Miały służyć mieszkańcom gminy Pleśna w poprawie ich bezpieczeństwa i za niewielkie pieniądze oświetlać tamtejsze drogi. Dziś okazuje się, że przeprowadzona trzy lata temu wielka inwestycja związana z zakupem 76 ekologicznych lamp solarnych okazała się zupełnie nietrafioną. Lampy albo się psują, albo w ogóle nie świecą, jednak jak zapewnia wójt gminy, Józef Knapik, już w niedalekiej przyszłości ma to ulec zmianie.
Kiedy w 2014 roku ówcześni włodarze gminy Pleśna decydowali się na instalację lamp solarnych, które miały za grosze oświetlać gminne drogi, większość mieszkańców była zachwycona pomysłem. Dzięki uzyskanemu wówczas dofinansowaniu z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego za kwotę blisko 700 tys. zł udało się wybudować oświetlenie uliczne wzdłuż drogi powiatowej Lubinka-Tuchów, drogi gminnej Pleśna-Gądówka i Pleśna-Szczepanowice oraz na osiedlu domów jednorodzinnych w Pleśnej i w Rzuchowej. Koszty utrzymania 76 lamp miały być iluzoryczne, ponieważ nie wymagają one zasilania elektrycznego z sieci elektroenergetycznej, a wykorzystują jedynie energię eklektyczną wytworzoną przez panele fotowoltaiczne. Z czasem okazało się, że inwestycja, która miała być strzałem w „10”, była strzałem w kolano.
– Od początku coś nam nie grało. W lecie, kiedy słońce mocno świeciło, lampy uaktywniały się na noc, jednak w okresie jesieni, zimy i w dni, w których słońce chowało się za chmurami w ogóle się nie paliły – mówią mieszkańcy gminy i dodają – Oświetlenie miało służyć poprawie naszego bezpieczeństwa. Miało ułatwiać nam poruszanie się do centrum, czy do kościoła. Teraz okazuje się, że pieniądze przeznaczone na inwestycje zostały wyrzucone w błoto. Wystarczyło sięgnąć nieco głębiej do kieszeni i zakupić lepsze lampy, a nie szukać oszczędności.
Wójt gminy Pleśna, Józef Knapik nie ukrywa, że już od wielu miesięcy stara się rozwiązać problem. Do tej pory jego starania były bezskuteczne. W ostatnim czasie pojawiło się jednak światełko w tunelu, które być może pozwoli zamknąć sprawę psujących się lamp raz na zawsze. – Co chwilę zgłaszamy awarię lamp do przedstawicieli firmy, która zainstalowała je w naszej gminie. Zamontowane lampy są w dalszym ciągu objęte gwarancją, więc staramy się szybko zgłaszać każdą usterkę. Nie mogę odpowiadać za błędy swojego poprzednika, jednak uważam, że już w momencie powstawania projektu popełniono błąd. Lampy zasilane są jedynie energią słoneczną i nie posiadają alternatywnego źródła zasilania w postaci energii elektrycznej. Oprócz tego akumulatory znajdują się pod ziemią, przez to są bardziej narażone na zawilgocenie i mniej wydajne. Nie mogą w pełni się naładować i szybko tracą moc, w efekcie czego lampy nie mogą się zapalić.
Jak udało nam się dowiedzieć, firma Wichary Technic, która zainstalowała lampy w gminie, od stycznia tego roku mocno pracuje nad rozwiązaniem uciążliwego problemu i jak zapowiadają jej przedstawiciele, prawdopodobnie udało im się znaleźć przyczynę awarii tamtejszego oświetlenia. – Psujące się lampy w podtarnowskiej gminie to według nas wina naświetlaczy barwy ciepłej. Gmina w momencie zakupu lamp zażyczyła sobie właśnie taką barwę. Okazało się, że w przypadku tych lamp odpowiedni będzie montaż naświetlaczy barwy zimnej. Wiąże się to z wymianą naświetlaczy we wszystkich lampach. Oczywiście wykonamy to w ramach gwarancji. Różnica będzie polegać na tym, że zamiast światła żółtego, ulice będzie oświetlało światło białe. Myślimy, że już w przeciągu miesiąca uda nam się rozwiązać ten problem.
Józef Knapik ma nadzieję, że sprawa psujących się lamp zostanie w końcu zamknięta. Wójt nie ukrywa również, że planuje instalację kolejnego oświetlenia w gminie, jednak tym razem o zupełnie innych parametrach. – To dla nas nauczka na przyszłość. Prawdą jest, że kiedyś sam byłem zwolennikiem oświetlania ulic przy wykorzystaniu energii słonecznej, ponieważ jest to spora oszczędność w rachunkach za prąd, ale jak pokazał przypadek naszej gminy, nie zawsze jest to idealne rozwiązanie. W niedalekiej przyszłości planujemy montaż kolejnych lamp, jak chociażby na placu targowym, który za jakiś czas powstanie w Pleśnej. Już teraz zażyczyłem sobie, aby projektanci, w momencie tworzenia projektu, akumulatory lamp umieścili na powierzchni, a nie chowali ich pod ziemią. Dodatkowo lampy muszą posiadać alternatywne źródło zasilania w postaci energii elektrycznej. Nie chcemy drugi raz popełniać tego samego błędu…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Barwa nie ma tu nic do rzeczy i działania. LED 2700k nie pobiera więcej niż LED 4000k, powinni zamontować alternatywnie turbinę wiatrową i po kłopocie.