Od 6 czerwca po blisko trzymiesięcznej przerwie ponownie uruchomione zostały siłownie i kluby fitness. Chociaż w pierwszych dniach trudno zauważyć tłumy podczas ćwiczeń, to właściciele tarnowskich punktów cieszą się z ponownego otwarcia swoich biznesów i liczą na to, iż wkrótce sale treningowe będą pękać w szwach. Powód? Po przymusowej narodowej kwarantannie wielu osobom przybyło nieco kilogramów…

Od 6 czerwca na siłowniach i w klubach fitness obowiązują nowe zasady bezpieczeństwa. Chodzi przede wszystkim o ograniczenie kontaktu w taki sposób, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem, zarówno dla klientów, jak i pracowników obiektu. Z wytycznych ministerstwa wynika, że podczas aktywności sportowej nie ma obowiązku zakrywania nosa i ust. Klienci przed wejściem do obiektu powinni zostać poinformowani, że nie mogą skorzystać z usługi, jeśli obserwują u siebie objawy choroby zakaźnej, są objęci kwarantanną lub izolacją, mieli w ciągu ostatnich 14 dni kontakt z osobą podejrzaną o zakażenie, zakażoną lub chorą na COVID-19.
Ograniczeń związanych z ćwiczeniami w klubach fitness lub na siłowniach jest sporo. W pomieszczeniu na jedną osobę powinno przypadać 10 m kw. Pomiędzy klientem a pracownikiem siłowni powinna być zachowana odległość przynajmniej 2 m. Sprzęt do ćwiczeń powinien być rozstawiony w odległości co najmniej 1,5 m od siebie, natomiast sprzęt, który jest przymocowany na stałe i nie spełnia wymienionych norm, powinien być wyłączony z użytkowania. Dopuszczone jest używanie co drugiej maszyny do ćwiczeń w tym samym momencie. Wyłączone z użytku są suszarki nadmuchowe do rąk. Szafki na ubrania powinny być dezynfekowane przed i po użyciu przez klienta, a dezynfekcja toalet powinna mieć miejsce nie rzadziej niż co 2 godziny w godzinach szczytu. Poza tym dozowniki z płynem do dezynfekcji rąk mają znajdować się w obszarze wejścia do obiektu, przy wyjściu z toalet i w każdej sali do ćwiczeń. Dodatkowo klienci powinni dezynfekować sprzęt po każdym użyciu, a w miarę możliwości korzystać z własnych przyborów do ćwiczeń.
– Staramy się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Zainteresowanie nie jest tak duże, jak przed pandemią, ale narzekać również nie można – mówi Grzegorz Świątek, manager GraFit Akademii Sportu. – Musieliśmy się przystosować przede wszystkim do tego, aby zachowywać dystans społeczny. Wydaje mi się jednak, że dajemy radę. Osoby, które do nas zdążyły już zawitać, są pozytywnie zaskoczone. Czują się u nas bezpiecznie i komfortowo. Pomimo tego, że większość naszych klientów raczej nie obawia się koronawirusa, to z tyłu głowy mają zakodowane, że pewnych zasad należy przestrzegać i rzeczywiście to robią. Obecnie najwięcej naszych klientów stanowią ludzie młodzi i w wieku około 40 lat. Na seniorów jeszcze czekamy i wierzymy, że się doczekamy, bo przed pandemią spora grupa ludzi starszych korzystała z naszej oferty. Jedyne czym się obecnie martwimy to sytuacja, w której na jesień ponownie wróciłby problem koronawirusa i znowu musielibyśmy zamknąć klub. Nie wiem, jak wówczas byśmy sobie z tym poradzili.
W podobnym tonie wypowiada się Oliwier Kwiatkowski z Hanami Fitness, który mówi, że po blisko trzymiesięcznej przerwie cieszy się z każdego pojawiającego się w jego klubie klienta. – Frekwencja nie jest zła, jednak na pewno nie byłbym z niej zadowolony, gdyby na takim poziomie utrzymywała się przez kolejnych kilka tygodni. Ludzi jest mniej niż przed pandemią. Być może niektórzy boją się jeszcze korzystać z takich form aktywności. Rolą klubów fitness jest więc przekonać klientów, że w takich miejscach mogą czuć się w 100 proc. bezpieczni. Niestety fakty są takie, że w najlepszych dla klubów fitness miesiącach, czyli: marcu, kwietniu i maju, kiedy ludzie chcą zadbać o dobrą sylwetkę przed wakacjami, nasze placówki były zamknięte. Teraz, jeżeli ktoś chce uprawiać sport, robi to na świeżym powietrzu. Po cichu liczymy jednak na to, że już wkrótce zawitają do nas osoby, które w wyniku przymusowej narodowej kwarantanny w ostatnich miesiącach przybrały nieco na wadze i teraz będą starały się wrócić do swojej dawnej sylwetki. Takich klientów na pewno nie powinno zabraknąć.
Jedną z takich osób jest pani Katarzyna, która już 6 czerwca, czyli w dniu otwarcia klubów fitness ruszyła do ćwiczeń. – Zabrałam ze sobą męża, ponieważ i jemu sporo się przytyło. Od razu wykupiliśmy miesięczny karnet. Zbytnio nie obawiamy się koronawirusa. Tak naprawdę można zarazić się w nim w każdym miejscu, nie tylko na siłowni, czy w klubie fitness. Człowiek powinien powoli wracać do normalności. Nie możemy ciągle żyć w strachu i niepewności. Z tego co widzę, to kluby fitness zadbały o odpowiednie standardy. Chociaż środki dezynfekujące były na salach treningowych na długo przed pandemią koronawirusa, to jednak nie każdy z nich korzystał. Teraz jest inaczej. Ludzie zachowują dystans i przestrzegają panujących reguł. Klienci nie mają obowiązku noszenia maseczek w trakcie ćwiczeń, nosi je natomiast obsługa oraz instruktorzy zatrudnieni w klubie. Uważam, że osoby, które przyjdą poćwiczyć, na pewno będą czuć się bezpiecznie.
Mniejsza liczba klientów w klubach fitness oraz na siłowniach spowodowana jest również tym, że wiele tarnowskich firm, których pracownicy korzystali z kart sportowych, zawiesiło karty, przez co takie osoby nie pojawiają się już na ćwiczeniach. – To dla nas duży cios, bo tacy klienci stanowili nie tylko w przypadku naszego klubu fitness bardzo duże grono – mówi Krzysztof Kapustka z Fitness Klub Forma. – Nie podoba mi się to, że polski rząd uruchomił naszą branżę w taki sposób, że nadal mamy pewne obostrzenia. Poza tym, jak mamy działać na pełnych obrotach, skoro w mediach cały czas trwa nagonka, że koronawirus czyha na nas na każdym kroku, w tym również w klubach fitness? Przed nami bardzo ciężkie trzy miesiące. Okres wakacji nigdy nie sprzyjał naszej branży. Musimy jakoś to przetrwać. Oby nie okazało się tylko, że na jesień ponownie gospodarka zostanie unieruchomiona. Wówczas nie będzie już szans podnieść się z kolan, dlatego liczymy na to, że klientów będzie przybywać, zwłaszcza że robimy wszystko, co w naszej mocy, aby czuli się u nas bezpieczni.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.