Czy człowiek jest w stanie przekroczyć bariery, jakie stawia mu organizm? Jak wycisnąć ze swojego ciała maksimum? Grzegorz Sobański oraz Szczepan Wiecha udowadniają, że nasze ograniczenia znajdują się wyłącznie w głowie i za sprawą przeprowadzanych testów wydolnościowych starają się naprawić poszczególne elementy naszego ciała w taki sposób, aby działało ono na pełnych obrotach.

Szczepan Wiecha, Jakub Jamróg i Grzegorz Sobański

Czasy, kiedy sportowcy sami szlifowali swoją formę z dala od komputerów, czy nowoczesnych technologii, a jedynie pod okiem indywidualnego trenera, który bardzo często i tak nie był w stanie przewidzieć, czy wykonywane przez jego podopiecznego ćwiczenia rzeczywiście okażą się skuteczne, już dawno odeszły w niepamięć. Obecnie na rynku działa mnóstwo specjalistów, którzy oferują swoją pomoc już nie tylko sportowcom, ale także amatorom przeprowadzając szereg testów przy użyciu najnowocześniejszych sprzętów mających na celu opracowanie idealnego treningu, który wpłynie nie tylko na poprawę osiąganych rezultatów, ale będzie miał również pozytywny wpływ na nasze zdrowie.

Szczepan Wiecha i Grzegorz Sobański w swoim środowisku często nazywani są „twórcami mistrzów”, ponieważ potrafią wyciągnąć z człowieka maksimum jego możliwości. Sami z przymrużeniem oka podchodzą do tego określenia, zwłaszcza że coraz częściej oprócz sportowców ich gabinet odwiedzają zwykli ludzie, którzy nie ćwiczą nawet amatorsko. – Tlen to życie. Wokół niego wszystko się obraca. Codziennie wchodzimy po schodach, biegniemy do autobusu, czy godzinami chodzimy po galeriach handlowych… Nie dla każdego takie czynności są łatwe i przyjemne. Dzięki przeprowadzonemu badaniu oraz przygotowaniu odpowiednich ćwiczeń i diety, z czasem mamy większe możliwości do pobierania tlenu z otoczenia. Nasze serce, płuca i układ krwionośny są sprawniejsze, więc odczuwamy mniejsze zmęczenie przy czynnościach dnia codziennego – mówi Grzegorz Sobański i dodaje, że nowoczesne badania, w których mnóstwo jest komputerów, maszyn i urządzeń są czymś, do czego powoli musimy zacząć się przyzwyczajać. – Świat jest tak skonstruowany, że teraz każdy z nas chce rozsądnie i z głową planować swój trening, zwracając szczególną uwagę na to, co najbardziej szwankuje. Komputery pomagają nam opracować najlepszą drogę do osiągnięcia wymarzonych przez nas rezultatów. Dotyczy to zarówno sportowców, jak i tych, którzy ze sportem nie mają zbyt wiele wspólnego.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Samorządowcy będą sprzedawać węgiel?

Przed przystąpieniem do badania przeprowadzanego przez Szczepana i Grzegorza, pacjent staje na specjalnej wadze, która podpięta do komputera nie tylko wskaże nam aktualną wagę, ale również poinformuje nas o procencie tłuszczu w naszym organizmie, masie mięśni, a nawet masie kości. Po odpowiednim zbadaniu pacjenta nadchodzi pora na rozpoczęcie testów. Na twarz zakładana jest maska, a badany wybiera sposób, w jaki chce sprawdzić swoją wydolność. Może to zrobić za pomocą biegu na specjalnie przygotowanej bieżni lub pedałując na rowerze.

– Naszą pracę porównałbym do pracy w hamowni. W tym wypadku to jednak nie samochód, a ciało człowieka rozkładamy na czynniki pierwsze, sprawdzając, co funkcjonuje u niego prawidłowo, a co należałoby poprawić – mówi fizjolog sportowy, Szczepan Wiecha. – Podczas testów zwiększamy obciążenia. W tym czasie pobieramy również z palca próbki krwi, które później będą potrzebne do opracowania szczegółowego raportu. Test kończy się w momencie, kiedy badany nie ma już sił na dalszą jazdę, czy bieg. Zdarzało się, że ktoś zemdlał z wysiłku, jednak dzięki temu jesteśmy w stanie określić, o ile możemy przesunąć granicę jego możliwości.

Dzięki zastosowanemu w trakcie testów specjalnemu analizatorowi, badania wydolnościowe można wykonać praktycznie w każdych warunkach terenowych, niezależnie od uprawianej dyscypliny sportu. Aparat służy do pomiaru wskaźników wymiany gazowej m.in poboru tlenu, wydychania dwutlenku węgla czy wentylacji minutowej płuc, co powoduje, że badany otrzymuje rzetelny i precyzyjny obraz swojego wytrenowania i sprawności układu krwionośnego oraz oddechowego.

Po zakończeniu testów oprócz pełnego raportu, który zawiera wyniki badania, pacjentowi wręczana jest również specjalna rozpiska dotyczącą treningów i odżywiania, która ma sprawić, że w zdecydowany sposób poprawi swoją wydolność. – Mieliśmy mnóstwo sytuacji, że ktoś pojawiał się na testach po raz pierwszy, a po czterech miesiącach, kiedy zjawiał się na kolejnych badaniach, jego wydolność poprawiała się nawet o 30 proc. Oprócz tego, że możliwości swojego organizmu sprawdzają u nas miłośnicy sportu amatorskiego, współpracujemy również ze sportowcami, wśród których roi się od biegaczy, kolarzy, czy triathlonistów. Z naszych usług zaczęli również korzystać żużlowcy Unii Tarnów.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Gmina kontra zima
Jakub Jamróg i Sebastian Czapliński

Jednym z nich jest Jakub Jamróg, który nie ukrywa, że w obecnych czasach nie ma możliwości uprawiania sportu na profesjonalnym poziomie bez pomocy nowoczesnego sprzętu. – Być może takie badania nie są kluczową kwestią w przygotowaniu zawodnika do sezonu, ale bez wątpienia jedną z najważniejszych. Obecnie bez komputerów, czy nowinek technicznych nie da się uprawiać sportu, nie tylko profesjonalnego, ale coraz częściej również amatorskiego. Wiele osób uważa, że zadaniem żużlowca jest jedynie wejście na motocykl i przejechanie kilku okrążeń. Nic bardziej mylnego. Nasz organizm musi być w 100 proc. przygotowany do wysiłku, bo sam stres podczas zawodów potrafi odebrać mnóstwo energii. Po tego typu badaniach wiem, nad czym muszę popracować, aby moja wydolność była jeszcze większa, co w późniejszym czasie ma przełożenie na coraz lepsze wyniki na torze.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz