Zbylitowska Góra: Kto ma rację w sprawie Motodromu?

Już wkrótce sąd ma podjąć ostateczną decyzję w sprawie Motodromu znajdującego się w Zbylitowskiej Górze. O tereny, na których od 2015 roku funkcjonuje tor motorowy, gmina Tarnów ubiega się już od kilku lat. Wiara w odzyskanie wydzierżawionych w 2012 roku terenów wśród włodarzy podtarnowskiej gminy jest ogromna, jednak ich dzierżawczyni nie składa broni, twierdząc, że o tor będzie walczyć do samego końca.

– Tor miał służyć bezpiecznej nauce jazdy, a nie organizowaniu wyścigów samochodowych – mówi wójt gminy Tarnów, Grzegorz Kozioł.

Kiedy w 2012 roku gmina Tarnów wydzierżawiła teren w Zbylitowskiej Górze, na którym obecnie funkcjonuje Motodrom, nikt nie przypuszczał, że po latach pojawią się z tego tytułu same problemy. Ówczesna rada gminy przy podejmowaniu decyzji wzięła pod uwagę, że dzierżawcy zapowiadali jedynie nieuciążliwą i pożyteczną społecznie działalność, szkoląc kierowców w technice bezpiecznej jazdy. Dodatkowo przedsięwzięcie miało również generować nowe miejsca pracy. Niestety, wkrótce po otwarciu Motodromu, które miało miejsce w sierpniu 2015 roku, mieszkańcy zaczęli skarżyć się na uciążliwy hałas dobiegający z toru. Według urzędników dzierżawca używał terenu w sposób sprzeczny z umową. Na hałas skarżyli się przede wszystkim okoliczni mieszkańcy, co stało w sprzeczności z wcześniejszymi zapewnieniami, iż działalność będzie nieuciążliwa dla otoczenia. Dodatkowo właścicielom toru zarzucano, że nie informowali oni gminy o przeprowadzanych remontach na terenie obiektu. Na początku 2017 roku gmina postanowiła wypowiedzieć dzierżawcy umowę. Renata Pyrcz, dzierżawczyni terenów nie uznała wypowiedzenia gminy i dalej prowadziła swoją działalność. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Rejonowy uznał, że gmina Tarnów w styczniu 2017 roku miała podstawy do wypowiedzenia umowy dzierżawy właścicielce Motodromu. Według opinii sądu, Renata Pyrcz m.in. nie pytała o zgodę i nie informowała o inwestycjach na dzierżawionym terenie, a także nie przedstawiała polis ubezpieczeniowych. Sąd Rejonowy w Tarnowie nakazał również właścicielce zapłatę 21 775,25 zł wraz z odsetkami za bezumowne wykorzystanie nieruchomości od stycznia 2017, a także zapłatę na rzecz gminy 4 461 złotych z tytułu kosztów postępowania sądowego. Wyrok był jednak nieprawomocny, więc kobieta postanowiła się od niego odwołać.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Gminy o liczbie chorych na koronawirusa dowiadują się z... mediów

– Teraz czekamy na prawomocną decyzję sądu, ale jesteśmy dobrej myśli – mówi wójt gminy Tarnów, Grzegorz Kozioł. – Tor miał służyć bezpiecznej nauce jazdy, a nie organizowaniu wyścigów samochodowych. Były sołtys Zbylitowskiej Góry, Paweł Kolbusz, a także obecny sołtys tamtejszej miejscowości, Piotr Rybski kilkukrotnie interweniowali u mnie w tej sprawie. Mieszkańcy skarżyli się u nich, że nie wyrażają zgody na to, aby takie imprezy miały tam miejsce, dlatego wypowiedzieliśmy umowę dzierżawy. W moim odczuciu organizowane tam zawody są nielegalne. Ostatni „Tarnowski Kręciołek” również nie powinien się tam odbyć.

Renata Pyrcz, dzierżawczyni terenów ma na ten temat zupełnie inne zdanie i twierdzi, że nie było podstaw do wypowiedzenia umowy dzierżawy. – Mam pismo ze zgodą urzędu gminy na budowę obiektu. Do tej pory nikt z mieszkańców nie zgłosił mi, że przeszkadza im hałas z toru. Co więcej, w 2015 roku sama wystąpiłam do urzędu gminy z prośbą, że jeżeli hałas rzeczywiście przeszkadza mieszkańcom, to gmina możemy wokół toru stworzyć specjalny wał ziemny, który raz na zawsze rozwiązałby problem. Do dziś nie otrzymałam z gminy żadnej odpowiedzi w tej sprawie. Dodatkowo należy pamiętać, że przeprowadzone badania przez specjalistów z ochrony środowiska jasno pokazały, że na torze nie ma przekroczeń norm hałasu. Kładzie się mi kłody pod nogi, nie wiadomo z jakiego powodu – mówi Renata Pyrcz dodając jednocześnie, że idea toru, która zakładała podnoszenie umiejętności również wśród strażaków, policjantów, czy kierowców karetek, została skutecznie przystopowana przez wójta gminy Tarnów. – Chcieliśmy, aby służby ratunkowe mogły podnosić swoje umiejętności. Niestety wójt gminy Tarnów zakazał strażakom OSP z terenu gminy brania udziału w szkoleniach organizowanych na naszym torze. Niezrozumiałe jest również to, że sąd pierwszej instancji nakazał mi także oddanie nieruchomości, nie odnosząc się w ogóle do nakładów, jakie poniosłam w związku z inwestycją. Sprawy nielegalnych wyścigów nawet nie ma co komentować. Policja otrzymała od nas cały komplet dokumentów związanych z organizacją ostatniej imprezy. Gdyby była niezgodna z prawem, to policjanci pojawiliby się na miejscu i zakazali nam zabawy, a przecież nic takiego nie miało miejsca. Tor jako budowla obecnie jest własnością Fundacji Polska Ekologia z siedzibą w Lublinie. Do momentu otrzymania wyroku eksmisyjnego nie zamierzam oddawać Motodromu i terenów gminie. Będę walczyć o niego do samego końca.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Radłów: Park w końcu zmieni swoje oblicze

Wójt gminy Tarnów wierzy jednak, że sprawa już wkrótce ujrzy szczęśliwe zakończenie. – Czekamy na rozpatrzenie przez sąd odwołania właścicielki Motodromu od pierwszego wyroku. W momencie, kiedy dzierżawczyni odda nam tereny, porozmawiamy na temat wykupu obiektu. Na pewno ustalimy odpowiednią cenę, za jaką moglibyśmy go nabyć. Decyzję o tym, co znajdzie się na terenach obecnego Motodromu, podejmą mieszkańcy oraz radni naszej gminy. Pomysłów na pewno nie zabraknie.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz