Najnowsze raporty nie pozostawiają wątpliwości – jako naród toniemy w długach. Niestety ta sytuacja dotyczy również mieszkańców naszego miasta. Okazuje się, że nasze długi rosną nie tylko z racji kolejnych niezapłaconych rat zaciągniętej pożyczki w banku, ale również braku spłaty rachunków telefonicznych, telewizyjnych, czy alimentów. Co gorsza, wielu z nas w takich przypadkach chowa głowę w piasek i nie robi nic, aby rozwiązać swoje kłopoty finansowe.

Na koniec 2016 roku kredyt posiadało 15,3 mln Polaków, średnie zadłużenie obywatela naszego kraju, który posiada kredyt, wyniosło ponad 38 tys. zł, a łączna kwota wszystkich zobowiązań Polaków sięga ponad 576 mld zł – wynika z raportu „InfoKREDYT”, przygotowanego przez Związek Banków Polskich. Niestety również w Tarnowie zadłużamy się na potęgę. Z danych przekazanych przez Krajowy Rejestr Długów wynika, że liczba dłużników-konsumentów w naszym mieście wynosi 5976 osób, z czego ich zadłużenie sięga ogółem 92,45 mln zł!
Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA twierdzi, że problemy ze spłatą wielu kredytów i pożyczek są bardzo często efektem złego oszacowania swoich zdolności finansowych, bądź chęcią życia na zbyt wysokim poziomie, a przykład mieszkańców Tarnowa jest odzwierciedleniem sytuacji w całym naszym kraju. – Pożyczki i kredyty zawsze należy brać odpowiedzialnie, po wcześniejszej dogłębnej analizie własnej sytuacji finansowej. Tu nie ma miejsca na pośpiech, a niestety bardzo wiele osób podejmuje takie decyzje pod wpływem impulsu. Pożyczanie pieniędzy nie jest złe. Zdarza się, że nie ma innego wyjścia, jak w przypadku zakupu mieszkania, czy w losowych sytuacjach, kiedy nagle pojawia się potrzeba zgromadzenia większej gotówki. Problem pojawia się wtedy, kiedy kolejne zobowiązania zaciągamy spontanicznie. Nowy telefon, telewizor, samochód, czy luksusowa wycieczka – wszystko to można sfinansować za pożyczone pieniądze. Każde zobowiązanie kiedyś trzeba będzie jednak spłacić. Wówczas może okazać się, że nawet relatywnie wysokie zarobki nie są wystarczające.
W Tarnowie częściej zadłużają się mężczyźni (64 proc.) niż kobiety (36 proc.). Najmłodsi dłużnicy w naszym mieście (zarówno kobiety, jak i mężczyźni) mają po 19 lat, natomiast najstarszą dłużniczką jest kobieta, która w tym roku skończyła… 96 lat. Rekordowy dług wynosi 876 tysięcy 327 złotych, a średnie zadłużenie mieszkańca Tarnowa to 15 tysięcy 469 złotych. Nasze zadłużenia wynikają przede wszystkim z długów wobec funduszy sekurytyzacyjnych, firm windykacyjnych, banków, firm pożyczkowych, czy z tytułu niezapłaconych alimentów, rachunków telefonicznych bądź opłat za telewizję.
– Osób, które pojawiają się w naszej placówce z prośbą o udzielenie pożyczki, jest mnóstwo. Codziennie potrafimy udzielić nawet 8-10 kredytów – mówi pracownica jednego z tarnowskich banków, która dodaje, że większość klientów już od dawna zdała sobie sprawę ze swojej trudnej sytuacji i jedynym ratunkiem spłaty zaciągniętego kredytu jest jego spłata… kolejnym zobowiązaniem. – Sytuacji, w których kredyt spłacany jest kolejnym kredytem, jest najwięcej. Ludzie wpadają w spiralę kredytową i nie potrafią się z niej wydostać. Oczywiście mamy też przypadki osób, które pożyczają niskie kwoty, ponieważ chcą sfinansować sobie wakacje, bądź w ten sposób dołożyć brakującą kwotę do zakupu nowego samochodu. Tacy kredytobiorcy często ustalają sobie ratę w wysokości 100-200 zł na miesiąc i w ciągu maksymalnie dwóch lat, spłacają wszystkie zobowiązania. Nie da się jednak ukryć, że osób, które potrafią odpowiednio oszacować swoje zdolności kredytowe, jest coraz mniej.
Aby wyjść ze spirali kredytowej, należy mocno się natrudzić. Doradcy finansowi nie mają wątpliwości, że w pierwszej kolejności powinniśmy zaprzestać pożyczania kolejnych pieniędzy. Koniecznością będzie również ograniczenie wydatków, stopniowe oszczędzanie, ustalenie kolejności spłacania rat, a niejednokrotnie podjęcie dodatkowej pracy. Coraz częściej zdarza się, że między nas i nasze długi wkraczają firmy windykacyjne, których celem jest odzyskanie zaciągniętej przez nas pożyczki.
Mariusz Przywara z firmy windykacyjnej BMTH w Tarnowie uważa, że aby móc wydostać się spod ciężaru długów trzeba uświadomić sobie, że firmy windykacyjne mogą zaoferować dłużnikowi korzystniejsze warunki spłaty długu niż wierzyciele pierwotni. – O ile Tarnów nie różni się od innych polskich miast pod względem długów mieszkańców, to szybkość spłaty zadłużenia jest zdecydowanie bardziej rozłożona w czasie. Wynika to przede wszystkim z niskich zarobków mieszkańców Tarnowa, którzy nie posiadają wystarczająco dużych pieniędzy na spłatę kredytów. Często podpisujemy z takimi osobami ugody, w których miesięczna rata ustalana jest na wysokości 100-200 zł. Są to raty kilkukrotnie niższe, niż w przypadku, gdyby to samo zobowiązanie musieli spłacać np. wobec banku – mówi Mariusz Przywara i dodaje, że problemem Tarnowa jest również wiele prywatnych firm, które zaciągają gigantyczne pożyczki, w ogóle nie myśląc o późniejszej spłacie swojego zobowiązania. – Nazywamy ich grupą dłużników- zawodowców, recydywistów. Są to firmy, które stale się zadłużają. Zmieniają swoje nazwy i dalej żyją na kredyt, niejednokrotnie zakładając działalności na zupełnie nieświadome niczego osoby. Takich firm w naszym mieście jest mnóstwo. W 80 proc. spraw, które są przekazane do nas w ciągu 4-5 miesięcy od daty powstania zadłużenia realizujemy je w ciągu miesiąca. W takich kwestiach liczy się przede wszystkim czas. Sprawy, które mają ponad półroczną przeszłość, są obarczone dużo niższą skutecznością egzekucji, która nie przekracza nawet 50 proc. Jeżeli już wpadniemy w tarapaty finansowe, to firm windykacyjnych nie powinniśmy unikać. Windykator jest w pewnym sensie negocjatorem, można się z nim dogadać, ustalić harmonogram i wielkość spłat. To dużo lepsze rozwiązanie, niż wkroczenie do akcji komornika… – kończy Mariusz Przywara.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.