Liczba wędkarzy w naszym regionie rośnie z każdym kolejnym rokiem. Co prawda miłośników łapania ryb na haczyk nie ma tak wielu, jak jeszcze 30 lat temu, jednak nietrudno zauważyć, że coraz więcej młodych osób bierze do ręki wędkę i spędza z nią popołudnie nad jednym z kilku akwenów dostępnych w naszym powiecie. Zasługa w tym przede wszystkim kół wędkarskich, które na różny sposób starają się zainteresować łowieniem ryb kolejne pokolenia.

Tarnowski oddział Polskiego Związku Wędkarskiego gospodaruje na 2500 hektarach rzek oraz niecałych 300 hektarach wyrobisk pożwirowych, których jest właścicielem lub dzierżawcą. Jeszcze 30 lat temu w okręgu tarnowskim było zarejestrowanych 12 tys. wędkarzy. Teraz jest ich nieco ponad 6 tys. Oczywiście jest to liczba zdecydowanie mniejsza, jednak w ostatnim czasie stale rosnąca.
– Wzrost nie jest gigantyczny, jednak w porównaniu do poprzedniego roku, przybyło nam ponad 200 wędkarzy. Najbardziej cieszy fakt, że wśród 6 tys. członków, blisko 700 osób, to dzieci do 16 roku życia. Świadczy to o tym, że wędkarstwem z powodzeniem można zarazić kolejne pokolenia – nie ukrywa zadowolenia Krzysztof Zakrzewski, dyrektor biura tarnowskiego okręgu PZW. – Duża w tym zasługa kół wędkarskich, które w ostatnich latach przeprowadzają mnóstwo zawodów dla dzieci i młodzieży. Najlepszym tego przykładem jest gmina Ciężkowice, gdzie co roku na stawie przy Dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej organizowane są zawody w „Rodzinnym wędkowaniu”. Podczas tegorocznej edycji w zmaganiach wzięło udział ponad 200 dzieci. Podobne imprezy, na których nie jest wymagana wędka, ponieważ zapewniona jest przez organizatorów, ani także karta wędkarska, przeprowadzają również inne koła w naszym okręgu. To sprawia, że potencjalnych przyszłych wędkarzy zdecydowanie łatwiej jest zafascynować wędkarstwem.
Od pewnego czasu zarząd koła PZW organizuje również dla dzieci i młodzieży zajęcia szkółki wędkarskiej. Spotkania odbywają się 5-6 razy w roku. Podczas zajęć uczestnicy dowiadują się jak zostać wędkarzem, zapoznają się z metodami wędkowania, gatunkami ryb, ich wymiarami oraz okresami ochronnymi. Poza tym mają możliwość z bliska przyjrzeć się profesjonalnemu sprzętowi wędkarskiemu, poznać etykę wędkarską, a także zasady bezpieczeństwa nad wodą. Co warte podkreślenia, wędkarze do 16 roku życia mogą liczyć na pewne przywileje. Roczna opłata członkowska w ich przypadku zamiast 90 zł wynosi zaledwie 22 zł, a dodatkowo w prezencie otrzymują od oddziału wędkę. Za 22 zł mogą wędkować do woli, jednak nie mogą zabierać złowionych przez siebie ryb. W przypadku łowienia na rzekach roczna opłata wynosi 130 zł, natomiast w przypadku stawów – 120 zł. Koszt uzyskania karty wędkarskiej dla osoby, która ukończyła 18 lat, to z kolei wydatek rzędu 30 zł – 20 zł kosztuje egzamin, a 10 zł wyrobienie karty.
Michał Papuga, członek koła wędkarskiego w Zakliczynie mówi, że w ostatnim roku liczba wędkarzy, którzy są członkami koła wzrosła z 230 do 280 osób. – Około 30 proc. z nich to osoby do 20. roku życia. Nie jest to jednak na pewno hobby dla kobiet. W naszym kole jest ich zaledwie pięć. Panie nie lubią robaków, a przecież są one podstawą wybrania się na ryby. Stosujemy zasadę, że już na początku roku ogłaszamy pełny kalendarz imprez wędkarskich. To pozwala wędkarzom odpowiednio wcześniej zaplanować swój czas. Cieszy fakt, że na takie imprezy bardzo często ojcowie zabierają swoich synów. Starają się zainteresować ich wędkarstwem. Wiele osób pyta mnie, dla kogo przede wszystkim jest to hobby. Uważam, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. W wędkarstwie zakochać może się zarówno osoba spokojna, która na co dzień żyje z dala od zgiełku, ale również osoby nadpobudliwe, które właśnie w wędce szukają chwili relaksu i odprężenia.
Wędkarze należący do koła w Zakliczynie przede wszystkim łowią ryby w Dunajcu. Natrafić tam mogą m.in. na świnkę i brzanę. Zdarza się jednak, że ktoś złowi również okonia, szczupaka, a nawet suma. Wśród innych popularnych wśród regionalnych wędkarzy zbiorników, nie można nie wspomnieć o wyrobiskach pożwirowych w Bobrownikach Małych, Olszynach, Niwce, Trzydniakach, czy Komorowie. Wędkarze z Tuchowa na ryby wybierają się przede wszystkim na rzekę Białą.
– Oprócz rzeki Białej mamy również własne łowiska typu „no kill”, gdzie łapiemy rybę, a następnie ją wypuszczamy. Raz w roku organizujemy na nich zawody dla dzieci. Impreza cieszy się dużą popularnością – mówi Piotr Kowalski z tuchowskiego koła PZW. – Próbujemy odciągnąć dzieci od telefonów i komputerów. Wędkarstwo może stać się bardzo dobrą odskocznią od wirtualnego świata. Nie jest to drogie hobby. Solidny sprzęt, na którym możemy łowić kilka dobrych lat, to wydatek około 200 zł. Podejście do łowienia ryb cały czas się zmienia. Obecnie olbrzymią popularnością cieszy się metoda „złów i wypuść”. Ludzie łapią olbrzymie okazy, robią sobie z nimi zdjęcia, chwalą się w internecie, a następnie złowioną rybę ponownie wrzucają do wody. Niesie to za sobą wiele pozytywnych skutków. Przede wszystkim akweny wodne są pełne ryb. Dużo większą frajdę sprawia wyciągnięcie ryby co 10-15 minut, niż czekanie kilku godzin, aż coś uda nam się złowić. Jeżeli zabieramy ze sobą dziecko, trudno przypuszczać, że zafascynujemy je wędkarstwem, kiedy przez pół dnia nie wyciągniemy ryby z wody. Obecnie w naszym kole mamy blisko 240 członków. Wiele z tych osób zostawało członkami za namową swoich ojców. Dzisiaj te osoby same są ojcami i do koła zapisują swoje dzieci. To idealny przykład, że wędkarstwo potrafi łączyć pokolenia.
W dniach 28-29 września na zbiorniku Trzydniaki S1 odbędą się Młodzieżowe Zawody Wędkarskie strefy południowo-wschodniej. Wezmą w nich udział zawodnicy nie tylko z naszego powiatu, ale również z Białegostoku, Zamościa, Lublina, Kielc, czy Krakowa. – W imprezie wezmą udział dzieci w wieku 12-16 lat, które uczęszczały na zajęcia do szkółek wędkarskich. Zawody będą swego rodzaju weryfikacją ich umiejętności, które nabyły podczas lekcji. Poszczególne okręgi będą mogły zgłosić maksymalnie po dwie drużyny. Zawody będą przeprowadzane na jedną wędkę spławikową, a każdy uczestnik będzie korzystał z przynęt i zanęt dostarczonych przez organizatora. Wierzymy, że tego dnia w gminie Wierzchosławice pojawi się mnóstwo młodych wędkarzy z różnych zakątków kraju. Będzie to świetna reklama wędkarstwa, która może sprawić, iż osób chcących spędzać swój wolny czas z wędką w dłoni, systematycznie będzie przybywać – mówi Krzysztof Zakrzewski.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.