Zalasowa: Obraźliwe hasła na budynku mieszkalnym

Niezidentyfikowany do tej pory wandal upodobał sobie dom pani Anety, mieszkanki Zalasowej i po raz drugi w przeciągu ostatniego roku wymalował na jego ścianach obraźliwe hasła. W ubiegłym roku niecenzuralne treści zaadresował w stronę ojca Tadeusza Rydzyka, natomiast kilka dni temu obraził prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Policjanci badają sprawę, jednak nie ukrywają, że ustalenie sprawcy zniszczeń może być bardzo trudne.

Pani Aneta tłumaczy, że nie jest związana z żadną partią polityczną, więc tym bardziej dziwi ją fakt, że akurat budowany przez nią dom stał się miejscem ataku ze strony wandali.

Pani Aneta kilka lat temu wraz z mężem postanowili wybudować dom dla swoich dzieci przy jednej z głównych tras w Zalasowej w gminie Ryglice. Budynek, chociaż od pewnego czasu jest już niemal w całości wykończony, nadal stoi pusty. Pani Aneta zamieszkuje z rodziną inny dom, oddalony o kilkaset metrów od tej posiadłości.

– Zastanawiamy się, czy ktoś się na nas uwziął, czy też lokalizacja tej nieruchomości jest na tyle pechowa, że wandale nie mają skrupułów, aby ją niszczyć – mówi mieszkanka Zalasowej, która w ciągu ostatniego roku po raz drugi zastała budowany przez siebie dom w obraźliwych hasłach wymalowanych czerwoną farbą. – Po raz pierwszy z aktem wandalizmu spotkaliśmy się 28 grudnia 2020 roku. To wówczas ktoś wymalował na naszym domu obraźliwe hasła pod kierunkiem ojca Tadeusza Rydzyka. Tego dnia podobne treści znalazły się także na przystankach autobusowych w gminie Ryglice. Nic nie robiliśmy ze szpetnym napisem, ponieważ wierzyliśmy w to, że policjanci ustalą sprawcę zniszczeń i ta osoba sama zmyje napis z murów naszego domu. Niestety w ciągu roku mundurowym nie udało się znaleźć autora obraźliwych haseł, a co gorsza w ostatnich dniach, tym razem z drugiej strony wejściowych drzwi, znalazła się kolejne kontrowersyjna treść, której adresatem jest prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Pani Aneta tłumaczy, że nie jest związana z żadną partią polityczną, więc tym bardziej dziwi ją fakt, że akurat budowany przez nią dom stał się miejscem ataku ze strony wandali. – O tym, że dom ponownie wymalowany jest farbami, poinformowała mnie moja sąsiadka, która odprowadzała rano dziecko do przedszkola. Wszystko musiało wydarzyć się w nocy. Gmina oszczędza na oświetleniu, lampy się nie świecą, więc wandale czują się bezkarni. Wątpię, aby ktoś celowo wypisywał tego typu hasła akurat na moim domu. Nie sympatyzujemy z żadną partią. Nie głosimy żadnych politycznych haseł. Po prostu komuś się nudziło, a lokalizacja nieruchomości zachęca w pewien sposób wandali do jej niszczenia. Na całe szczęście dom nie jest otynkowany, więc starty nie są tak duże, jak mogłyby być.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Niedościgniona orkiestra

O zdarzeniu poinformowani zostali policjanci z komisariatu w Tuchowie, którzy sprawę przekazali mundurowym z wydziału wykroczeń w tarnowskiej policji. W ostatnim czasie policja częściej niż do tej pory pojawia się w Zalasowej, kontrolując ulice, jednak jak na razie nie udało się wpaść na trop autora malowideł. – Na pewno nie będzie to łatwe. W Zalasowej nie ma tak wielu monitoringów, jak ma to miejsce w przypadku Tarnowa. Cały czas pracujemy jednak nad tym, aby ustalić sprawcę bulwersujących treści, które pojawiły się na budynku. Sprawcy bądź sprawcom grozi kara grzywny lub ograniczenia wolności. Będą musieli też naprawić wyrządzone krzywdy – tłumaczy rzecznik prasowy tarnowskiej policji Paweł Klimek.

Pytany o całą sytuację sołtys Zalasowej Wiesław Matug, mówi, że podejrzenia padają na osobę w średnim wieku. – Sprawdzaliśmy nagrania z monitoringu. Nie wiadomo, gdzie został zaparkowany pojazd, którym przemieszczała się osoba, ponieważ nie widać tego na nagraniu. Kamery uchwyciły jednak mężczyznę w kapturze, który wychodzi z jednej z ciemnych uliczek. Po sposobie poruszania się wynika, iż nie jest to młodzieniec, a raczej mężczyzna w średnim wieku. Jego ruchy są powolne i ociężałe. Ewidentnie również widać, że osoba doskonale wiedziała, że dom nie jest zamieszkiwany. W przeszłości dochodziło w naszej gminie do dewastacji miejsc publicznych, ale w przypadku domów, jest to pierwsze tego typu zdarzenie i to w dodatku odbywa się ono dwa razy na przestrzeni roku.

Władze gminy Ryglice już od kilku lat muszą stawiać czoła chuliganom, którzy niszczą mienie publiczne. W ubiegłym roku, pomimo tego, iż postanowiono w okresie letnim odrestaurować wszystkie gminne przystanki, to już kilka miesięcy później praktycznie wszystkie zostały zdewastowane przez wandali. – Wydaliśmy na usuwanie tych szkód ponad 50 tys. zł. Postanowiliśmy, że kolejny remont przystanków wykonamy na wiosnę, ale tym razem dokupimy kolejne 3-4 fotopułapki, które zainstalujemy w najchętniej uczęszczanych przez chuliganów miejscach. Będziemy chcieli każdej wyłapanej przez nas osobie postawić zarzuty i odzyskać w ten sposób zainwestowane w odrestaurowanie przystanków pieniądze. Problem jest na tyle poważny, że chuligani nie mają żadnych skrupułów i niedawno zniszczyli także dworek w Uniszowej, wybijając w nim szyby i nanosząc obrzydliwe hasła sprayem – mówi burmistrz Ryglic Paweł Augustyn i dodaje. – Niestety w przypadku naszej gminy nie możemy oświetlać ulic przez całą noc. Przyjęliśmy strategię, że lampy wyłączamy o godz. 24. Za zużytą energię w tym roku zapłacimy 350 tys. zł. W przyszłym roku do zapłaty będziemy mieć już 700 tys. zł. Gdybyśmy oświetlali ulice przez całą noc, to rocznie płacilibyśmy za energię elektryczną blisko 1,5 mln zł! To gigantyczne pieniądze! Aby uchronić swoje mienie przed wandalami, przede wszystkim trzeba postawić na monitoring, chociaż i on nie zawsze jest wystarczający…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Dodatkowe umiejętności? Kłamstwo wyższego stopnia

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.