W sierpniu 2002 roku w jednej z sal centrum kultury (ówczesnego GOK) w Rzepienniku Suchym w gminie Rzepiennik Strzyżewski uruchomiona została izba regionalna, w której gromadzone są przedmioty codziennego użytku, z których korzystali nasi dziadkowie i pradziadkowie. Zgromadzone w przestronnym pomieszczeniu zbiory, systematycznie wzbogacają się o nowe eksponaty, które ofiarowują sami mieszkańcy. Interesujących egzemplarzy nie brakuje.

2 tysiące eksponatów
Izbę regionalną w Rzepienniku Suchym otwarto przy okazji wizyty gości z zaprzyjaźnionego węgierskiego miasteczka. Zgromadzone w jednym z pomieszczeń ówczesnego GOK-u, niewielkie jeszcze zbiory, jako pierwsza zobaczyła delegacja z Abádszalók. – Dopiero później izbę zaczęli odwiedzać mieszkańcy. Niektórzy zwiedzający sami pytali, czy przyjmiemy taki czy inny przedmiot, bo mają go w swoim posiadaniu, a tutaj go brakuje. Często ktoś przynosił osobiście lub dawał „przy okazji”. Po 10 latach w izbie zrobiło się ciasno. Niektóre przedmioty musiały na ekspozycję czekać cierpliwie na strychu. Mieliśmy kilka przypadków, że mieszkańcy przymierzający się do rozbiórki starego domu zapraszali nas do przeglądnięcia i wybrania rzeczy nadających się do izby. Rozstawali się z osobistymi pamiątkami bez żalu, z nadzieją że dając im drugie życie, odpowiednio o nie zadbamy – mówi Halina Hołda, dyrektorka Gminnego Centrum Kultury w Rzepienniku Strzyżewskim. – W 2013 roku postanowiliśmy przenieść Izbę Regionalną Zapiecek na poddasze nowo wyremontowanego Domu Kultury. Tutaj dysponowaliśmy już znacznie większą, bo blisko 300 m2 powierzchnią. Bez problemu można było zagospodarować obiekt w taki sposób, aby zaprezentować zwiedzającym około 2 tys. eksponatów, które udało nam się przez ten czas zebrać. Samo urządzanie izby zajęło ponad rok.
Drewnioki, luskopy, strugalne dziady
W 2014 odbyła się uroczyć otwarcia izby regionalnej w nowym miejscu z jednoczesnym nadaniem jej imienia Seweryna Udzieli, pedagoga, ludoznawcy, twórcy i dyrektora Muzeum Etnograficznego w Krakowie, który jako pierwszy podjął się badania kultury, obrzędów i zwyczajów ludności zamieszkującej tereny dawnej Ziemi Bieckiej, w tym także Rzepienników. Sama zaś izba regionalna została podzielona na kilka mniejszych działów, w których wyodrębniono wystrój dawnej kumory, sieni, a nawet izby paradnej. „Zapiecek” często odwiedzany jest przez dzieci i młodzież z pobliskich szkół i przedszkoli, będąc ciekawym uzupełnieniem lekcji historii, kultury ludowej i tradycji. Odwiedzają go także turyści indywidualni, grupy zachęcone m.in. coroczną akcją „Otwarte Wrota Pogórza”.
– Mamy kilka naprawdę unikatowych eksponatów, które robią na zwiedzających wrażenie. Dużym powodzeniem cieszą się żarna – urządzenie do ręcznego mielenia zboża przy pomocy dwóch kamieni tzw. żarnówek, a także luskopy (nosoki), czyli przyrząd do noszenia cebrów lub wiader oraz razy, dzięki którym woda nie wylewała się z wiader. Uczniowie dużą uwagę zwracają na stare kałamarze – naczynia na atrament i pióra pisarskie, stosowane powszechnie przed wynalezieniem pióra wiecznego, a także na bardzo starą tabliczkę, która służyła uczniom przed laty do pisania w domu i w szkole. Bardzo ciekawe są też buty, takie jak: drewnioki, czy słomioki. Większość eksponatów ma grubo ponad 100 lat, ale i tak zachowane są w wyjątkowo dobrym stanie. Najbardziej nietypowym przedmiotem jest natomiast maszynka do nabijania kiełbas. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że została zrobiona z… łuski po naboju. Drugim takim przedmiotem jest kuska, służąca do ostrzenia kosy, wykonana z krowiego rogu – tłumaczy dyrektorka GCK w Rzepienniku Strzyżewskim i dodaje, że w zbiorach nie brakuje również przedmiotów związanych z II wojną światową i czasami PRL-u. – Mamy też kilka drobnych eksponatów związanych z katastrofą samolotu Liberator EW-275 „R”, która miała miejsce podczas II wojny światowej w Olszynach na terenie naszej gminie. Mamy jeden z pierwszy telewizorów, jeden z pierwszych radioodbiorników, staropolskie instrumenty muzyczne, bagnety, odznaczenia oraz monety, trochę dokumentów, są nawet dawne tradycyjne święte obrazy skrzyniowe czy rzeźbione w drewnie figury asystencyjne z kapliczek nadrzewnych z Rzepiennika Suchego. Co ciekawe, praktycznie wszystkie przedmioty w izbie regionalnej pochodzą tylko z terenu naszej gminy.
Halina Hołda pytana przez nas, czy kiedykolwiek zdarzyło jej się, że ktoś zaproponował jej odkupienie jakiegoś przedmiotu mówi, że takie propozycje się zdarzały, jednak do tej pory ze swoich zbiorów pozbyła się tylko jednego eksponatu. – Nie sprzedałam go, a sprezentowałam do Muzeum Etnograficznego w Tarnowie. Tym eksponatem był kompletny słomiany strój droba. Takie stroje są wykorzystywane i odtwarzane tylko u nas w Rzepienniku. Na wymianę, czy sprzedaż poszczególnych eksponatów nigdy jednak się nie zgodziłam. Powodów było kilka, ale jeden jest najważniejszy – wiele przedmiotów codziennego użytku, które posiadają w swoich zasobach kolekcjonerzy są niestety przez nich samodzielnie konserwowane, czyszczone papierem ściernym lub co gorsza szlifierką, malowane, a nawet lakierowane. Taki przedmiot traci swoją historyczną wartość, nie da się przywrócić jego pierwotnego charakteru i staje się dla nas bezwartościowy. Pomimo naprawdę wielu eksponatów, są jeszcze takie, których brakuje w naszych kolekcjach. Do dziś nie posiadamy warsztatu tkackiego, jedynie pojedyncze bierwiona, czółenko… Szanse na jego skompletowanie są niestety coraz mniejsze, a przecież w naszej gminie tkactwo było przed laty bardzo popularnym rzemiosłem.
W przyszłości Muzeum Szkolnictwa?
Obecnie Izba Regionalne Zapiecek w Rzepienniku Suchym przechodzi modernizację polegającą na ociepleniu poddasza. Po zakończonych pracach ponownie zostanie otwarta dla zwiedzających, o ile pozwoli na to sytuacja epidemiczna w kraju. Niewykluczone również, że za kilka lat część eksponatów zmieni swoją lokalizację, a to wszystko w związku z decyzją sprzed 4 lat, kiedy to Rada Gminy Rzepiennik Strzyżewski podjęła uchwałę w sprawie darowizny starego budynku szkoły w Rzepienniku Suchym na rzecz Gminnego Ośrodka Kultury.
– Taki był plan. Chcieliśmy i wciąż chcemy wyremontować budynek i urządzić tam niewielkie muzeum szkolnictwa i tradycyjny warsztat garncarski, w którym prowadzilibyśmy zajęcia dla mieszkańców i turystów, a w części mieszkalnej wyposażonej w tradycyjne eksponaty prowadzilibyśmy warsztaty innych zanikających rzemiosł i zawodów. W sporej wielkości ogrodzie można by odtworzyć dawną kurną chatę, kuźnię, w których można by prowadzić działalność turystyczną – np. gastronomiczną, pamiątkarską. Lokalizacja przy drodze wojewódzkiej sprzyja podejmowaniu takich działalności. Plany skutecznie pokrzyżowała jednak zameldowana tam emerytowana nauczycielka, która uznaje to miejsce za swoje centrum życiowe i nie chce go opuścić. Budynek jest w kiepskim stanie, pilnie potrzebuje zabezpieczeń. Inwestycja jest jednak zbyt kosztowna, by mogła być realizowana ze środków gminnych, więc musimy pozyskać na ten cel środki zewnętrzne. Mimo to wierzę, że uda się zachować jedyny publiczny świecki obiekt zabytkowy w gminie. Na razie w sferze marzeń pozostaje unikatowe miejsce na mapie naszego regionu, ale przecież marzenia są po to, żeby się spełniały – kończy Halina Hołda.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.