zdajesz sobie sprawę, że ludzie doceniają rezultaty, jakie osiągasz na bieżni. Przede mną ciężki okres przygotowawczy, ponieważ od przyszłego sezonu będę startować już tylko z seniorkami. Obecnie znajduję się w „10” najlepszych biegaczek na 400 metrów w kraju. Moim najbliższym celem jest poprawić rekord życiowy o pół sekundy, co pozwoliłoby zbliżyć się do reprezentacji Polski seniorów. Marzeń na dalszą karierę mam mnóstwo, a jednym z nich jest start na Igrzyskach Olimpijskich. Wierzę, że mogę to osiągnąć. Jeżeli pochodząc z maleńkiej miejscowości, udało mi się sięgnąć po medal Mistrzostw Europy U23, nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych – kończy z uśmiechem Mariola.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz