Za szacowanie szkód łowieckich oraz ustalanie wysokości odszkodowań odpowiadać będą wojewodowie – zakłada projekt noweli prawa łowieckiego złożony w Sejmie przez klub PiS. To dość znacząca zmiana, bo do tej pory straty szacowali myśliwi, którzy w oczach rolników byli sędziami we własnych sprawach.

– Kwestia nowelizacji, to cały zespół czynności, które zostały uruchomione od momentu pojawienia się wyroku Trybunału Konstytucyjnego w lipcu 2014 roku. Przez okres 18 miesięcy ustawodawca miał czas na przygotowanie odpowiedniego projektu – mówi Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie. – Ze swojej strony chcemy, aby PZŁ był nadal organem samorządnym, samofinansującym się, o charakterze dobrowolnego wstępowania w jego szeregi. W skali kraju, ubiegły rok przyniósł około 60 mln zł wypłat odszkodowań. Koła łowieckie działające pod PZŁ w Tarnowie wypłacały odszkodowania wynoszące od tysiąca do około 40 tys. zł. Rolnicy uskarżali się na to, że sami szacujemy straty będąc sędziami we własnych sprawach, więc możemy w jakimś stopniu iść sobie na rękę, a nie rzetelnie oceniać powstałe ubytki. Zmiana dotycząca tego, że za ustalenie wysokości odszkodowań mają odpowiadać wojewodowie, ma być dla rolników korzystniejsza, niż dotychczas, jednak dopiero czas pokaże, czy rzeczywiście tak będzie.
Rolnicy wielokrotnie skarżyli się, że wyceny dokonywane przez myśliwych są za niskie. Różnice pomiędzy wyceną szkód przez myśliwych, a samych rolników, wynosiły nawet kilka milionów złotych. W 2015 r. rząd przeznaczył ponad 6 mln zł z budżetu państwa na dodatkowe wypłaty odszkodowań. Józef Żurowski z koła łowieckiego „Dzik”, który szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę szacuje od blisko 25 lat nie ukrywa, że wypłaty odszkodowań w znaczącym stopniu odbijają się na funkcjonowaniu kół. – Już wypłaciliśmy ponad 20 tys. zł zadośćuczynienia za straty wyrządzone przez dziką zwierzynę. To astronomiczne kwoty, które wypłacamy ze zebranych składek. W kilku kwestiach mamy też związane ręce, chociażby w sytuacjach, kiedy dziki grasują tuż przy ogrodzeniu danej posesji, a przepis mówi jasno, że w odległości 100 metrów od domu nie mogę oddać strzału. Czasami popadamy też w absurdy, kiedy rolnicy o mało nie chcą, abyśmy ścigali z ich posesji wróble, kiedy dojrzewa pszenica… Mimo, iż zwierzyna leśna jest własnością Skarbu Państwa, to odszkodowania za wyrządzone szkody wypłacają koła łowieckie. Uważam to za pewien paradoks.
W ubiegłym tygodniu Rolnicze Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zaapelowało do ministra rolnictwa o wsparcie projektu ustawy, która pozwala na dodatkowy odstrzał dzików, dzięki któremu ograniczono by wyrządzone przez nie szkody, a także zniwelowano przynajmniej w pewnej części wypłatę milionowych odszkodowań. Warto dodać, że jeśli zmiany w ustawie zostaną zatwierdzone, powstanie również fundusz odszkodowawczy, z którego wypłacane byłyby pieniądze dla poszkodowanych rolników, a który miałby składać się z pieniędzy pochodzących z kół łowieckich, a także z budżetu państwa. Według autorów projektu, roczna dopłata do funduszu wynosiłaby blisko 30 mln zł.
Krzysztof Łazowski nie ukrywa, że tego typu pomoc ze strony państwa, byłaby wielkim udogodnieniem dla kół łowieckich w całym kraju. – Państwo w końcu pochyliłoby się nad rolnikami i wyciągnęłoby do nich pomocną dłoń. Zwierzyna łowna należy do Skarbu Państwa, dlatego państwo również powinno partycypować w wypłacie odszkodowań. Jeżeli roczna dopłata z funduszu rzeczywiście wyniosłaby blisko 30 mln zł, to w znaczącym stopniu poprawiłoby kondycję finansową samych kół łowieckich, więc na zmianach zyskaliby nie tylko rolnicy, ale również same koła. Nie ukrywam również, że PZŁ zależy na tym, aby straty w imieniu wojewodów oszacowywane były przez podmioty niezależne, chociażby wyłonione w drodze przetargu firmy ubezpieczeniowe, które zajęłyby się tematem. Ze swojej strony cały czas będziemy optować za zmianami, m.in. w sytuacjach dotyczących użycia broni, czy zmniejszeniu populacji poszczególnej zwierzyny. Wierzymy, że na zmianach skorzystają wszyscy.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Oj tak, dzika zwierzyna potrafi totalnie zniszczyć uprawy ;/ bardzo dobrze, że ludzie głośno mówią o tym problemie!