Wciąż nie milkną echa chęci utworzenia w Tarnowie al. Lecha Kaczyńskiego, a w Lubczy w gminie Ryglice mają swój problem z nazwami ulic, których jeszcze… nie posiadają. W ubiegłym roku mieszkańcy wsi poparli pomysł burmistrza, aby na terenie ich miejscowości wprowadzić nazwy ulic. Teraz zmieniają zdanie, a to za sprawą… kosztów na jakie zostaliby narażeni.

Pomysłodawcą i zwolennikiem wprowadzenia nazw ulic w Lubczy był burmistrz Ryglic, Bernard Karasiewicz, który uważa, że w ostatnich latach na terenie wsi wybudowano wiele nowych posiadłości, stare budynki opustoszały, natomiast ich numery pozostały, co spowodowało, iż sami mieszkańcy nie do końca wiedzą pod jakim numerem mieszka dana osoba. – Nazwy ulic miałyby w głównej mierze poprawić bezpieczeństwo mieszkańców. Na ostatnim zebraniu wiejskim, które odbyło się w Lubczy obecny na sali przedstawiciel policji oznajmił, że właśnie w tej miejscowości występują spore kłopoty z trafieniem pod konkretny adres danej osoby. Policjanci zwrócili się z prośbą do mieszkańców, aby ci przed swoimi domami wystawili tabliczki z numerami, dzięki którym pogotowie, czy patrol policji mogliby szybko i bez zbędnych przygód trafić na miejsce.
W zeszłorocznych konsultacjach za wprowadzeniem nazw ulic we wsi opowiedziało się 146 osób. Przeciwnych było 117 mieszkańców. Warto dodać, że Lubcza jest miejscowością, którą zamieszkuje ponad 2 tys. ludzi, więc jak łatwo zauważyć, frekwencja na konsultacjach nie była zbyt wysoka. – Większość mieszkańców poparła pomysł, ale nie do końca zdawali sobie sprawę, na jakich zasadach ma to zostać wprowadzone. W konsultacjach wzięło udział mniej niż 15 proc. uprawnionych osób do głosowania, więc uważam, że nie jest ono wiążące. Zaraz na pierwszym spotkaniu wiejskim, kiedy mieszkańcy zostali poinformowani, jakie ponoszą z tego tytułu koszty, byli już przeciwni jakimkolwiek zmianom – mówi sołtys wsi, Andrzej Marcinek.
Mieszkańcy Lubczy zmienili zdanie przede wszystkim ze względu na koszt wymiany dokumentów, takich jak: dowód osobisty, prawo jazdy, czy dowody rejestracyjne pojazdów. Jeszcze większymi przeciwnikami pomysłu są przedsiębiorcy, dla których zmiana numeracji budynków, czy wprowadzenie nazw ulic wiązałaby się z kolejnymi wydatkami. – Nie wiem po co te zmiany. Przysporzy nam to tylko dodatkowych kłopotów i wielu godzin spędzonych w różnego rodzaju urzędach. Naprawdę gmina nie posiada innych problemów? – zastanawia się jeden z nich. Również sołtys popiera w tym aspekcie mieszkańców. – Rozumiem ich oburzenie. Mamy duży problem z dojazdem do posesji, czy z utwardzeniem dróg. Drogownictwo w naszej wsi jest naprawdę słabo rozwinięte. Brakuje chociażby chodników. Na naszej stronie internetowej sporządziliśmy ankietę, w której mieszkańcy mogą opowiedzieć się za tym, czy bardziej popierają kwestię wprowadzenia nazw ulic, czy poprawy bezpieczeństwa w postaci nowych chodników. Przewaga głosów oddanych na drugą z tych opcji jest miażdżąca…
Zamieszania w całej sprawie nie do końca rozumie sam burmistrz, który mówi otwarcie, że wprowadzenie nazw nie jest w interesie magistratu, a przede wszystkim samych mieszkańców Lubczy. – Dla nas to wydatek rzędu 25-30 tys. zł, który pokryć musielibyśmy z własnego budżetu. Na terenie wsi znajduje się około 450 budynków. Dla gminy stanowi to olbrzymi problem nawet w tak błahych sprawach, jak chociażby odbiór śmieci, kiedy to musimy wyznaczać różne numery budynków, zamiast sporządzić listę od największego, do najmniejszego. Nigdy również nie doprowadzimy do sytuacji, że najpierw będziemy mieć asfalt, chodnik, a dopiero później nazwy ulic. Wcześniej, czy później i tak będziemy musieć przystąpić do nowej numeracji budynków. Tego typu zachowania, to tylko odkładanie w czasie tego, co jest nieuniknione.
Sołtys, Andrzej Marcinek, wierzy jednak, że zanim się to stanie, upłynie jeszcze kilka dobrych lat. – Z mojego punktu widzenia, na pewno nie stanie się to za tej kadencji. Poza tym, gdyby rzeczywiście zdecydowano się na wprowadzenie nazw ulic, to należałoby oddać je pod konsultacje społeczne, aby społeczeństwo mogło wybrać najlepsze w ich mniemaniu. Mamy bardzo długą listę osób, które zasłużyły się dla naszej miejscowości i które zasługują na to, aby pamięć po nich pozostała na długie lata. Posiadamy również wiele nazw przysiółków, które od pokoleń są zakorzenione w naszej miejscowości. One również byłyby brane pod uwagę w momencie ustalania nazw ulic. Pytanie tylko kiedy to nastąpi…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.