Część radnych gminy Wojnicz na sesji Rady Miejskiej zaproponowało podwyższenie pensji burmistrzowi Wojnicza, Tadeuszowi Bąkowi. W ich odczuciu burmistrz w porównaniu do włodarzy innych gmin w naszym powiecie zarabia zbyt mało i należy mu się podwyżka. Ostatecznie do podwyżki nie doszło, bo sprzeciwili się temu pozostali radni. Dodatkowo w sieci rozgorzała dyskusja pomiędzy mieszkańcami podtarnowskiej gminy, czy burmistrz na podwyżkę zasługuje, czy jednak nie?

Od 1 lipca 2018 r. obowiązuje rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wynagrodzeń pracowników samorządowych. Zgodnie z założeniami miało ono o 20 proc. obniżyć wynagrodzenia wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Pensja zasadnicza wójta i burmistrza w gminie powyżej 100 tys. mieszkańców nie może obecnie przekraczać 5 tys. zł, a maksymalny poziom dodatku funkcyjnego wynosi 2,1 tys. zł. Z kolei płaca zasadnicza wójta w gminie do 15 tys. mieszkańców wynosi maksymalnie 4,7 tys. zł, a stawka jego dodatku funkcyjnego 1,9 tys. zł.
– Od końca ubiegłego roku jestem jednym z najmniej zarabiających włodarzy gmin w powiecie tarnowskim. „Na rękę” otrzymuję 5 700 zł miesięcznie – mówi burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk, na którego w Internecie wylała się fala hejtu w związku z zaproponowaną przez część radnych podwyżki jego wynagrodzenia. Radni, którzy chcieli podnieść pensję burmistrzowi, swój apel tłumaczyli tym, że jego aktualne wynagrodzenie nie tylko odbiega od maksymalnej dopuszczalnej wysokości wynagrodzenia ustalonego przepisami prawa, ale także stanowi jedno z niższych wynagrodzeń w naszym powiecie. Równocześnie radni zaznaczali, że sytuacja gminy Wojnicz jest stabilna, a sama gmina systematycznie się rozwija. Zaproponowano, aby burmistrz otrzymywał wynagrodzenie zasadnicze w kwocie 4 700 zł. Oprócz tego na jego konto miałby wpływać dodatek funkcyjny w wysokości 1 900 zł, a także dodatek specjalny w kwocie 2 640 zł. Poza tym burmistrzowi zgodnie z właściwymi przepisami przysługują: dodatek za wieloletnią pracę, nagrody jubileuszowe i dodatkowe wynagrodzenie roczne.
Ostatecznie na podwyżkę nie zgodziła się jednak pozostała część radnych i z dodatkowych pieniędzy wyszły nici. To jednak nie przeszkodziło mieszkańcom Wojnicza rozpętać w Internecie prawdziwej burzy na temat zarobków Tadeusza Bąka. Na jednym z portali społecznościowych opublikowano dochody burmistrza uzyskane w 2018 roku. Mieszkańcy prześledzili jego zeznania majątkowe, które są dostępne na stronie BIP gminy Wojnicz i podzielili się tą informacją z innymi internautami. Z grafiki zamieszczonej w sieci wynikało, że dochód burmistrza w 2018 roku wyniósł 287 969,00 zł, w tym za umowę o pracę 140 338,32 zł. Kwotę podzielono na miesiące, co pozwoliło mieszkańcom wywnioskować, że burmistrz w 2018 roku miesięcznie zarabiał blisko… 24 tys. zł!
W sieci zawrzało. Nie brakowało komentarzy, że zarobki burmistrza Wojnicza są zdecydowanie za wysokie. „My mamy 1200 zł emerytury na miesiąc, a pan burmistrz ma 800 zł za dzień. No i taki nie pożyje. Jeszcze mu mało” – napisała jedna z internautek. „Ale za co takie pieniądze? Przecież deklarował, że jest ogromnym społecznikiem, a tu taka pazerność. Żenada” – napisał ktoś inny. Pojawiły się również komentarze, które wspierały burmistrza. „Pani Danuto, proszę kandydować na panią burmistrz, a potem proszę zmierzyć się z codziennymi obowiązkami, jakie przed sobą ma burmistrz małego prowincjonalnego miasteczka” – napisał pod umieszczoną grafiką z zarobkami burmistrza pan Sebastian.
O całą sytuację postanowiliśmy zapytać Tadeusza Bąka. Burmistrz Wojnicza twierdzi, że sprawa została niepotrzebnie rozdmuchana, a kwoty, które zaprezentowano w Internecie, nie do końca mają odzwierciedlenie w jego rzeczywistych zarobkach. – Oczywiście dochody z oświadczeń majątkowych zgadzają się, jednak złożyło się na to kilka czynników. Ponad 30 lat pracowałem w kopalni i dzięki temu mam wysoką emeryturę, która wynosi blisko 6 tys. zł. W czasie całej poprzedniej kadencji nie pobierałem pieniędzy z tytułu emerytury, ponieważ nie osiągnąłem wieku emerytalnego. Po odwieszeniu tego świadczenia w ubiegłym roku wypłacono mi wszystkie zaległości, a dodatkowo doszły jeszcze wyrównania. Miesięcznie zarabiam więc niecałe 12 tys. zł, a nie jak podano blisko 24 tys. zł. Dodatkowo połowa tych pieniędzy, to emerytura! Przecież nikt nikomu nie zabraniał pracować w kopalni ponad 30 lat. Uczciwie zapracowałem na te pieniądze – tłumaczy burmistrz Wojnicza i dodaje, że od momentu wyboru jego osoby na drugą kadencję, co chwila pojawiają się osoby, które usiłują działać na jego niekorzyść. – Wybory mają to do siebie, że nie zawsze wygrywa nasz faworyt, jednak to nie skutkuje tym, że od teraz cały czas będziemy atakować osobę, która go pokonała. Jestem burmistrzem drugą kadencję, więc mam zaufanie mieszkańców. Jest jednak grupa ludzi, której nie odpowiadam i muszę z tym żyć. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumieją, iż nie wszystkie ataki na moją osobę są zasadne.
Czy ostatecznie burmistrz będzie zarabiał więcej niż obecnie? Trudno powiedzieć, jednak jak mówi nam anonimowo jeden z radnych gminy Wojnicz, który był przeciwny zaproponowanej podwyżce dla burmistrza, obecna pensja Tadeusza Bąka jest adekwatna do sytuacji finansowej gminy. – Jeżeli będziemy rozwijać się tak, jak rozwijają się gmina Dębno, czy gmina Zakliczyn, można pomyśleć o podwyżce. Sytuacja naszej gminy jest jednak zdecydowanie gorsza, więc o podniesieniu pensji burmistrza nie ma mowy, zwłaszcza że sołtysi w naszej gminie, którzy zarabiają najniższe pieniądze w samorządzie, od lat zabiegają o wyższe pensje o 50-100 zł, a i tak nikt nie reaguje na ich apele. Radni też zarabiają grosze, ale nie walczą o podwyżki, ponieważ swoją pracę uważają jako służbę na rzecz mieszkańców. Pan burmistrz też powinien pamiętać o tym, że jego urząd to po pierwsze służba, a dopiero w dalszej kolejności pieniądze…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.