Z kim jeździmy na kolonie?

Okres wakacji to czas kolonii. Uczniowie z Tarnowa i okolic udali się na kilkutygodniowe turnusy nad morze, czy w góry. Podczas wypoczynku opiekę nad nimi sprawuje wykwalifikowana kadra wychowawców kolonijnych, wśród których prym wiodą nauczyciele i studenci. Większość z nich swoją pracę traktuje poważnie i sumiennie, jednak wciąż nie brakuje osób, które w każdym tego typu wyjeździe upatrują szanse na łatwy zarobek i darmowe wakacje.

Foto by AyianapaProtaras (Wikipedia.com)

Wyjazd na kolonie w formie wychowawcy kolonijnego wydaje się stosunkowo prosty. Aby móc sprawować opiekę nad dziećmi podczas takiego wyjazdu, musimy mieć ukończone 18 lat i średnie wykształcenie. Dodatkowo powinniśmy posiadać zaświadczenie o niekaralności. Dokument ten jest wydawany przez Krajowy Rejestr Karny. Bardzo dobrze prezentują się również wszelkiego rodzaju doświadczenia kandydata w pracy z dziećmi, np. ukończone kursy pedagogiczne i animatorskie. Najważniejszym jest jednak ukończenie odpowiedniego kursu potwierdzającego kwalifikacje.

– Czas szkolenia wynosi 36 godzin lekcyjnych według programu Ministerstwa Edukacji Narodowej, a jego ceny kształtują się od 90 do 150 zł – mówi Mirosław Flis, który od 22 lat prowadzi szkolenia m.in. dla Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Tarnowskiej. – W tego typu kursach najczęściej biorą udział osoby młode, które przede wszystkim mają chęć sprawować opiekę nad dziećmi podczas ich wypoczynku. Wielokrotnie przeprowadzam szkolenia dla wolontariuszy, więc w ich przypadku nie ma mowy o tym, że na kolonie jadą dla pieniędzy. Czują w tym pewne powołanie. Na każdym takim kursie pojawia się grupa 30-35 osób. Zajęcia trwają 3-4 dni. Są to nie tylko wykłady, ale również wycieczki, czy zajęcia sportowe. Na końcu uczestnicy szkolenia otrzymują zaświadczenie o ukończeniu szkolenia zgodnie z programem MEN oraz materiały szkoleniowe i poradnik do pracy.

W Tarnowie kursy na wychowawców kolonijnych przeprowadza m.in. Tarnowska Szkoła Wyższa. Kanclerz tamtejszej placówki, Barbara Szołtysek mówi, że najczęściej biorą w nich udział nauczyciele, absolwenci szkoły oraz obecni studenci, którzy podczas wakacji chcą sobie dorobić. – Kursy organizujemy dwa razy w roku – tuż przed feriami zimowymi i przed wakacjami. Standardowy koszt zajęć wynosi 150 zł, a studenci mają niewielką zniżkę i płacą 130 zł. Przeważnie w takich szkoleniach bierze udział grupa 10-15 osób. Za każdym razem uświadamiamy uczestników, że wyjazd na kolonie, jako wychowawca to ciężki kawałek chleba. Zdarzają się osoby, które myślą, że może być to dla nich szansa na darmowe wakacje, jednak szybko wyprowadzamy ich z błędu. Wakacje są dla dzieci, wychowawca jedzie ciężko pracować. Jako szkoła nie mamy podpisanej żadnej umowy z firmami, czy instytucjami, które organizują kolonie, dzięki czemu moglibyśmy polecać uczestników naszych kursów. Z informacji, jakie posiadamy, zapotrzebowanie na ich usługi jest jednak spore.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jakub Zając: "Belfer" otworzył mi drzwi

O tym, że praca wychowawcy kolonijnego nie należy do najłatwiejszych wie Paulina Wantuch, która kilkukrotnie wyjeżdżała na turnusy, jako opiekunka dzieci i młodzieży. Według niej nie każdy może pracować w tym zawodzie i to nie tylko dlatego, że jest to bardzo stresujące zajęcie, ale również ze względu na… niskie zarobki. Najczęściej praca trwa dwa tygodnie. Wynagrodzenie wychowawcy waha się w granicach 300-900 zł brutto za tydzień, w zależności od typu wyjazdu, miejsca, ilości dzieci i firmy, która zapewnia pracę. – Jest to praca 24 godziny na dobę. Zdarza się, że dyżury nocne przypadają w co drugą noc, więc cały dzień jesteś na nogach. Wychowawcą kolonijnym mogą być tylko osoby odpowiedzialne, cierpliwe i kontaktowe. Trzeba balansować pomiędzy byciem dyktatorem a przyjacielem dla swoich podopiecznych. Wychowawca musi mieć posłuch, ale musi też pamiętać o tym, że dzieci udały się na kolonie, aby wypocząć. Nigdy nie wiemy, kogo będziemy mieć w swojej grupie. Zdarzają się jednostki, które są bardzo agresywne, ale i takie, które z byle powodu potrafią się rozpłakać. Cały czas musimy mieć pełną kontrolę nad grupą dlatego, jeżeli udajemy się na jakąś wycieczkę, praktycznie cały czas przeliczamy dzieci, sprawdzając czy na pewno nikogo nie brakuje. Po dwóch tygodniach człowiek wraca do domu całkowicie wykończony. Znam mnóstwo osób, które były wychowawcami kolonijnymi tylko na jednym wyjeździe i nigdy więcej już na to się nie zdecydowały. Po prostu trzeba kochać tę pracę.

Ustawa o systemie oświaty oraz Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie wypoczynku dzieci i młodzieży nakłada na organizatorów wypoczynku szereg obowiązków. Wypoczynek musi zostać zorganizowany w obiekcie lub na terenie spełniającym wymagania ochrony przeciwpożarowej, ochrony środowiska oraz warunki higieniczno-sanitarne. Przepisy stanowią także, że organizator ma obowiązek zapewnić wyżywienie zgodne z zasadami higieny żywienia, a także przygotowania programu wypoczynku takiego, aby wszystkie zajęcia były dostosowane do wieku, zainteresowań i potrzeb uczestników, ich stanu zdrowia, sprawności fizycznej i umiejętności. Dodatkowo liczba uczestników wypoczynku pozostających pod opieką jednego wychowawcy nie może przekraczać 20 osób, a w przypadku grupy z dziećmi do 10 roku życia oraz grupy mieszanej, w której są dzieci do 10 roku życia, liczba uczestników wypoczynku pozostających pod opieką jednego wychowawcy nie może przekraczać 15 osób.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Lekarstwo na lekomanów

Już wiele razy zdarzało się, również w naszym regionie, że wychowawca kolonijny był wycofywany z kolonii, ponieważ zarzucano mu nadużywanie alkoholu, nieumiejętność utrzymania dyscypliny, czy zastraszanie podopiecznych, dlatego instytucje organizujące turnusy coraz częściej stawiają na własną, sprawdzoną już kadrę. – Już od wielu lat, stawiamy tylko na swoich ludzi i świetnie na tym wychodzimy – mówi Grzegorz Sudoł, dyrektor Katolickiego Centrum Edukacji Młodzieży „KANA”, które w tym roku zorganizowało kolonie dla blisko 250 dzieci. – Kilka dni temu byłem świadkiem, jak na jednej z kolonii organizowanej nad morzem, dzieci same przebywały w ośrodku, a w tym czasie ich opiekunowie podziwiali zachód słońca. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy sami mogli dopuścić do takiej sytuacji. Nasza kadra jest doświadczona i od lat niezmienna. Stawiamy na swoich ludzi i nie posiłkujemy się wychowawcami kolonijnymi z zewnątrz. W każdej 45-osobowej grupie dzieci znajduje się trzech wychowawców. Za każdym razem wśród trójki opiekunów musi znajdować się przynajmniej jeden mężczyzna. Organizowane przez nas turnusy cieszą się wielkim zainteresowaniem i co roku są bardzo wysoko oceniane. To chyba najlepszy dowód na to, że obraliśmy właściwy kierunek.

Kuratorium Oświaty poinformowało niedawno, że rodzic, aby czuć się spokojnym o bezpieczeństwo swojego dziecka, jeszcze przed wykupieniem turnusu, może sprawdzić organizatora, czy ten zgłosił do kuratora oświaty wypoczynek w specjalnie utworzonej wyszukiwarce, dostępnej na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej. Pozwoli to upewnić się, czy wypoczynek jest organizowany również zgodnie z obowiązującymi przepisami. Jeżeli do rodziców docierają niepokojące sygnały o okolicznościach, czy warunkach lub sytuacjach na koloniach, należy zgłosić je przede wszystkim do kuratorium oświaty właściwego ze względu na miejsce lokalizacji wypoczynku. W zależności od problemu, jakiego dotyczą nieprawidłowości, rodzice mogą także powiadomić właściwą powiatową stację sanitarno-epidemiologiczną, straż pożarną lub inne służby interwencyjne.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wojnicz - miasto i gmina historii oraz przyszłości

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz