Tarnowianin Paweł Potępa od ponad 25 lat prowadzi zespoły taneczne z powiatu tarnowskiego, które swój program opierają na technice tańca klasycznego, modern, jazz oraz show dance. Na swoim koncie ma wiele medali czołowych imprez tanecznych organizowanych w Polsce i poza granicami kraju. Jak sam twierdzi, w Tarnowie i okolicach nie brakuje utalentowanej tanecznie młodzieży, a jego marzeniem jest znalezienie kolejnej lokalnej „perełki”, która osiągałaby sukcesy taneczne na całym świecie.

Tarnowianin tańcem zafascynował się już w wieku 10 lat. To wówczas zaczął uczęszczać na zajęcia do Domu Kultury w Mościach. Był członkiem grup tanecznych „Rajan” oraz „Jump” prowadzonych przez Janinę Rajczyk i Ewę Barnak. – Taniec był tym, czego najbardziej brakowało mi w życiu. Dzięki niemu mogłem swobodnie wyrażać swoje myśli, mieć inne spojrzenie na rzeczywistość, a do tego stanowił on dla mnie wspaniałą odskocznię od codziennego życia – mówi Paweł Potępa. – Nie było szans, abym mojej przyszłości nie związał właśnie z tańcem. Ukończyłem Społeczną Szkołę Baletową w Krakowie oraz Studium Taneczne Ministerstwa Kultury i Sztuki. Posiadam uprawnienia instruktora ARA, czy licencję sędziowską. To wszystko wpłynęło na to, że już na początku lat 90. byłem instruktorem tańca w tarnowskim Pałacu Młodzieży, a także w Domu Kultury w Mościcach.
Pomimo wielu lat pracy w Tarnowie, pan Paweł postanowił nauczyć tańca również osoby z sąsiadujących gmin. Obecnie prowadzi kilka niezależnych grup działających w domach kultury w: Tuchowie, Ciężkowicach, Dąbrowie Tarnowskiej, Zakliczynie. Prowadzone przez niego zespoły: „Voice”, „Voce”, „Vision”, „Voix” i „Sokoliki” osiągają znaczące sukcesy w całym kraju. – W zajęciach uczestniczą osoby o 6 do 20 lat. Przeważnie są to dziewczyny. Niestety znalezienie chłopaka, który poświęciłby się tańcu bez reszty, graniczy z cudem. Wynika to z tego, że wiele osób uważa, że taniec nie jest męskim zajęciem, a to kompletna bzdura. Taniec nowoczesny, którego uczę na co dzień, jest jedną z najzdrowszych form aktywności fizycznej. Niesie za sobą szereg korzyści fizycznych i psychicznych. Nie tylko pomaga schudnąć i poprawić kondycję, ale również zwiększa koordynację ruchową, zwalcza stres i depresję, oraz dodaje pewności siebie. Przy okazji pozwala zwiedzić ciekawe miejsca, ponieważ co roku występujemy w różnych europejskich krajach – mówi choreograf z Tarnowa.
O tym, że Paweł Potępa należy do najlepszych choreografów w Polsce, świadczą medale, jakie w ostatnich latach zgarniały jego grupy taneczne. Prowadzone przez niego zespoły sięgały m.in. po złoty medal Międzynarodowego Festiwalu Tańca w Białymstoku, złoty medal Pucharu Polski Tańca Nowoczesnego w Inowrocławiu, czy srebrny medal Mistrzostw Polski Freestyle we Wrocławiu. Wraz ze swoimi podopiecznymi reprezentował również Polskę podczas Mistrzostw Świata w Show Dance, które odbyły się na Węgrzech. Jego zespoły zwiedziły już takie kraje jak: Bułgaria, Finlandia, Niemcy, Macedonia, Czarnogóra, Grecja, Tunezja, Węgry i Słowacja. – Wiele osób pyta mnie, czy trudno wyszkolić dobrego tancerza. Składa się na to wiele czynników. Jedną z ważniejszych kwestii są same predyspozycje. Niestety niektóre dziewczęta się nie sprawdzą, pomimo ich zaangażowania. Trzeba być cierpliwym, systematycznym i poświęcać mnóstwo czasu treningom. Prowadzeni przeze mnie tancerze ćwiczą 2-3 razy w tygodniu, a do tego wykonują indywidualne ćwiczenia w domu. Aby dojść do odpowiedniego poziomu potrzeba przynajmniej kilku lat ciężkiej pracy. Do tego dochodzą pieniądze. Niestety taniec też wymaga nakładów finansowych związanych z zakupem strojów, czy udziałem w szkoleniach. Zdarza się również, że rodzice pokrywają koszty związane z uczestnictwem dziecka w konkursach i przeglądach. Domy kultury, które firmują zespoły, finansują występy na festiwalach w Polsce, traktując to jako reklamę dla swojej miejscowości. Za festiwale zagraniczne trzeba już płacić samemu – mówi pan Paweł i dodaje, że sam zawód choreografa wymaga sporej pracy, której często nikt nie dostrzega. – Trening z tancerzami na sali, to jedynie niewielki procent mojej pracy. Wiele rzeczy odbywa się w domowym zaciszu. Rozpisanie konkretnych kroków, wymyślenie układu, dobór odpowiedniej muzyki, to wszystko zajmuje mnóstwo czasu. Poza tym to praca, która wymaga od nas ciągłego zaangażowania. Nigdy nie można spocząć na laurach, ponieważ w tym zawodzie jesteś tak dobry, jak ostatni występ twoich podopiecznych. Kilka nieudanych festiwali i natychmiast wypadasz z obiegu, tracąc przy tym swoich tancerzy. Będąc jednocześnie jurorem na wielu konkursach, wiem, w jaki sposób przygotowywać swoje grupy, aby mogły rywalizować z innymi o najwyższe miejsca. Podczas takich konkursów przede wszystkim ocenia się choreografię i technikę tańca, pomysłowość, estetykę, czy dobór kostiumów, rekwizytów i muzyki. Ważne jest również opracowanie choreograficzne np. kompozycja, dramaturgia, oryginalność formy, utrzymanie się w charakterze kategorii, a także ogólne wrażenie artystyczne. Chociaż nikt nie powie tego głośno, jurorzy często zwracają również uwagę na… urodę tancerek. Czynników, które decydują o końcowym wyniku, jest więc naprawdę sporo i trzeba mocno się napocić, aby osiągnąć wysoki poziom.
W tym roku Paweł Potępa wraz ze swoimi grupami uda się na festiwale do Bułgarii i Grecji, gdzie będzie reprezentował Tuchów i Dąbrowę Tarnowską. Największym jego marzeniem jest jednak wyszkolenie tancerzy, którzy w przyszłości osiągaliby międzynarodowe sukcesy. – Miałem przyjemność w swojej przygodzie z tańcem prowadzić kilka tancerek, które osiągały w późniejszym czasie olbrzymie sukcesy. Jedną z nich była Aneta Szydłak, która wystąpiła m.in. w konkursie „The Place Prize” w Londynie, będącym największą tego typu imprezą taneczną w Wielkiej Brytanii i pod wieloma względami wyjątkową w Europie. Mówi się, że cieszy się prestiżem porównywalnym do Nagrody Turnera w dziedzinie sztuk plastycznych. Chciałbym, aby kolejne moje podopieczne poszły w jej ślady. Przy tańcu zamierzam pozostać jeszcze wiele lat, pewnie do osiągnięcia wieku emerytalnego, więc mam jeszcze mnóstwo czasu, aby wyłowić kolejne „taneczne perełki” w naszym regionie. Wierzę, że nie zabraknie osób, które będą chciały mi w tym pomóc…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.