Wielu młodych tarnowian marzy o swoich własnych czterech kątach, w których spędzaliby wolny czas, po dniu pełnym pracy. Niestety nadal, tylko niewielka grupa osób może pozwolić sobie na zakup mieszkania. Czy w obecnych czasach wyprowadzka z rodzinnego domu i „pójście na swoje”, to etap życia, który przeznaczony jest tyko dla wybranych?

Taniej już nie będzie?
Aż 70% młodych Polaków, wśród których bardzo liczną grupę stanowią tarnowianie, ciągle mieszka z rodzicami. Mimo upływu lat na karku, z decyzją o wyprowadzeniu się odkładają nawet do 35 roku życia, a inni nie robią tego nigdy. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest niskie wynagrodzenie, niepewność na rynku pracy, a także brak samodzielności. – Pochodzę z małej miejscowości spod Tarnowa. Przez okres studiów, rodzice wynajmowali mi w centrum miasta kawalerkę. Teraz wracam w rodzinne strony, bo nie stać mnie na wynajem, a co dopiero zakup mieszkania – mówi Adam Prus, który najbliższe miesiące spędzi pod dachem swoich rodziców. – Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć na tyle dobrze płatną pracę, że stać mnie będzie na mieszkanie. Bez kredytu zapewne się nie obędzie. Bez pomocy rodziców również…
Tarnowianie wynajmują mieszkania na czas studiów, czy pierwszej pracy. Jest to dla nich tzw. okres przejściowy. Zakup mieszkania, w przeciwieństwie do jego wynajmowania, zawsze wiąże się z poważną decyzją. Dodatkowo bardzo kosztowną. Portal morizon.pl, na którym znajdziemy ceny polskich mieszkań informuje, że średnio za tego typu luksus w Tarnowie musimy zapłacić blisko 186 tys. zł. Sporo, jak na niezbyt wysokie zarobki na tutejszym rynku pracy. – Ceny mieszkań w Tarnowie i tak zmalały w stosunku do tego, co miało miejsce jeszcze jakiś czas temu – mówi Krzysztof Sroka, właściciel firmy A.COM, zajmującej się świadczeniem specjalistycznych usług w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. – W tej chwili średnio trzeba zapłacić około 3 tys. zł za m2. W Brzesku i Bochni, ceny są znacznie wyższe. Wątpię, aby w kolejnych miesiącach było taniej. Obecnie mamy okres stabilizacji cen, a dalszy ich los zależy m.in. od sytuacji na rynku pracy. Jeżeli powstaną nowe miejsca zatrudnienia, to Tarnów stanie się atrakcyjnym miastem do życia i ceny pójdą w górę. Duży wpływ może mieć również fakt oddania w niedalekiej przyszłości szybkiej linii kolejowej łączącej Tarnów z Krakowem. Szybka podróż pomiędzy tymi dwoma miastami może spowodować, że ludzie chętniej będą kupować na tutejszym rynku mieszkania, a duży popyt wpłynie zapewne na wyższe ceny nieruchomości.
Na ratunek tylko kredyt?
Znaczna część z nas chcemy być na swoim, ale boi się kredytów. Według danych sporządzonych przez Biuro Informacji Kredytowej w czerwcu tego roku, aż o 6,7 proc. spadł BIK Indeks – popytu na kredyty mieszkaniowe. Oznacza to, że banki oraz SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 6,7 proc., w porównaniu z czerwcem ubiegłego roku. – Osoby zainteresowane kupnem mieszkania mają dwie możliwości. Zakup za pomocą gotówki lub za pomocą kredytu hipotecznego. Finansowanie własnymi środkami jest niemożliwe, pozostaje liczyć na pomoc rodziny – mówi Michał Dawidowicz, doradca kredytowy i właściciel serwisu blogkredytowy.pl. – W mojej opinii nie ma mentalnego problemu z zaciągnięciem tak dużego i długoletniego zobowiązania. Można zaryzykować stwierdzenie, że każdy zna kilka osób posiadających kredyt hipoteczny. Te osoby poza wyjątkami żyją normalnie, bez gigantycznych wyrzeczeń. Jeśli chodzi o moich klientów, to najczęściej nieruchomości kupują ludzie w wieku 25-35 lat, którzy od przynajmniej kilku lat wynajmują mieszkania. Nie odpowiada im „spłata czyjegoś kredytu” i wolą podobnym kosztem budować swój majątek na przyszłość. Są również znudzeni ciągłymi przeprowadzkami, które wymuszają konieczność asymilacji w nowych warunkach.
Michał Dawidowicz uważa, iż na rynku panuje błędne przeświadczenie, że młodzi ludzie nie mają szans na kredyt, a banki stawiają duże wymagania. – Nie zgadzam się z tym. Pomagałem w uzyskaniu kredytu dla osób młodych, ale i starszych, które często nie miały historii kredytowej. Jest to kwestia odpowiedniego wyboru banku, bo nie wszystkie przedstawiają tego typu oferty. Dużym udogodnieniem stał się ostatnio program „Mieszkanie dla Młodych” pozwalający uzyskać dopłatę o znacznej wartości nieruchomości.
„Mieszkanie dla Młodych” szansą na własną nieruchomość?
W lipcu senat przyjął nowelizację ustawy dotyczącej programu „Mieszkanie dla Młodych”. Od teraz, w ramach programu można kupić mieszkanie z rynku wtórnego. Oprócz tego wprowadzono większe dopłaty oraz szerszą dostępność mieszkań dla rodzin wielodzietnych. Dla rodzin z co najmniej trójką dzieci zwiększono dopłatę z 15 do 30 proc. ceny zakupu mieszkania, a dla rodzin z dwojgiem dzieci – z 15 do 20 proc. Rodziny posiadające w swoim składzie jedno dziecko, w dalszym ciągu otrzymają dofinansowanie w wysokości 15 proc. ceny zakupu mieszkania. W tym pierwszym przypadku zwiększyła się również powierzchnia mieszkania wliczana do dopłaty z 50 do 65 m2. Według Krzysztofa Sroki, wprowadzenie do programu „Mieszkania dla Młodych” rynku wtórnego ma największe znaczenie dla osób kupujących nieruchomości w niewielkich miejscowościach takich, jak Tarnów. – Tarnowscy deweloperzy nie realizują dużo nowych inwestycji i w dotychczasowej formie program był praktycznie niedostępny, bo obrót mieszkaniami odbywa się głównie na rynku wtórnym. Sami posiadamy wiele mieszkań, które kwalifikują się do programu. Niestety, potencjalni nabywcy muszą liczyć się także z posiadaniem części środków własnych, które następnie przeznaczają na zakup nieruchomości.
Dodatkowo wielu młodych tarnowian wyjeżdża pracować za granicę, przez co ciężko udokumentować im później swój dochód. Może się więc okazać, że program, który z założenia miał pomagać młodym osobom wejść w dorosłe życie z własnym mieszkaniem, w gruncie rzeczy niewiele zmieni w ich sytuacji. A trzydziestolatków mieszkających z rodzicami, wcale nie będzie ubywać…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.