Wiejskim nauczycielem być!

 

Czasy, kiedy wiejscy nauczyciele musieli pokonywać pieszo kilka kilometrów, aby dojść do szkoły, bezpowrotnie minęły. Czy istnieje dziś jakakolwiek różnica pomiędzy nauczaniem w mieście a na wsi? Czy nauczyciel nadal jest autorytetem? Z jakimi problemami musi radzić sobie na co dzień?

101110-N-0437M-397 MOOSEHEART, Ill. (Nov. 10, 2010) Mooseheart High School science teacher Curt Schlinkman hands out homework to his students who are also Navy Junior ROTC cadets. Mooseheart High School has the only Navy Junior ROTC unit where the cadets live on campus. (U.S. Navy photo by Mike Miller/Released)
By U.S. Navy photo by Mike Miller [Public domain], via Wikimedia Commons
Dawniej nauczyciel znaczył więcej
– Nauczycielem byłam od 1964 roku – mówi pani Halina Pater, która przez 35 lat pracowała jako nauczycielka języka polskiego w kilku szkołach dawnego powiatu gorlickiego i tarnowskiego. Dziś, będąc już na emeryturze, z przyjemnością wraca do lat, kiedy to trzymając kredę w dłoni, tłumaczyła swoim uczniom, jak napisać dobrze wypracowanie. – Dawniej uczniowie ze wsi byli inni, niż są obecnie. Dzieci dużo pracowały w polu. Zdarzało się, że na lekcję przychodziły spóźnione ze sianem we włosach. Miały niewiele czasu na naukę. Prawdą jest również, że nie miały aż tak wielu możliwości jak obecne dzieci. Dziś świat się skurczył i aby pojechać do Krakowa, czy innego większego miasta, wystarczy wsiąść w autobus. W latach 70′ można było o tym zapomnieć – tłumaczy.

Jej słowa potwierdza córka Magda, która również jest nauczycielką. Nie do końca jednak poszła w ślady swojej mamy, ponieważ na co dzień uczy matematyki. – Dawniej nauczyciel był autorytetem. Był jednym z niewielu ludzi na wsi, którzy mogli pochwalić się jakimkolwiek wykształceniem. Obecnie zdarza się, że znacznie większym autorytetem wśród uczniów cieszy się telewizja, czy internet i uczniowie bardziej wierzą temu, co znajdą w sieci, niż nauczycielowi, który chce przekazać im wiedzę podczas lekcji. Świat się zmienił, a wraz z nim zmieniły się wzorce…

Miasto czy wieś? Różnice coraz mniejsze
Obie nauczycielki nie widzą zbyt dużej różnicy w byciu nauczycielem na wsi a w mieście i jak same zauważają, również różnice pomiędzy uczniami pochodzącymi ze wsi a tymi z miast z roku na rok coraz bardziej się zacierają. – Uczniowie ze wsi nie mają już czego zazdrościć swoim rówieśnikom z miast. Tak jak oni, korzystają z nowinek technicznych, które oferuje im obecny świat. Szkoły są nowoczesne, dobrze wyposażone, dzięki czemu nawet sami nauczyciele mogą korzystać z różnego rodzaju urządzeń multimedialnych uatrakcyjniając przy tym swoje lekcje – mówi pani Magda.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Radgoszcz: Niewykorzystany potencjał

– Dziś uczniowie, czy nauczyciele nie muszą codziennie pokonywać pieszo wielu kilometrów, aby znaleźć się w szkole. Teraz wszyscy korzystają z autobusów, czy samochodów – mówi pani Halina i dodaje – Mimo wszystko uważam, że różnica nadal widoczna jest w wychowaniu. Będąc swego czasu na szkolnej wycieczce w jednym z polskich miast, weszliśmy z całą klasą do sklepu. Sprzedająca tam kobieta zapytała mnie, czy jesteśmy ze wsi. Nieco zdziwiło mnie to pytanie, ale kiedy opowiedziałam jej, że tak, ona odparła – to widać, bo potraficie się odpowiednio zachować, nie widzę u was arogancji i pychy. To było miłe.

Jednym z problemów z jakim borykają się nauczyciele na wsi, to liczba uczniów, która z roku na rok maleje. Nic nie zapowiada również tego, aby miało to ulec zmianie. – Kiedy nauczycielką była moja mama, klasy liczyły po 30 osób. Dziś klasy nie są już tak liczne. Zaletą takiego stanu rzeczy jest indywidualne podejście do każdego ucznia, ale to jedyny pozytyw. Mniejsza ilość uczniów, to mniejsza ilość szkół i związany z tym problem z zatrudnieniem nowych nauczycieli oraz utrzymaniem obecnych etatów – mówi pani Magda.

Wiejscy uczniowie dogonili czas?
Coraz wyraźniej widać zmianę w sposobie oceniania wiedzy uczniów. Długie wypowiedzi, w których należy opracować dane zagadnienie, zastępowane są testami jednokrotnego, bądź wielokrotnego wyboru. – Dawniej uczniowie zgadzali się z wystawionymi ocenami. Dziś uczeń jest bardziej świadomy, jakie kryteria powinien spełniać, aby otrzymać taką, a nie inną ocenę. Nadal zdarza się, że wystawiona ocena budzi kontrowersje i spotyka się z krytyką ze strony uczniów, czy rodziców. Dlatego też, jedną z form, która pozwala na obiektywne ocenienie wiadomości i umiejętności danego ucznia są testy, które mają coraz częstsze zastosowanie. – tłumaczy pani Magda. – Najśmieszniejsze jest to, że uczniowie myślą, że łatwiej nauczycielowi jest wstawić złą ocenę, niż dobrą. To totalna bzdura! Niejednokrotnie tłumaczyłam to swoim wychowankom. Bo co robi nauczyciel, kiedy wstawia do dziennika „jedynkę”? Krzyczy, jest zdenerwowany… Zupełnie inna reakcja występuje w momencie, kiedy ma wystawić dobrą ocenę – dodaje pani Halina.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tarnów: Nietrzeźwi zablokują SOR?

Mimo, iż życie nauczyciela nie jest usłane różami i niejednokrotnie uczniowie mogą sprawić im problem, to obie panie zgodne są co do jednego – miasta otworzyły się na wieś. – Czuję, że dobrze wypełniam rolę wiejskiego nauczyciela. Staram się przekazać całą swoją wiedzę uczniom, którzy są na nią otwarci. Wiem też, że jeżeli tylko będą chcieli, to na pewno z tego skorzystają. Dziś nie ma żadnego problemu z tym, aby po zakończeniu gimnazjum uczęszczać do szkół średnich w większych miejscowościach. Tak samo jest ze studiami. Rolą nauczyciela, który na co dzień pracuje na wsi, na pewno jest to, aby pomagać swoim uczniom otworzyć bramę wielkiego świata. A dziś jest o to zdecydowanie łatwiej, niż kiedyś… – kończy pani Magda.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz