Nie każdy uczeń lubi chodzić do szkoły. Żmudne wpatrywanie się w tablicę Mendelejewa, rozwiązywanie trudnych działań matematycznych, czy nauka kolejnego wiersza na zajęcia języka polskiego może zniechęcić nawet największego szkolnego kujona. Aby uczeń mógł rozwijać swoje pasje i spełniać życiowe marzenia, niemal w każdej szkole funkcjonują pozalekcyjne koła zainteresowań. Pomimo, iż w opinii psychologów są idealnym miejscem do rozwijania swoich zdolności, nadal niewielu uczniów z nich korzysta.

Według najnowszych badań, tylko 35 proc. uczniów polskich szkół bierze udział w zajęciach pozalekcyjnych organizowanych przez placówki oświatowe. Pozostali, albo korzystają z płatnych zajęć, albo w ogóle nie realizują swoich pasji i marzeń spędzając popołudnia i wieczory oglądając telewizję lub grając na komputerze. Okazuje się, że w Tarnowie i okolicach większość szkół organizuje bezpłatne zajęcia pozalekcyjne, a ich tematyka może powodować niemały zawrót głowy. – Kółko teatralne, kółko młodych fizyków, fotograficzne, dziennikarskie, plastyczne, muzyczne, czy filmowe. To tylko część zajęć, które organizujemy dla swoich uczniów – mówi Małgorzata Gackowska, zastępca dyrektora w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 6 w Tarnowie. – Większość kół to inicjatywa naszych nauczycieli, są jednak i takie koła, które wynikały z zapotrzebowania naszych podopiecznych. Znalazła się grupa osób chcąca nauczyć się tańczyć, dlatego też stworzyliśmy dla nich kółko taneczne. Inne osoby zapragnęły uczęszczać na zajęcia pływania, więc o godz. 7, tuż przed lekcjami, jeden z naszych nauczycieli jeździ z nimi na pływalnię. Zauważyliśmy, że uczniowie, którzy biorą udział w zajęciach pozalekcyjnych nie tylko rozwijają swoje pasje, ale również osiągają dużo lepsze wyniki w nauce.
Słowa Małgorzaty Gackowskiej potwierdza Jadwiga Ryba, dyrektorka Gimnazjum w Rzepienniku Biskupim. – Uczniowie, którzy uczęszczają na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne zdecydowanie lepiej odnajdują się na późniejszym etapie nauki przede wszystkim, kiedy opuszczają szkoły w mniejszych miejscowościach i zmuszane są kontynuować naukę w większych miastach, jak chociażby w Tarnowie, czy Gorlicach. W naszym przypadku organizowane przez nas koła często wykorzystywane są również, jako zajęcia przygotowujące uczniów do egzaminów gimnazjalnych. Uczestnicy tego typu zajęć bardzo często biorą również udział w konkursach i olimpiadach przedmiotowych niejednokrotnie osiągając na nich sukcesy, co pomaga im w dostaniu się do wymarzonej szkoły. Mimo wszystko cały czas zadajemy sobie pytanie, jak zmotywować tych, którzy na kółka nie uczęszczają. Bardzo często są to osoby, które sprawiają problemy wychowawcze, nie garną się do nauki, więc zajęcia pozalekcyjne traktują jako zupełnie niepotrzebny dodatek w ich życiu.
Nauczyciele nie mają wątpliwości, że dla wielu uczniów koła zainteresowań są wręcz… wybawieniem, ponieważ ze względu na świetnie opanowany już wcześniej materiał, który podczas zajęć lekcyjnych jest dla nich nudny, nieciekawy i zbyt łatwy, koła zainteresowań rozszerzają tematykę, którą interesuje się dany uczeń. Wie coś na ten temat Rafał Baczyński, który w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Ryglicach prowadzi kółko biologiczne. – Nie da się ukryć, że zdarzają się uczniowie, którzy na kółku pojawiają się tylko dlatego, aby poprawić stopień z zachowania, czy zdobyć przychylność nauczyciela na lekcji biologii. W moim przypadku mam jednak styczność z wieloma osobami, które swoją przyszłość wiążą właśnie ze zwierzętami. Podczas zajęć pozalekcyjnych uczniowie opiekują się hodowanymi na terenie naszej placówki gadami, biorą udział w wycieczkach i wykładach. Wielu moich podopiecznych decyduje się ostatecznie postawić na biologię, jako dodatkowy przedmiot na maturze. Są też osoby, które kilka lat temu uczęszczały na moje zajęcia, a dziś kończą studia związane z hipoterapią, czy zootechniką.
Psycholog dziecięcy Agnieszka Skoczylas uważa, że dzieci przede wszystkim powinny mieć możliwość wyboru swojej aktywności, natomiast te, które nie należą do żadnego koła, być może potrzebują więcej czasu na zabawę, realizację własnych potrzeb, jednak żadne zajęcia dodatkowe nie są dla nich interesujące, bądź na które nie są gotowe – emocjonalnie, intelektualnie lub fizycznie. – Trzeba podkreślić fakt, że zajęcia dodatkowe nie powinny być dla dziecka obowiązkiem, a wyłącznie przyjemnością. Badania w tym zakresie dosyć jasno pokazują, że najlepiej uczymy się poprzez zabawę. W moim odczuciu wysyłanie dzieci na zajęcia dodatkowe wbrew ich woli mija się z sensem. Jeśli dziecko nie chce w nich uczestniczyć, w żadnym stopniu nie powinno to niepokoić rodziców. Ważne, aby rodzic w umiejętny sposób inicjował aktywność swojej pociechy, pozostawiając wokół niego przestrzeń do samorealizacji, tak by w dorosłym życiu posiadła ona umiejętności analityczne współpracy z innymi, czy podejmowania trafnych decyzji. Unikałabym również wyręczania dziecka w wyborze rodzaju zajęć pozalekcyjnych, gdyż często rodzice próbują w ten sposób zaspokoić swoje niespełnione ambicje.
Psycholodzy nie mają jednak wątpliwości, że uczestnictwo dzieci w zajęciach pozalekcyjnych przynosi więcej zalet, niż wad. Dziecko poznaje ludzi o podobnych zainteresowaniach, uczy się funkcjonować w grupie, a także poznaje samego siebie umiejętnie organizując sobie czas, dzieląc go między obowiązki i przyjemności. Najważniejsze jest jednak to, że szkolne kółka zainteresowań eliminują stres związany z oceną, czy zaliczeniem przedmiotu, co dodatkowo wzbudza w dziecku kreatywność, która z czasem przeobrazić może się w sposób na realizację swoich marzeń i celów.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.