Burmistrz Wojnicza Tadeusz Bąk, od kilku tygodni narzekał, że tamtejsza gmina przede wszystkim ze względów politycznych nie otrzymała długo wyczekiwanego dofinansowania z funduszy unijnych na wymianę pieców. Burmistrz twierdził, że większość dotacji z urzędu marszałkowskiego otrzymywali samorządowcy związani z koalicją PO-PSL, dlatego złożony przez niego wniosek o dofinansowanie wymiany kotłów został odrzucony. Okazuje się jednak, że gmina takiego wniosku… w ogóle nie złożyła. Mieszkańcy Wojnicza są wściekli i pytają, dlaczego zostali oszukani?
O dotację na wymianę pieców wśród swoich mieszkańców starało się wielu samorządowców z poszczególnych gmin w naszym powiecie. Z dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020 mogli skorzystać właściciele domów jedno i wielorodzinnych, którzy chcieli zlikwidować swój stary piec węglowy i zastąpić go piecem na biomasę lub paliwa gazowe, nowoczesnym piecem węglowym, źródłem ciepła wykorzystującym odnawialne źródła energii lub podłączyć się do sieci ciepłowniczej. Na spore wsparcie liczyli również mieszkańcy Wojnicza, których od dłuższego czasu zapewniano, że wniosek w tej sprawie został złożony do urzędu marszałkowskiego i trwa oczekiwanie na decyzję.
– Zainteresowanie wymianą kotłów było stosunkowo duże. W ubiegłym roku stare piece chciało wymienić ponad 90 osób. Ostatecznie brak unijnego dofinansowania spowodował, że gmina zadeklarowała, iż z własnego budżetu do każdego nowego pieca dołoży po 2 tys. zł. Tak małe dofinansowanie odstraszyło zainteresowanych, ponieważ ostatecznie tylko 13 osób zdecydowało się na wymianę kotła. 2 tys. zł, to śmieszne pieniądze biorąc pod uwagę, że mieszkańcy gmin, których wnioski zostały pozytywnie rozpatrzone, mogli liczyć na dotację w wysokości nawet 8-10 tys. zł – mówią mieszkańcy, którzy w ostatnich dniach dowiedzieli się, że wniosek o dotację do urzędu marszałkowskiego tak naprawdę… w ogóle nie został złożony.
Informacja, którą do publicznej wiadomości przekazał wicemarszałek województwa małopolskiego, Stanisław Sorys wywołała w podtarnowskiej gminie wielkie poruszenie. Swojego zdziwienia i oburzenia nie ukrywali nie tylko mieszkańcy gminy, którzy poczuli się oszukani, ale również tamtejsi radni, którzy twierdzili, że burmistrz na każdej sesji informował ich, że taki wniosek został do urzędu marszałkowskiego złożony.
– Gmina Wojnicz wniosku o dofinansowanie wymiany pieców nie składała. Z jednej strony dziwią mnie informacje, które przekazywał na ten temat burmistrz Wojnicza, a z drugiej strony od dłuższego czasu w naszym powiecie panuje przekonanie, że koalicja PO-PSL w jakiś sposób próbuje dyskryminować samorządowców, którzy należą do PiS. Burmistrz Wojnicza obrał taki sam kierunek, jak inni, którzy czują się pod tym względem poszkodowani i nie zwrócił już nawet uwagi na to, czy wnioski składa, czy w ogóle tego nie robi – mówi wicemarszałek województwa małopolskiego, Stanisław Sorys, który dodaje, że była to prawdopodobnie ostatnia szansa, aby liczyć na dotację unijną związaną z wymianą pieców. – Być może władze Wojnicza miały inne priorytety niż wymiana kotłów? Zainteresowanie programem było naprawdę ogromne. Wraz z Komisją Europejską przygotowaliśmy określoną kwotę na ten cel i z informacji jakie posiadam, akcja nie będzie już powtarzana. Jedyną szansą na otrzymanie dofinansowania na wymianę starych pieców jest złożenie wniosku do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Burmistrz Wojnicza pytany o to, dlaczego nie złożył wniosku o unijną dotację twierdzi, że… gmina nie do końca była przygotowana na tego typu program. – W 2014 roku zostałem burmistrzem. Rok później w ogóle nie mieliśmy rozeznania, kto byłby zainteresowany wymianą pieca. Zaczęliśmy powoli tworzyć bazę danych, wręczaliśmy mieszkańcom deklaracje i informowaliśmy o programie. Kilka miesięcy później sporządziliśmy wniosek o dotację, ale nie do urzędu marszałkowskiego, a do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Ostatecznie został on odrzucony, ale już złożyliśmy kolejny wniosek do WFOŚ-u. Decyzję, czy uda się otrzymać dotację poznamy w okolicach lipca. Być może niektórzy mieszkańcy są źli, że nie skorzystaliśmy z oferty urzędu marszałkowskiego, jednak nie do końca są świadomi, z czym wiązał się ten program. Uzyskanie dofinansowania wcale nie było łatwe. Decydował o tym m.in. audytor energetyczny, który po sprawdzeniu budynku informował jakie prace termomodernizacyjne trzeba wykonać, aby móc skorzystać z dotacji. Taki zabieg powodował, że wielu mieszkańców gmin, które otrzymały dofinansowanie, ostatecznie rezygnowali z wymiany pieca, bo było to dla nich nieopłacalne – mówi burmistrz, który dodaje, że nawet gdyby złożył wniosek o dotację do urzędu marszałkowskiego, szanse na jej otrzymanie były znikome. – Pan wicemarszałek twierdzi, że w przyznawaniu dotacji nie działają układy polityczne. Jak zatem ocenić decyzję w sprawie wcześniej składanych przez nas wniosków dotyczących m.in.: przepompowni wody, czy parkingu park&ride, kiedy nasze wnioski były oceniane bardzo wysoko, ale i tak ostatecznie znajdowały się na liście rezerwowej. Dlaczego Wojnicz został pominięty na trasie EuroVelo, a znalazły się na niej gminy z terenami zalewowymi? Będziemy się starać zapewnić naszym mieszkańcom jak największe dofinansowanie wymiany pieców. Już teraz w gminnym budżecie zarezerwowaliśmy na ten cel 170 tys. zł, dzięki czemu jesteśmy w stanie w 30 proc. dofinansować zakup nowego pieca dla 50 mieszkańców naszej gminy. Jeżeli uda się uzyskać dotację z WFOŚ będzie to już nawet 60 proc. Dla każdego zainteresowanego pieniędzy na pewno nie zabraknie.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.