Skrzyszów: Drobiowy protest

Mieszkańcy Ładnej w gminie Skrzyszów złożyli pismo do tamtejszego urzędu gminy w sprawie uciążliwego zapachu, który wydobywa się z kurnika znajdującego się nieopodal ich domów. Władze gminy nie ukrywają, że w sprawie mają związane ręce, ponieważ obiekt działa zgodnie z prawem, a za nieprzyjemny zapach nie można nakładać kar. Właściciel kurnika również nie ma sobie nic do zarzucenia i mówi wprost – taka branża.

Ferma drobiu w Ładnej

– Codziennie oddychamy takim samym, śmierdzącym powietrzem. Nasze dzieci nie mogą wyjść na zewnątrz. Zdarza się, że wymiotują. Nie ma jak wywiesić prania, bolą nas głowy, a o zaproszeniu znajomych na grilla w weekend nie mamy co marzyć. W takich warunkach nikt nie będzie odpoczywał – mówią wyraźnie wzburzeni mieszkańcy Ładnej, którzy niedawno złożyli oficjalny protest do władz gminy w sprawie nieprzyjemnego zapachu wydobywającego się z pobliskiego kurnika. – To nie jest pierwsza nasza interwencja w tej sprawie. Gmina zapowiadała, że pomoże nam rozwiązać ten problem, jednak ciągle nic z tym nie zrobiono. Smród jest straszny. Kiedy odwiedzają nas znajomi z innych miejscowości, nie możemy wyjść na zewnątrz. Siedzimy zamknięci w domach, zastanawiając się, jak można tu funkcjonować…

Dorota Siemek z urzędu gminy w Skrzyszowie nie ukrywa, że sprawa nieprzyjemnego zapachu wydobywającego się z kurnika jest znana włodarzom gminy już od dłuższego czasu. Ostatni oficjalny protest ze strony mieszkańców spowodował, że pismo w tej sprawie trafiło do Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie, który przekazał ją Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska w Krakowie. – Podjęto decyzję, aby na terenie kurnika w Ładnej przeprowadzić rutynową kontrolę. Jej wyniki były jednoznaczne. Wszystkie przepisy prawa w zakresie ochrony środowiska są spełnione i nie ma podstaw ku temu, aby miały zostać przeprowadzone dodatkowe prace związane z wyeliminowaniem nieprzyjemnego zapachu. Na podobny problem skażą się również mieszkańcy Skrzyszowa, którzy mieszkają niedaleko kurnika znajdującego się w centrum naszej gminy. Rozmawialiśmy już z właścicielami obydwu obiektów na ten temat, jednak wyeliminowanie nieprzyjemnego zapachu będzie bardzo trudne.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nowodworze: Spartańskie warunki

Grzegorz Krupa, właściciel fermy drobiu w Ładnej mówi, że kurnik wybudowany został już w latach 70′ i od tamtej pory, przez ponad 40 lat nikomu nie przeszkadzał. – Do tej pory był spokój. Teraz okazuje się, że grupka ludzi narzeka na smród i dodatkowo robi to anonimowo, nie podpisując się z imienia i nazwiska pod pismem przekazanym do urzędu gminy. Już wcześniej miałem sygnały od jednego z moich pracowników, że ktoś przychodzi i mówi otwarcie, że nie zamierza dalej żyć w takich warunkach. Przypuszczam, że protestują ci, którzy wybudowali się tutaj w ostatnich latach. Rozumiem sytuację, w której to ja wybudowałem kurnik w momencie, kiedy ich posiadłości były już oddane do użytku, ale tutaj sytuacja jest zgoła odmienna. Przecież ci ludzie doskonale wiedzieli, że za sąsiada będą mieć mnie i moje 10 tysięcy kur! – grzmi właściciel kurnika dodając, że nie jest prawdą, iż mieszkańcy Ładnej cały czas muszą mierzyć się z odorem. – Trwa to od trzech, do czterech tygodni, a później przez miesiąc jest spokój, ponieważ zabieramy się za sprzątanie. To jest wieś i taka branża! Mieszkańcy muszą to zrozumieć. Dawniej konie, świnie, krowy nikomu nie przeszkadzały, a teraz robi się z tego problem.

Włodarze gminy planują zwrócić się z prośbą do właścicieli kurników, aby ci włączali wentylatory w nocy i nie korzystali z nich w weekendy, ponieważ w momencie ich uruchomienia smród jest największy. – Mamy informację, że nieprzyjemny zapach odczuwają mieszkańcy oddaleni nawet o 2 km od kurnika. Niestety, ale pomimo tego, że zapachy z kurników są uciążliwe dla otoczenia, to nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. W polskim prawie nie ma bowiem definicji smrodu jako czynnika szkodliwego dla otoczenia. Pozostaje jedynie wiara w to, że inwestorzy znajdą sposób na to, aby odór był mniejszy, niż obecnie.

WARTO PRZECZYTAĆ:   W Zakliczynie czekają na muzeum

Właściciel fermy nie ukrywa jednak, że o takie działanie będzie niezwykle trudno, ponieważ nie ma skuteczniejszej metody wentylacji pomieszczeń, jak właśnie wykorzystanie ku temu wentylatorów, a przy temperaturach przekraczających 30 st. C są one wręcz niezbędne. – Wentylatory muszą działać, ponieważ pozytywnie wpływają na zdrowie zwierząt. Powietrze musi być cały czas filtrowane. Jedyną opcją jest zmniejszenie hałasu, który występuje w wyniku pracy wentylatora, a na który również zwracały uwagę osoby piszące skargę. Co prawda przeprowadzone badania wskazały, że hałas w naszej fermie jest w granicach normy, ale jesteśmy w stanie jeszcze bardziej go ograniczyć. W grę wchodzi budowa ekranów akustycznych. Oczywiście o ile wcześniej uda nam się znaleźć na to odpowiednie pieniądze…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz