Skandalem zakończył się mecz finałowy o Puchar Polski na szczeblu podokręgu Tarnów, w którym zmierzyły się ekipy Tarnovii i Unii Tarnów. Po meczu jeden z piłkarzy Tarnovii został kopnięty przez kibica w twarz. To już nie pierwszy incydent z udziałem fanów zwaśnionych drużyn. Policja, kluby oraz miasto zapowiadają walkę ze stadionowymi chuliganami. Pytanie, czy już na starcie nie stoją na straconej pozycji?

Eintracht Fans Hooligans randalieren auf dem Weg von der Gerbermühle zum Bieberer Berg nach Offenbach Derby Pokalspiel Kickers Offenbach gegen Eintracht Frankfurt 03.08.2009 FNP
Eintracht Fans Hooligans randalieren auf dem Weg von der Gerbermühle zum Bieberer Berg nach Offenbach Derby Pokalspiel Kickers Offenbach gegen Eintracht Frankfurt (fot. Wikipedia)

Dewastacje, bójki i… faszyzm
Derby Tarnowa były pierwszym spotkaniem dwóch tarnowskich drużyn od 10 lat. Z racji występów obydwu ekip na różnych szczeblach rozgrywkowych, nie było przez ten czas możliwości do bezpośredniej konfrontacji. Finał Pucharu Polski na szczeblu podokręgu Tarnów z zamierzenia miał być piłkarskim świętem w mieście. Ostatecznie okazał się organizacyjną klapą. – Mecz odbył się tylko dzięki panu prezydentowi Romanowi Ciepieli. Jego determinacja i pomoc finansowa spowodowała, że spotkanie doszło do skutku. Niestety pan prezydent zobaczył na własne oczy, jak w naszym mieście wyglądają sprawy kibicowskie i na pewno drugi raz mocno zastanowi się nad tym, czy organizowanie tego typu imprez ma jakikolwiek sens. Moim zdaniem, takiego sensu nie ma – mówi Henryk Świerczek z Tarnowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, który nie ukrywa, że mecz finałowy jest najlepszym przykładem tego, że kibicowanie w Tarnowie znajduje się obecnie na dramatycznie niskim poziomie i jest nie do zaakceptowania przez związek na żadnej płaszczyźnie. – Z naszej strony nie ma zgody na tego typu zachowania. Kary pojawią się na pewno. Być może będą bardzo dotkliwe. Dziwię się, że kluby w temacie własnych kibiców nic nie robią. Regulamin rozgrywek mówi wyraźnie, że za fanów odpowiada klub. Zarząd klubu nie może się od nich odcinać, a wręcz powinien z nimi współpracować. Kibice nie zdają sobie sprawy, że zachowując się w ten sposób na stadionie, swój ukochany klub rozkładają na łopatki, a w ostateczności mogą doprowadzić do jego rozpadu. Miasto pompuje w kluby niemałe pieniądze, ale jeżeli kibice będą zachowywać się w ten sposób, nie wiem czy na dłuższą metę ma to jakikolwiek sens. Kiedy na spotkaniu dochodzi do palenia szalików drużyny przeciwnej, skandalicznych przyśpiewek, czy pobicia zawodnika, trzeba mocno się nad tym zastanowić.

Również tarnowska policja zaniepokojona jest liczbą przestępstw popełnianych przez osoby powiązane ze środowiskiem kibicowskim. – Od stycznia ubiegłego roku prowadziliśmy ponad 20 postępowań, które zakończyły się zarzutem skierowanym do sądu – mówi Dominik Rzepecki z tarnowskiej policji. – Zatrzymania często dotyczyły rozbojów, uszkodzenia mienia, bójek, czy posiadania narkotyków. Mieliśmy jednak do czynienia również z takimi przestępstwami, jak propagowanie faszyzmu. Wydarzenia sportowe w postaci derbów generują dodatkowe, ale i również złe emocje. Po spotkaniu obyło się bez większych incydentów, aczkolwiek w jednej sytuacji byliśmy zmuszeni użyć gazu łzawiącego wobec kibiców Tarnovii, którzy chcieli opuścić autobus jeszcze przed dotarciem do wyznaczonego wcześniej miejsca.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Donosiciel z ulicy Skowronków

Dominik Rzepecki uważa, że pseudokibice to bomba z opóźnionym zapłonem i nigdy nie można być pewnym, w którym momencie wybuchnie. – Wszyscy mamy w pamięci zeszłoroczne śmiertelne potrącenie młodego człowieka, które ostatecznie okazało się być kibicowskimi porachunkami. W każdej chwili może przytrafić się powtórka, albo jeszcze coś gorszego. Co chwilę otrzymujemy sygnały od zaniepokojonych mieszkańców miasta, którzy widzą na ulicach tworzące się grupki kibiców, często ubranych w szaliki, czy nawet kominiarki, którzy przechadzają się pomiędzy blokami. Zdarzyło się, że ktoś decydował się także na odpalenie racy. Często dochodzi również do niszczenia mienia. Kibice piszą po blokach obraźliwe teksty, czy dewastują przystanki autobusowe. Z racji tego, że Tarnów objęty jest monitoringiem, staramy się wyłapać jak największą liczbę takich osób.

Dwa kluby, jeden problem
Przedstawiciele obydwu tarnowskich drużyn nie ukrywają, że są zaniepokojeni coraz większą liczbą pseudokibiców, jednocześnie ubolewając, że zamiast o meczu, głównym tematem rozmów są pozaboiskowe wyczyny tarnowskich chuliganów. – Wybryk bandyty, bo tak trzeba nazwać tego człowieka spowodował, że cały trud organizacji meczu został zniweczony – mówi prezes ZKS Unia Tarnów, Krzysztof Zieliński. – Mimo wielu zabezpieczeń i działań, jakie podjęliśmy w związku z organizacją meczu chociażby takich, że pojedynek zabezpieczało ponad 100 ochroniarzy, przygotowano osobny wjazd dla piłkarzy Tarnovii, wyjście zawodników na murawę przed rozpoczęciem meczu nie odbyło się tradycyjnie spod szatni „Jaskółek”, tylko spod szatni Tarnovii, wyznaczono specjalnie wydzielone miejsca dla zawodników nie mieszczących się na ławce rezerwowych, to i tak doszło do nieprzyjemnego incydentu, jakim było pobicie jednego z piłkarzy. Mecz derbowy był meczem podwyższonego ryzyka. Był spotkaniem objętym monitoringiem. Czekamy na informacje i dane osób, na które zostaną nałożone zakazy stadionowe. Jako klub bardzo poważnie rozważamy teraz prowadzenie rozgrywek w systemie imprez masowych. Stadiony to również nie miejsce na „pokazy” pirotechniczne. Każdy kto kiedykolwiek bawił się sztucznymi ogniami wie, że jest to niebezpieczne, a w przypadku tłumu grozi to kalectwem dla wielu ludzi. Kominiarki i palenie szalików przeciwnej drużyny nie mają nic wspólnego ze sportem, jak również z prawdziwym kibicowaniem.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nasze dzieci nie chcą zmieniać klas!

W podobnym tonie wypowiada się prezes Tarnovii, Waldemar Urban, dla którego wybryki własnych kibiców nie tylko nie są powodem do dumy, ale również sporym problemem, ponieważ przez tego typu incydenty, coraz trudniej przekonać potencjalnych sponsorów do zainwestowania w futbol. – Ktoś pisze obraźliwe teksty na murach, nikt nie wie kto to jest, a i tak takie osoby identyfikowane są z naszym klubem. A my mamy związane ręce… Nie jesteśmy w stanie sami wyłapać sprawców. Jedynym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie przepisów, które w końcu byłyby przestrzegane. Na pewno nie możemy popuszczać. Kiedy w życie wejdą wysokie kary, będzie to przestrogą dla innych. Dlaczego mecz piłki nożnej nie może być takim samym widowiskiem, jak mecze żużla, siatkówki, czy koszykówki? Kibice w końcu powinni zdać sobie sprawę, że jeżeli liczba incydentów z ich udziałem w dalszym ciągu będzie wzrastać, to w ostateczności może doprowadzić nawet do odebrania licencji dla klubu. Będąc prezesem, każdy mecz przeżywam podwójnie. Drżę nie tylko o końcowy wynik, ale również o bezpieczeństwo ludzi na stadionie. To w końcu musi ulec zmianie!

Zmiany w prawie i egzekwowanie kar jedynym rozwiązaniem?
Znany przed laty bramkarz reprezentacji Polski oraz były poseł na Sejm RP, Jan Tomaszewski jest zdania, że aby w końcu na polskich stadionach zapanował spokój, nasz kraj musi wziąć przykład z Anglii, gdzie na przestrzeni ostatnich lat pozbyto się z tamtejszych obiektów „stadionowych przestępców”. – Już samo odpalenie jednej racy jest przestępstwem, a u nas płoną od nich całe stadiony. Podczas ostatniego finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie, kibice Lecha rzucali nimi w bramkarza oraz chłopaków od podawania piłek! Przecież to jakieś nieporozumienie! Ci przestępcy, bo tak należy nazwać osoby, które się tego dopuściły, powinni zostać złapani i przykładowo ukarani, aby nikt inny w przyszłości nie zdecydował się na podobne zachowanie. Poprzez wybryki pseudokibiców karane są przede wszystkim kluby oraz prawdziwi kibice, którym zamyka się później stadiony. Winni pozostają bez kary. Nie ważne jest to, jak wysokie one będą. Najważniejsze, aby kara była indywidualna, a nie zbiorowa. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie, którzy łamią prawo zamiast przestępcami, są bohaterami w swoim gronie. Dopóki nie wprowadzimy przepisów, które będą w pełni przestrzegane, dopóty nie pozbędziemy się chuliganów z piłkarskich obiektów w Polsce.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Ewelina Starostka i jej walka o przyszłość

Marek Baran, dyr. wydziału sportu w tarnowskim magistracie uważa, że w kwestii bezpiecznej organizacji ostatnich derbów, miasto wykonało swoje obowiązki w maksymalnie możliwy sposób – Istotne było dla nas stanowisko policji, iż najbezpieczniejszym rozwiązaniem była w ogóle organizacja meczu, ponieważ według zapewnień funkcjonariuszy brak zawodów mógł spowodować groźniejsze konsekwencje dla porządku publicznego. Sytuacje, które miały miejsce na meczu derbowym są w sposób ewidentny naganne, ale uprawniony do wyciągnięcia konsekwencji jest przede wszystkim okręgowy związek piłki nożnej oraz organy ściągania.

W urzędzie miasta zdają sobie sprawę, że pseudokibice stanowią problem nie tylko dla Tarnowa, ale i innych polskich miast, jednak walkę z chuliganami powinny w pierwszej kolejności podjąć kluby sportowe poprzez wypracowanie odpowiednich relacji, ponieważ to one są najbardziej poszkodowane poprzez nakładane sankcje. – Być może, aby poradzić sobie z pseudokibicami potrzebna jest zmiana ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych i zapewnienie nieuchronności kary dla sprawców naruszeń porządku. Miasto zaangażowało się mocno w poprawę bezpieczeństwa na Stadionie Miejskim finansując z budżetu nowoczesny monitoring stadionu, który pozwala w szczególności na prawidłową identyfikację sprawców naruszeń porządku publicznego. Równocześnie wspieramy szereg inicjatyw sportowych i wychowawczych, których efektem ma być popularyzowanie uprawiania sportu i rywalizacji opartej na wzajemnym szacunku rywali. Jedną z takich form jest Akademia Młodych Orłów, w ramach której piłkę nożną uprawiają razem młodzi ludzie bez względu na to do jakich barw klubowych są przywiązani.

Tarnowska prokuratura poinformowała, że incydent z tarnowskiego finału z udziałem pseudokibica i zawodnika Tarnovii będzie ścigany z urzędu, mimo iż pokrzywdzony piłkarz nie zamierza złożyć zawiadomienia o popełnionym przestępstwie. Za śledztwem z urzędu przemawia interes społeczny sprawy, a prokuratura nie ma zamiaru być obojętna na tego rodzaju przejawy stadionowej agresji. Pytanie tylko, czy według zapewnień z wielu stron rzeczywiście zostanie ona skutecznie ukrócona i wykopana z piłkarskich stadionów?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz