Piotr Czarniecki już od dzieciństwa fascynował się grą na bębnach. Od ponad 10 lat w Tarnowie organizuje warsztaty i zajęcia, na których uczy dzieci, młodzież oraz dorosłych gry na djembe, czyli instrumencie perkusyjnym z Afryki. Na początku lutego wybierze się w podróż do Gwinei, by tam doskonalić technikę gry pod okiem tamtejszego mistrza. Spędzony w Afryce czas zamierza wykorzystać też na fotografowanie. Po powrocie chce pokazać swą podróż w formie wystawy. Jako pierwsi zobaczą ją tarnowianie.

Piotrek pochodzi z Olecka w województwie warmińsko-mazurskim. To właśnie tam od lat organizowany jest festiwal pod nazwą „Przystanek Olecko” – klimatyczna impreza, na której już od pierwszych edycji nie brakowało psich zaprzęgów, indiańskich namiotów i bębniarzy. – Bębny od razu przykuły moją uwagę. Wiedziałem, że to instrument, na którym chcę nauczyć się grać. Pamiętam, jak po jednej z takich imprez mojemu wujkowi udało się pożyczyć bęben od znajomego. Kiedy tylko wpadł w moje ręce, uderzałem w niego jak szalony. Sąsiedzi nie mieli spokoju przez kilka dni – śmieje się Piotrek, który w Tarnowie zamieszkał ponad 10 lat temu, kiedy w naszym mieście tworzone było Centrum Animacji Społecznej „Horyzonty”. – Dzięki temu z moją pasją mogłem wyjść do ludzi. Już wtedy uczyłem poszczególne osoby chodzić na szczudłach, czy tańczyć z ogniem, ale to gra na djembe była w dalszym ciągu tym, co umiałem robić najlepiej i co sprawiało mi największą radość.
Okazało się, że tarnowianie dość szybko zrozumieli, że gra na djembe niesie za sobą nie tylko muzykę, ale wpływa również na integrację z innymi ludźmi, synchronizację pracy obu półkul mózgowych, rozbudzanie kreatywności, a także poprawę motoryki ciała. – Zajęcia, które prowadzę dla przedszkolaków pokazują, że poprzez grę na bębnach maluchy nie tylko szkolą swój słuch muzyczny, ale również rozwijają koordynację wzrokowo ruchową, a przede wszystkim uwalniają emocje. Podczas naszych spotkań poznajemy różnicę między dźwiękiem a ciszą oraz uczymy się koncentracji. Dotykamy też prostych form jak np. rytm serca. To idealny sposób nie tylko na integrację, ale również wyciszenie się i zrelaksowanie. Podobne efekty da się zauważyć również podczas organizowanych zajęć dla dorosłych. Opierając je na grze na bębnach, swobodnym tańcu, a czasem też śpiewie prowadzę spotkania integrujące pracowników w firmach.
Podobno gra na djembe nie jest trudna, a w przypadku Piotra jest zdecydowanie łatwiejsza niż na gitarze, czy instrumentach klawiszowych. Problemem może okazać się jedynie zakup bębna. Instrument, na którym w podstawowy sposób można szkolić swoją technikę gry, to koszt około 300 zł. Lepsze modele sięgają cen w granicach kilku tysięcy złotych. – Często spotykam ludzi, którzy twierdzą, że nie mają poczucia rytmu. Mimo wszystko chcą spróbować i z czasem okazuje się, że dają radę. Grę na djembe możemy doskonalić w każdym miejscu i o każdej porze dnia np. uderzając dłońmi o stół czy parapet. Jeżeli ktoś jest bardzo uparty, może również wykonać taki bęben we własnym zakresie. Pierwszy bęben zrobił dla mnie znajomy. Zresztą sam również jeden sobie wystrugałem. W Internecie roi się od instrukcji jak tego dokonać. Pracy przy tym jest sporo, ale satysfakcja z gry na własnoręcznie zrobionym instrumencie jest ogromna. Wydamy też mniej pieniędzy niż w przypadku kupienia takiego bębna w sklepie.
Już na początku lutego Piotr udał się w daleką podróż do stolicy Gwinei – Konakry, gdzie będzie szkolił się z nauki gry na djembe u tamtejszego mistrza, a także zgromadzi materiał w formie wideo i fotografii, który będzie wykorzystywał podczas organizowanych przez siebie warsztatów. – Jestem już po pierwszych rozmowach z tarnowskim magistratem. Włodarze miasta wyrażają zainteresowanie, aby materiał z mojej podróży posłużył do przygotowania wystawy, na której można byłoby bliżej poznać kraj, kulturę oraz codzienne życie tamtejszych ludzi wzbogacone oczywiście o grę na djembe. Obecnie czekam na wizę. Bilet już udało mi się kupić. Pozostała jeszcze najmniej przyjemna część przygotowań, czyli szczepienia – mówi bębniarz z Tarnowa, który dodaje, że zainteresowane osoby mogą wesprzeć go finansowo, a w zamian mogą liczyć na wiele atrakcyjnych prezentów. – Podróż nie będzie należała do tanich. Chciałbym, aby przygotowany przeze mnie materiał, który będę gromadził przez dwa tygodnie, był jak najlepszej jakości. Obliczyłem, że moja podróż to wydatek około 11 tys. zł. Każdy może wesprzeć moje przedsięwzięcie, wyszukując projekt „Pocztówka z Afryki” na portalu zrzutka.pl. Oczywiście nie chcę niczego za darmo. W zamian oferuję nie tylko pamiątki z Afryki, ale również płyty z muzyką afrykańską, książki o tematyce podróżniczej, kursy gry na djembe, lekcje tańca z ogniem, czy chodzenia na szczudłach, a także profesjonalny bęben djembe prosto z Czarnego Lądu. Mam nadzieję, że dzięki tej podróży uda mi się wzbogacić o nowe umiejętności i inspiracje do tworzenia kolejnych zajęć, a także zdobędę na tyle dobre materiały, którymi będę mógł podzielić się z tarnowianami.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.