Część mieszkańców Wojnicza nie ukrywa oburzenia zachowaniem tamtejszej władzy. Pod koniec sierpnia w podtarnowskiej gminie ruszył nabór wniosków o przyznanie dofinansowania na wymianę kotłów grzewczych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dopłaty będą pochodzić z … gminnego budżetu, a nie z funduszy unijnych, jak ma to miejsce w innych gminach w naszym powiecie.

W kwietniu burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk w wielu wywiadach narzekał, że tamtejsza gmina przede wszystkim ze względów politycznych nie otrzymała długo wyczekiwanego dofinansowania z funduszy unijnych na wymianę pieców. Nie brakowało opinii, że większość dotacji z urzędu marszałkowskiego otrzymywali samorządowcy związani z koalicją PO-PSL, dlatego złożony przez niego wniosek o dofinansowanie wymiany kotłów został odrzucony. Z czasem okazało się jednak, że gmina Wojnicz wniosku o dofinansowanie na wymianę pieców… w ogóle nie złożyła, o czym poinformował wicemarszałek województwa małopolskiego, Stanisław Sorys. Tadeusz Bąk tłumaczył później, że kiedy w 2014 roku obejmował władzę w Wojniczu, w ogóle nie miał rozeznania, kto byłby zainteresowany wymianą pieca, a mieszkańców, którzy czuli się oszukani, przekonywał, że program wcale nie był tak dobry, jak się o nim mówi, ponieważ uzyskanie dofinansowania nie było łatwe. Decydował o tym m.in. audytor energetyczny, który po sprawdzeniu budynku informował jakie prace termomodernizacyjne trzeba wykonać, aby móc skorzystać z dotacji. Burmistrz twierdził, że taki zabieg powodował, że wielu mieszkańców gmin, które otrzymały dofinansowanie, ostatecznie rezygnowało z wymiany pieca, bo było to dla nich nieopłacalne. Zapewnił jednocześnie, że gmina złoży wniosek do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, aby stamtąd otrzymać dofinansowanie na wymianę pieców.
W ostatnich tygodniach okazało się jednak, że również WFOŚ nie przeznaczy dofinansowania na wymianę pieców w Wojniczu. – Zadeklarowaliśmy wkład własny w wysokości 100 tys. zł. Niestety widocznie okazało się to zbyt mało, ponieważ nie otrzymamy żadnego dofinansowania – mówi burmistrz Wojnicza, Tadeusz Bąk. – Postanowiliśmy więc zorganizować własny nabór wniosków o przyznanie dofinansowania na wymianę kotłów grzewczych. Wysokość dotacji dla kotłów wynosi do 50 proc. wartości nowego kotła grzewczego, ale nie więcej niż 3 tys. zł brutto. Dotacja przewidziana jest do wymiany starych kotłów węglowych: na kotły klasy 5 ecodesign na paliwo stałe, na kotły na pellet lub na kotły gazowe. Umowy na udzielenie dotacji, będą zawierane do wyczerpania środków finansowych zaplanowanych w budżecie gminy na ten cel w danym roku kalendarzowym. Inwestycje w ramach naboru muszą zostać wykonane w bieżącym roku, ale nie wcześniej niż przed podpisaniem indywidualnej umowy o dotację.
Część mieszkańców Wojnicza po raz kolejny czuje się oszukanych. – Gmina chce nam wcisnąć dofinansowanie na wymianę pieców z gminnego budżetu. Przecież budżet gminy tworzą przede wszystkim pieniądze z naszych podatków. To tak, jakbyśmy sami… dopłacali sobie do zakupu nowego kotła. To absurd! Dodatkowo gmina do zakupu nowego kotła dopłaca maksymalnie 3 tys. zł. Dla porównania mieszkańcy innych gmin mogli liczyć na dofinansowanie w wysokości 8-12 tys. zł. Różnica jest kolosalna. Kolejną kwestią jest to, że burmistrz chce dopłacać do wymiany kotłów, a gmina cały czas jest na sporym minusie. Zadłużenie wynosi blisko 12 mln zł, a mimo tego nadal sięga się po gminną kasę i rozdaje na lewo i prawo – mówią wyraźnie oburzeni mieszkańcy Wojnicza.
W momencie pojawienia się możliwości uzyskania dofinansowania z UE na wymianę kotłów, zainteresowanie taką opcją było naprawdę spore. Mówiło się nawet o blisko 100 gospodarstwach chętnych na wymianę pieca na nowy. Obecnie chęć wymiany kotła z dofinansowaniem z budżetu gminy wyraziło zaledwie… 28 mieszkańców Wojnicza. Burmistrz Tadeusz Bąk stara się odpierać zarzuty mieszkańców, którzy twierdzą, że przekazując na ten cel gminne pieniądze, przyczynia się do zadłużania gminy. – Za mojej kadencji dług gminy Wojnicz zmalał o 6 mln zł. Na wymianę pieców już od dłuższego czasu mieliśmy zarezerwowane 100 tys. zł. To nie nasza wina, że nie otrzymaliśmy dofinansowania na ten cel z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby te pieniądze uzyskać. Obecnie tylko dopłacając do wymiany kotłów środki z naszego budżetu, jesteśmy w stanie pomóc tym osobom, które są zainteresowane wymianą pieców. Pamiętać należy, że nasze dofinansowanie nie wiąże się z żadnym dodatkowym kosztem dla mieszkańca. W przypadku dotacji z budżetu gminy mieszkaniec nie jest uzależniony od opinii audytora energetycznego, który po sprawdzeniu budynku informuje, jakie prace termomodernizacyjne trzeba wykonać, aby móc skorzystać z dotacji, tak jak miało to miejsce w przypadku unijnego dofinansowania. Bardzo prawdopodobne, że w przyszłym roku ponownie złożymy wniosek do WFOŚ, aby otrzymać pieniądze na wymianę pieców wśród naszych mieszkańców. W tej chwili musimy radzić sobie jednak sami…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.