Wojnicz: Czy żłobek jest potrzebny?

Już w 2019 roku uczniowie klas 1-3 uczęszczający do Szkoły Podstawowej im. św. Jana Kantego w Wojniczu mają zmienić lokalizację i przenieść się do sąsiadującego budynku, gdzie na co dzień zajęcia odbywają uczniowie klas 4-7 i gimnazjum. Taki obrót spraw spowodowany jest planowanym otwarciem żłobka w szkole podstawowej. Część rodziców najmłodszych uczniów uważa, że takie rozwiązanie jest złe, ponieważ naraża nie tylko gminę na dodatkowe koszty, ale przede wszystkim spowoduje wiele utrudnień dla ich dzieci.

Budynki szkolne w Wojniczu

Kwestia budowy żłobka w gminie Wojnicz rozważana była już od kilku lat. Burmistrz gminy, Tadeusz Bąk twierdzi, że zapotrzebowanie na tego typu obiekt jest duże, a kiedy tylko pojawiła się szansa, aby zamiast budowy nowego obiektu, wykorzystać do tego celu szkołę podstawową, nie było sensu się zastanawiać. – Całkowity koszt związany z przystosowaniem tamtego budynku na potrzeby żłobka oszacowaliśmy na 550 tys. zł. Około 400 tys. zł będzie pochodziło z dofinansowania ze środków unijnych. Pieniądze, które przeznaczymy na remont, są więc nieporównywalnie mniejsze niż w przypadku kiedy taki obiekt musielibyśmy wybudować od podstaw. Likwidacja gimnazjów tylko przyspieszyła ten proces, ponieważ uczniowie bez problemu pomieszczą się w nowej szkole na ul. Szkolnej – mówi burmistrz, który dodaje, że chętnych do zapisania swoich dzieci do żłobka nie powinno zabraknąć. – Na terenie gminy mamy otwarte specjalne punkty przy przedszkolach, do których uczęszczają najmłodsze dzieci. Rodzice mają do dyspozycji obiekty w Biadolinach Radłowskich, Grabnie, Wielkiej Wsi i Wojniczu. Łącznie uczęszcza do nich około 15 dzieci. W przypadku uruchomienia żłobka w szkole podstawowej bierzemy pod uwagę zamknięcie tamtych punktów, tak aby najmłodsi mieszkańcy z terenu gminy, mogli przebywać w jednym miejscu. Nie wykluczamy również, że w tamtejszym obiekcie znajdziemy pomieszczenia dla części urzędu miejskiego, aby budynek był w pełni zagospodarowany, zwłaszcza że jego stan techniczny jest naprawdę dobry.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wsiąść na konia

Takie rozwiązanie nie podoba się niektórym rodzicom uczniów klas 1-3, którzy twierdzą, że gmina nie tylko naraża się na niepotrzebne dodatkowe koszty, ale przede wszystkim zabiera komfort nauki ich dzieciom. – Szkoła, do której mają przenieść nasze dzieci, jest w jeszcze gorszym stanie niż obecna. Brakuje w niej stołówki, ubikacje nie są dostosowane dla najmłodszych, podobnie jak sale lekcyjne. Dlaczego inwestuje się tak duże pieniądze w budowę żłobka, a nie przeznacza się ich np. na remont sali gimnastycznej, która od wielu lat jest w tak złym stanie, że nasze dzieci zmuszone są ćwiczyć na szkolnym korytarzu? Taka zmiana negatywnie wpłynie również na bezpieczeństwo naszych pociech. W tej chwili żyją one w środowisku swoich rówieśników. Co w sytuacji, kiedy znajdą się na jednym korytarzu z uczniami starszymi nawet o siedem lat? Nie potrafimy zrozumieć, dlaczego zmieniamy coś, co do tej pory świetnie funkcjonowało? – mówią wyraźnie zdenerwowani rodzice.

Co ciekawe podobne zdanie na ten temat ma Sebastian Wróbel, przewodniczący rady miejskiej w Wojniczu, który mówi, że budynek, do którego mają zostać przeniesieni uczniowie klas 1-3 wybudowano w latach 90′ i od ponad 25 lat nie przechodził żadnych remontów. – Trzeba wymienić w nim wszystkie okna, zrobić termomodernizację, pomalować dach, wymienić zużyte kotły. Dochodzi do sytuacji, że z powodu niskich temperatur w klasach, dzieci muszą zmienić salę lekcyjną. Na przystosowanie obiektu do potrzeb dzieci z klas 1-3 trzeba będzie zainwestować bardzo duże pieniądze. Nie rozumiem również kwestii zamknięcia innych żłobków na terenie gminy, tylko po to, aby ludzie dowozili swoje pociechy do jednego żłobka w centrum Wojnicza. Czy będą w ogóle zainteresowani takim rozwiązaniem? Zastanawia mnie dlaczego, zanim rozpoczęto starania o stworzenie żłobka, nie przeprowadzono żadnych konsultacji z rodzicami dzieci, którzy mogliby złożyć pisemne deklaracje, że są zainteresowani zapisaniem swojego dziecka do żłobka. Mam obawy, aby nie skończyło się na tym, że włożymy w ten obiekt gigantyczne pieniądze, a korzystać będzie z tego garstka osób – mówi przewodniczący, dodając, że w starym budynku szkoły podstawowej prac związanych z przystosowaniem obiektu do potrzeb żłobka jest mnóstwo. – Burmistrz mówi o tym, że tamtejsza szkoła jest w dobrym stanie. Jeżeli tak rzeczywiście jest, to dlaczego inwestujemy w nią aż 550 tys. zł? Jeszcze nie tak dawno przeprowadzono w niej kosztowne prace związane z przystosowaniem umywalek dla najmłodszych, remont ubikacji, zakup odpowiednich tablic, czy stworzenie toalety dla dzieci z niepełnosprawnością, a teraz będziemy zmuszeni jeszcze raz wszystko przekształcać, ponieważ obiekt trzeba będzie przystosować dla potrzeb jeszcze mniejszych dzieci.

WARTO PRZECZYTAĆ:   To ja, złodziej...

Burmistrz zapewnia jednak, że decyzja jest przemyślana, a wszelkie wątpliwości będą rozwiane podczas spotkań z rodzicami, które planuje rozpocząć w najbliższym czasie. – Będziemy chcieć przenieść stołówkę ze szkoły podstawowej do nowego obiektu, aby uczniowie nie musieli przemieszczać się między budynkami. Szkoła jest bardzo duża, więc naszym celem jest zagospodarowanie jej w taki sposób, aby starsi uczniowie nie mieli bezpośredniego kontaktu z najmłodszymi uczniami. Dzieci będą mogły korzystać z orlika, a w planach mamy budowę jeszcze jednego boiska. Przygotujemy ten obiekt w taki sposób, aby wszyscy byli zadowoleni. Jestem przekonany, że zarówno stworzenie żłobka, jak i przeprowadzka najmłodszych uczniów do nowej szkoły ostatecznie okażą się świetnym posunięciem.

W sukces nie wierzy natomiast Sebastian Wróbel, który wiarę burmistrza w świetną inwestycję puentuje krótko – Można snuć wielkie plany, ale na razie nie stać nas nawet na bieżące remonty…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz