Wiele wskazuje na to, że jeszcze w tym roku gmina Radłów przejmie opiekę nad znajdującym się tam kąpieliskiem. Samorząd jest już po rozmowach z dzierżawcą terenu, firmą Kruszgeo Rzeszów i chce przejąć obiekt, który w perspektywie najbliższych lat ma zmienić się nie do poznania. W grę wchodzi stworzenie kompleksu na wzór Term Chochołowskich.

Po tym, jak radłowski obiekt miał zostać włączony w plan tzw. Pojezierza Tarnowskiego, którego projekt ostatecznie okazał się mrzonką, radłowski samorząd rozpoczął starania dotyczące przejęcia kąpieliska znajdującego się na terenie gminy, które każdego roku podczas wakacji cieszy się olbrzymim zainteresowaniem wczasowiczów.
– Dzierżawcą terenu jest firma Kruszgeo Rzeszów, z którą przeprowadziliśmy już pierwsze rozmowy. Jest spora szansa na to, że jeszcze w tym roku dojdzie do przejęcia przez gminę kąpieliska z sąsiadującymi z nią terenami. W zamian firma otrzymałaby od gminy tereny pod eksploatację oraz pokryła różnicę w wycenie terenów – mówi burmistrz Radłowa, Zbigniew Mączka.
Gmina ma bardzo poważne plany względem kąpieliska, które w ostatnich latach prowadziła firma Katamaran. Planowane jest stworzenie ze zbiornika regionalnej atrakcji. Koszt zagospodarowania kąpieliska oraz przylegających do niego terenów szacowany jest na kilkadziesiąt milionów złotych. – Po przejęciu kąpieliska ogłosimy przetarg, aby jakiś przedsiębiorca zagospodarował zbiornik, który może funkcjonować cały rok, a to wszystko dzięki przeprowadzonym badaniom, z których wynika, że dysponujemy złożami geotermalnymi. Chcielibyśmy, aby powstało tutaj coś na wzór Term Chochołowskich. W pierwszej kolejności na pewno stworzona zostanie plaża. Zależy nam na rozwoju turystyki, a żeby tak się stało, odwiedzający nas turyści muszą wypoczywać w lepszych warunkach niż ma to miejsce obecnie. Koniecznością jest powstanie nowych punktów gastronomicznych, a także toalet z prysznicami. Jestem przekonany, że jeżeli zrealizujemy wszystkie plany dotyczące tego kąpieliska, to już wkrótce stanie się ono jedną z największych atrakcji w regionie.
Zdziwienia takim obrotem spraw nie ukrywa Władysław Wzorek, właściciel ośrodka Katamaran, który twierdzi, że rozmawiał na temat kąpieliska z przedstawicielami firmy Kruszgeo i ma zapewnienie, że w najbliższym czasie nie zmieni ono właściciela. – Patrząc przez pryzmat umów, dzierżawię ten teren jeszcze do 2020 roku. Ostatnio dokonałem nawet zapłaty za okres do końca tego roku. Katamaran prowadzę od siedmiu lat i nie mam zamiaru się go pozbywać. Zainwestowałem w niego mnóstwo pieniędzy i zdrowia. W skład ośrodka wchodzą: pole biwakowe, przyczepy kempingowe, kąpielisko z pomostem, miejsca wyznaczone dla wędkarzy i parkingi. W czasie wakacji, przy dobrej pogodzie, na parkingach potrafi pojawić się ponad tysiąc samochodów. Mówienie o tym, że jest to obecnie obiekt zaniedbany i można byłoby zrobić z niego coś więcej, jest kompletną bzdurą. Nie wiem, dlaczego gminie tak bardzo zależy na tym kąpielisku, zwłaszcza że jest ono w bardzo dobrym stanie i uważam, że żadne zmiany nie są konieczne. Pracujemy dzień i noc, aby to wszystko utrzymać. Jeżeli gmina rzeczywiście chce przejąć ten akwen i tereny powinna przy rozmowach uwzględnić również moje stanowisko. Nie wyobrażam sobie, aby gmina nie wypłaciła mi w takim wypadku odszkodowania za inwestycje, które tutaj przeprowadziłem. Dlaczego kilka lat mojej ciężkiej pracy w jednej chwili miałyby pójść na marne? Czy tak wygląda sprawiedliwość?
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.