Nowodworze: Spartańskie warunki

Lokatorzy mieszkania komunalnego w Nowodworzu w gminie Tarnów narzekają na warunki, w jakich żyją na co dzień. Budynek, który zamieszkuje dziewięć osób, pozbawiony jest centralnego ogrzewania i gazu, po pomieszczeniach biegają myszy oraz szczury a w celu przygotowania obiadu, czy umyciu się po całym dniu, trzeba skorzystać z hydrantu, który zamontowany został przed obiektem. Włodarze gminy twierdzą, że robią wszystko, aby zapewnić tamtejszym rodzinom godne warunki, jednak zły stan techniczny budynku powoduje, że większe inwestycje pozbawione są jakiegokolwiek sensu.

Jolanta Milczarek i Joanna Wojs przed hydrantem, z którego nabierają wodę do codziennych kąpieli.

Warunki, w jakich na co dzień żyje dziewięć osób, mogą przerażać. Częściowo drewniany budynek z czasów przedwojennych bardziej przypomina starą stodołę niż obiekt mieszkalny. Popękane ściany, czy uszkodzony po pożarze z 2008 roku dach sprawiają, że obiekt odstrasza, jeszcze zanim wejdzie się do jego wnętrza.

– Żyjemy w katastrofalnych warunkach. W budynku mieszczą się cztery mieszkania. Każde po 35 m2. Problem w tym, że każde mieszkanie to tak naprawdę jedno pomieszczenie, w którym znajduje się kuchnia połączona z pokojem. Nie mamy łazienek. Myjemy się w miednicach, ale wcześniej musimy skorzystać z wody, którą pobieramy z hydrantu przed budynkiem. Najgorzej jest zimą, bo kiedy przychodzą zbyt duże mrozy, woda zamarza, a my biegamy do sklepu po 5-litrowe butelki z wodą. Nie mamy podłączonego gazu, więc korzystamy z butli. Ubikację również mamy na zewnątrz. Dach, który został uszkodzony po pożarze w 2008 roku, przecieka. Wówczas ogień przedostał się również do naszego mieszkania, przez co straciliśmy niemal całe wyposażenie. Z pomocą przyszły siostry zakonne, które ofiarowały nam meble. W pomieszczeniach jest zimno, bo nie mamy centralnego ogrzewania. Korzystamy ze starych pieców, w których palimy drewnem. Ściany są popękane i w wielu miejscach zagrzybione, a po pokoju biegają myszy ze szczurami. W takich warunkach żyje się w XXI wieku – mówi załamana Joanna Wojs, która wraz z mężem i 12-letnią córką zamieszkuje mieszkanie komunalne w Nowodworzu.

WARTO PRZECZYTAĆ:   W DPS-ach jeszcze daleko do normalności

W podobnym tonie wypowiada się również inna z lokatorek, Jolanta Milczarek, która w budynku mieszka już od 30 lat i twierdzi, że obiekt z każdym kolejnym rokiem popada w coraz większą ruinę, więc ryzyko, że już za jakiś czas się zawali, jest bardzo duże. – Wychowałam tu piątkę dzieci, jednak niewiele osób byłoby tu w stanie przeżyć nawet kilka dni. Interweniowaliśmy już w tej sprawie do wójta gminy Tarnów, jednak usłyszeliśmy, że remont możemy wykonać tylko we własnym zakresie, ponieważ gmina nie dysponuje aż tak dużymi środkami, a dodatkowo inwestycja jest nieopłacalna. Początkowo byłam nawet chętna przeprowadzić niewielkie prace za swoje pieniądze, ale w końcu uświadomiłam sobie, że nie ma to najmniejszego sensu. Kto zwróci mi zainwestowane pieniądze, jeżeli budynek się rozpadnie? Gmina nie dba nie tylko o sam obiekt, ale również i tereny wokół niego. Jakiś czas temu zgłosiłam temat ogromnego spróchniałego dębu, który rośnie na naszej działce i zagraża nie tylko nam, ale również budynkowi. Co z tego? Dąb jak stał, tak stoi. Zaraz po pożarze w 2008 roku, strażacy powiedzieli nam, że budynek nie nadaje się do przebywania w nim na co dzień, jednak gminne władze nic sobie z tego nie robią.

Lokatorzy mieszkania komunalnego w Nowodworzu w czerwcu tego roku wystosowali nawet specjalne pismo do starosty tarnowskiego, Romana Łucarza prosząc o interwencję w sprawie, jednak starostwo po pięciu dniach przekazało je na ręce włodarzy gminy Tarnów twierdząc, że rozwiązanie sytuacji nie należy do ich kompetencji. – Lokatorzy w swoim piśmie skarżyli się na gminę, która w ich ocenie nie dba o warunki, w jakich żyją na co dzień. Skargę otrzymaliśmy 14 czerwca, a już 19 czerwca przesyłaliśmy ją do gminy Tarnów. Sprawa wykracza bowiem poza nasze kompetencje. Gmina powinna jednak podjąć odpowiednie działania. Jeżeli budynek rzeczywiście nie nadaje się do mieszkania, to tamtejsi włodarze powinni znaleźć nowe miejsce dla osób, które w nim przebywają. Obowiązkiem każdej gminy jest zabezpieczyć tego typu mieszkania. Dobrym przykładem jest gmina Żabno, gdzie nie tak dawno wybudowano blok mieszkalny dla takich rodzin – mówi starosta.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Kiedy facet zostaje kobietą...

Przedstawiciele urzędu gminy doskonale zdają sobie sprawę, że obiekt nie jest w najlepszym stanie, ale właśnie ten fakt powoduje, że inwestowanie w niego większych pieniędzy mija się z celem. Mariusz Tyrka, kierownik referatu Gospodarki Komunalnej w UG Tarnów twierdzi, że obiekt w obecnym stanie nadaje się jedynie do rozbiórki, jednak gmina nie dysponuje mieszkaniami zastępczymi, do których mogliby zostać przeniesieni lokatorzy z mieszkania komunalnego w Nowodworzu. – Aby doszło do jego rozbiórki, taką decyzję musiałaby podjąć rada gminy. Dodatkowo musiałaby zostać podjęta decyzja o budowie nowego mieszkania, a jak wiadomo, wiąże się to z olbrzymimi kosztami. Ze swojej strony mogę zapewnić, że staramy się robić co w naszej mocy, aby tamtejsi lokatorzy żyli w jak najlepszych warunkach. Niedawno wykonywany był tam przegląd kominiarski, po którym poinformowano nas, że w mieszkaniu jednej z lokatorek należy wyciągnąć wentylację ponad dach. Bezzwłocznie przystąpiliśmy do tych prac. Inna lokatorka poinformowała nas o konieczności wymiany uszkodzonych drzwi. Ten temat również jest załatwiany. Wszystkie uwagi zgłaszane przez lokatorów są przez nas analizowane. W żadnym wypadku nie ma jednak mowy o doprowadzeniu wody do mieszkań, instalacji centralnego ogrzewania, czy budowy toalet, ponieważ ze względu na zły stan techniczny budynku jest to niewykonalne – mówi Mariusz Tyrka i dodaje, że gmina i tak sporo pomaga tamtejszym lokatorom, m.in. umarzając zaległe czynsze. – Jednemu z lokatorów umorzyliśmy 4 tys. zł zaległego czynszu, a innej lokatorce 1300 zł. Pomimo tego, że opłaty nie są duże, bo wynoszą miesięcznie około 120 zł od rodziny, to jedna z nich zadłużona jest obecnie na 5,5 tys. zł. Niezależnie od panujących tam warunków, obowiązkiem lokatorów jest uiszczenie opłaty za wodę, czy śmieci. Warto podkreślić, że budynek spełnia wszystkie warunki techniczne. Co pięć lat przeprowadzamy przeglądy techniczne wymagane przez ustawę. Ostatni wykonany został w 2014 roku i nie było żadnych uwag. Mogę zapewnić, że obiekt w Nowodworzu będzie przez nas w dalszym ciągu monitorowany. Jeżeli rzeczywiście okaże się, że nie nadaje się do przebywania w nim na co dzień, będziemy zmuszeni niezwłocznie znaleźć mieszkania zastępcze nawet w sytuacji, kiedy mielibyśmy je u kogoś wynajmować i dodatkowo opłacać aż do momentu wykupu czy budowy nowego mieszkania komunalnego.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Gigantyczne pieniądze dla samorządów, ale... nie dla wszystkich

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz