Gminy bez bezpośredniego połączenia

Od wielu lat mieszkańcy gmin Ciężkowice i Rzepiennik Strzyżewski dziwią się brakowi bezpośredniego połączenia autobusowego pomiędzy gminami. Na odcinku łączącym centra dwóch gmin liczącym niespełna 6 km nie kursuje bowiem ani jeden autobus! Aby przedostać się z jednej gminy do drugiej, trzeba korzystać z połączenia komunikacyjnego przez gminę Gromnik tyle tylko, że wówczas długość trasy wzrasta do… ponad 16 km! Czy jest szansa na rozwiązanie tego problemu?

Przystanek autobusowy w centrum Ciężkowic

Zabytkowy rynek, Park Zdrojowy, Skamieniałe Miasto, muzeum przyrodnicze, a niebawem również ścieżka w koronach drzew i Małopolskie Centrum Edukacji Ekologicznej… Takimi atrakcjami przyciąga do siebie turystów i mieszkańców sąsiednich miejscowości gmina Ciężkowice. W tamtejszej gminie plany są bardzo ambitne, bowiem już teraz wiele osób mówi o tym, że kolejne inwestycje coraz szybciej przybliżają Ciężkowice do uzyskania wymarzonego statusu uzdrowiska. Aby miejscowość cieszyła się dużym zainteresowaniem turystów, trzeba ją również odpowiednio skomunikować. Obecnie do podtarnowskiej gminy kursuje wiele autokarów nie tylko od strony Tarnowa, ale również od strony Gorlic. Dodatkowo gmina dysponuje także stacją PKP w Bogoniowicach, więc nawet transport z najdalszych zakątków Polski nie jest problemem. Tym dziwniejsza wydaje się więc sytuacja, że bezpośredniego połączenia z gminą Ciężkowice od niepamiętnych czasów nie ma sąsiadująca z nią gmina Rzepiennik Strzyżewski, zwłaszcza że centra obu miejscowości dzieli raptem… 6 km!

Zaskoczenia takim obrotem spraw nie ukrywają przede wszystkim mieszkańcy obu gmin. – Taką trasę autokar pokonałby w czasie nieprzekraczającym 10 minut. Przecież mówimy o odcinku zaledwie 6 km, który dodatkowo jest trasą powiatową! Dla nas to niezrozumiała sytuacja i do końca nie wiemy, czym jest to spowodowane. Obecnie, aby mieszkańcy Rzepiennika Strzyżewskiego przedostali się do Ciężkowic, muszą korzystać z autokaru, który kursuje przez Golankę, Gromnik, Bogoniowice, a następnie dociera na przystanek w Ciężkowicach. Jest to trasa o łącznej długości ponad 16 km, a więc blisko trzy razy dłuższa, niż rzeczywista odległość między obiema gminami. Tracą na tym wszyscy, bo nie tylko właściciele sklepów na ciężkowickim rynku, ale również działająca w Ciężkowicach szkoła średnia. Młodzież z Rzepiennika zamiast kontynuować tutaj naukę, wybiera szkołę średnią w Gromniku, ponieważ ma bezpośrednie połączenie komunikacyjne. Ciężkowice starają się o status uzdrowiska, w gminie Rzepiennik Strzyżewski działają już dwie restauracje ze sporą liczbą miejsc noclegowych, a w dalszym ciągu brakuje autobusu, który krążyłby między obiema gminami. To absurd – mówią mieszkańcy.

WARTO PRZECZYTAĆ:   KS Rzepiennik Strzyżewski - tak rodzi się drużyna!

Postanowiliśmy zapytać jednego z prywatnych przewoźników, dlaczego żaden autokar nie kursuje na trasie Rzepiennik Strzyżewski – Ciężkowice. Jego odpowiedź nieco nas zaskoczyła… Okazuje się bowiem, że wielu przewoźników nie tylko obawia się tego, iż zainteresowanie pasażerów taką trasą będzie znikome, ale również nie brakuje obaw, że w czasie zimy i sporych opadów śniegu, trasa może okazać się… nieprzejezdna. Tuż przed wjazdem do Ciężkowic od strony Rzepiennika Strzyżewskiego zamontowany jest znak „oszronienie jezdni”. Według przewoźnika bywają zimy, że podróżowanie tą trasą byłoby dla autokarów nie tylko niebezpieczne, ale i niemożliwe.

Z takim stwierdzeniem nie zgadza się burmistrz Ciężkowic, Stanisław Kuropatwa, który również nie ukrywa swojego zdziwienia, iż gminy nie posiadają bezpośredniego połączenia komunikacyjnego. – Takie połączenie wydaje się oczywiste. Uważam, że powinniśmy podjąć rozmowy z gminą Rzepiennik Strzyżewski na temat uruchomienia takiego kursu. Podejrzewam, że gdyby powstało takie połączenie, to cieszyłoby się sporym zainteresowaniem. Staramy się o status uzdrowiska, więc aż prosi się o uruchomienie takiej linii. Nie zgadzam się z opinią, że ta trasa w okresie zimy stwarzałaby niebezpieczeństwo dla kierowców. Droga jest na bieżąco utrzymywana, a najlepiej świadczy o tym fakt, że zimą jeździ nią już jeden z prywatnych przewoźników, który przewozi dzieci z naszej gminy na zajęcia do szkoły podstawowej. Wydaje mi się, że stworzenie trasy Rzepiennik Strzyżewski – Ciężkowice – Ostrusza – Turza byłoby świetnym posunięciem i przewoźnicy na tym by nie stracili.

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele gminy Rzepiennik Strzyżewski. – Do tej pory nie otrzymywaliśmy od naszych mieszkańców pism w sprawie utworzenia takiego połączenia, jednak nie ukrywam, że jest to temat warty zastanowienia. Komunikacja międzygminna należy do zadań powiatu i zapewne to władze starostwa przede wszystkim musiałyby zabrać głos w tej sprawie. Wydaje mi się, że jeżeli nie przez cały rok, to przynajmniej w sezonie turystycznym takie połączenie miałoby sens. Gdyby pojawiło się pismo w sprawie utworzenia takiego połączenia, to z całą stanowczością jako gmina je podpiszemy – mówi sekretarz gminy Rzepiennik Strzyżewski, Grzegorz Burkot.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Maksymilian Kwapień: Chcemy w końcu nagrać płytę!

Starosta tarnowski, Roman Łucarz mówi, że obecnie starostwo nie finansuje żadnego połączenia komunikacyjnego na terenie powiatu tarnowskiego i szanse na to, że ulegnie to zmianie, są praktycznie zerowe. – Kiedyś prowadziliśmy rozmowy na temat komunikacji publicznej, ale dotyczyło to połączeń między miastem Tarnów a poszczególnymi gminami. Uznaliśmy, że jeżeli na takich trasach nie ma przewoźników prywatnych, to takie połączenia mogłoby finansować województwo. Nigdy nie rozpatrywaliśmy sytuacji, aby finansować z własnego budżetu połączenia pomiędzy dwoma gminami, przede wszystkim dlatego, że wiąże się to z olbrzymimi kosztami. Bez względu na to, czy na takiej linii będzie podróżował jeden pasażer, czy będzie ich 15, starostwo musiałoby ponosić koszty całkowitego zapełnienia pojazdu. W obecnej sytuacji nas na to nie stać, a gdybyśmy zrobili dla tych gmin wyjątek, to za chwilę z podobnymi prośbami zgłosiłyby się do nas inne samorządy – mówi starosta tarnowski, dodając jednocześnie, że jeżeli do starostwa wpłynie pismo, którego nadawcami będą przedstawiciele obu gmin, to na pewno się do niego ustosunkują. – Sami na pewno nie ufundujemy takiego kursu, ale wówczas widząc taką potrzebę, możemy wystąpić z propozycją do prywatnych przewoźników, aby przemyśleli uruchomienie takiej linii. Możemy zaprosić przewoźników na spotkanie i przedstawić im wszystkie zalety uruchomienia takiego kursu. Niewykluczone, że wówczas ktoś z nich zdecydowałby się obsługiwać tę linię…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.