Rutynowe prace, czy oszczędzanie energii?

W ostatnim czasie w Małopolsce w tym także w Tarnowie i regionie dało się zauważyć częste, planowane wyłączenia prądu. Władze podtarnowskich gmin są zbulwersowane tym, że Tauron nie informuje ich odpowiednio wcześniej o planowanej przerwie w dostawie energii elektrycznej, a mieszkańcy poszczególnych miejscowości w powiecie tarnowskim zastanawiają się, czy nie jest to zapowiedź planowanego na zimę ogólnokrajowego blackoutu.

Samorządy bez informacji o wyłączeniach prądu
W ostatnich tygodniach dość często dochodziło do planowanych przerw w dostawie prądu w województwie małopolskim. Także w Tarnowie oraz w regionie mieszkańcy skarżyli się, że na kilka godzin byli pozbawieni energii elektrycznej. Tylko w ubiegłym tygodniu przerwy w dostawie prądu odnotowano w pięciu gminach w powiecie tarnowskim: Tarnów, Żabno, Lisia Góra, Wierzchosławice i Ryglice. Przerwy w ubiegłym tygodniu zanotowano także w powiecie bocheńskim (6 planowanych wyłączeń prądu) i brzeskim (4 wyłączenia). Z kolei w powiecie krakowskim takich wyłączeń było aż… 26.

Kilkanaście dni temu prąd wyłączono również w gminie Szerzyny. Przerwa w dostawie energii elektrycznej nastąpiła 11 sierpnia w godz. 8-15 w okolicach oczyszczalni ścieków oraz 12 sierpnia w godz. 9-14 obejmując przysiółki: Nadole, Radoszyce, Maślaki, Grabina.

Zbulwersowany takim obrotem spraw był wójt tamtejszej gminy, Grzegorz Gotfryd, który na portalu społecznościowym Facebook poinformował mieszkańców, że wyraża ubolewanie, iż samorząd nie jest informowany drogą służbową przez spółkę Skarbu Państwa ze stosownym wyprzedzeniem o planowanym braku dostawy energii elektrycznej. – Wiem od mieszkańców gminy, że taka informacja pojawiła się na części prywatnych ogrodzeń oraz słupach ogłoszeniowych. Problem w tym, że mieszkańcy w takich sprawach dzwonią do urzędów gmin, a sami nie podsiadamy żadnych informacji na temat tego, dlaczego planowane jest wyłączenie prądu i na jak długi okres mieszkańcy będą pozbawieni elektryczności – tłumaczy nam wójt Grzegorz Gotfryd i dodaje, że nie przypomina sobie, aby w ostatnich latach w tamtejszej gminie dochodziło do sytuacji związanych z planowanym wyłączeniem prądu. – Za swojej kadencji nie miałem takich przypadków. Brak prądu wynikał przede wszystkim z awarii sieci lub złych warunków atmosferycznych, kiedy np. wiatr zrywał kable. Wówczas prace przy przywróceniu zasilania trwały maksymalnie 1-2 godziny. W przypadku planowanych wyłączeń prądu mówimy z kolei o sytuacjach, kiedy mieszkańcy są pozbawieni elektryczności przez 5-7 godzin. Trzeba pamiętać o tym, że nie brakuje u nas mieszkańców, którzy z uwagi na swoje dolegliwości zmuszeni są używać specjalnej aparatury do podtrzymania czynności oddechowych. Nie wiem, czym spowodowane są ostatnie, coraz częstsze wyłączenia prądu, ale w moim odczuciu spółka Skarbu Państwa, jaką jest Tauron, powinna usprawnić praktykę informowania samorządów o planowanych pracach. Zamieszczanie jedynie informacji na słupach ogłoszeniowych, czy też w Internecie nie sprawi, że wszyscy będą odpowiednio wcześniej o tym poinformowani.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wierzchosławice: Sprzedaż farmy ratunkiem dla gminy?

Tauron uspokaja
Mieszkańcy regionu nie ukrywają, że ostatnie coraz częstsze wyłączenia prądu powodują u nich obawy, że takie zjawisko związane jest z czekającym nasz kraj zimowym blackout’em. – Chociaż rząd i sektor energetyczny zapowiadają, że masowy brak prądu nam nie grozi, to wiele osób nie wierzy w te zapowiedzi. Zbyt źle dzieje się na świecie oraz w naszym kraju i to na różnych płaszczyznach, aby sprawy ewentualnego blackout’u nie brać na poważnie. Wielu moich znajomych, ruszyło do sklepów, aby na wszelki wypadek kupić generator prądu. Mój sąsiad pracuje w firmie, która zajmuje się sprzedażą agregatów prądotwórczych. Według niego zainteresowanie takimi urządzeniami jest rekordowe. Z informacji, jakie od niego posiadam, podstawowe aparaty kosztują nieco ponad 1 tys. zł, jeżeli jednak chcemy, aby nasze sprzęty RTV i AGD działały kilka godzin, trzeba liczyć się z wydatkiem sięgającym nawet 15 tys. zł. Pomimo tak wysokiej ceny, chętnych nie brakuje… – mówi pan Wojciech, mieszkaniec Tarnowa.

O częste wyłączenia prądu w Małopolsce i w naszym regionie postanowiliśmy zapytać rzecznika prasowego Tauron Dystrybucja S.A., Ewę Groń. – Planowane wyłączenia prądu nie są zjawiskiem, które nasiliło się w ostatnim czasie. Dodatkowo odpowiednio wcześniej informujemy o tym mieszkańców, ponieważ są to wyłączenia planowe. Nie mamy obowiązku informowania każdego samorządu o takiej sytuacji. Informacje pojawiają się w ogłoszeniach prasowych, wywieszane są w terenie, na którym prace będą prowadzone, na sklepach, na budynkach, a także można sprawdzić taką informację w Internecie. Być może niektórym osobom wydaje się, że tych wyłączeń jest więcej niż w latach poprzednich, ale może wynikać to z faktu, że po prostu skuteczniej o tym informujemy. Poza tym zwiększa się roszczeniowość klientów i ich podejście do kwestii wyłączania prądu. Jeszcze kilka lat temu wiele osób zdawało sobie sprawę z tego, że na terenach wiejskich prądu może zabraknąć. Teraz sporo osób uważa, że prąd po prostu powinien być, a jego brak jest niewytłumaczalny. Najczęściej takie przerwy spowodowane są modernizacją sieci oraz przyłączaniem do niej nowych klientów. Wówczas dany odcinek sieci musi zostać wyłączony, aby nasi pracownicy mogli przystąpić do pracy. Prawdą jest natomiast, że w lecie przeprowadzamy więcej prac, niż w inne pory roku. Wynika to z tego, że pozwalają nam na to warunki atmosferyczne. Przerw w dostawie energii elektrycznej, która w ostatnim czasie ma miejsce w Małopolsce, w żadnym wypadku nie należy wiązać z blackout’em i oszczędzaniem przez nas prądu przed zimą. Są to informacje wyssane z palca, niemające nic wspólnego z rzeczywistością – mówi Ewa Groń.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Szczenięca miłość, ale nie tylko...

Na blackout można się przygotować
Daniel Czyżewski z portalu Energetyka24 potwierdza słowa rzeczniczki prasowej Tauronu, mówiąc, że wyłączenia bloków w polskich elektrowniach w ostatnich tygodniach miały charakter planowany, ale jednocześnie dodaje, że najbliższa zima może być ciężka dla Polaków. – Prace konserwacyjne w tego typu obiektach rzeczywiście zwykle wykonuje się latem, jednak jeżeli chodzi o najbliższą zimę, nikt już chyba nie ma wątpliwości, że będzie trudna. Wszystko będzie zależeć od dostępności węgla dla energetyki, ale z tym raczej nie ma problemu, gdyż elektrownie mają długotrwałe kontrakty ze spółkami wydobywczymi. Inną sprawą jest to, że średnia wieku polskich bloków węglowych w elektrowniach zbliża się do 50 lat, a to praktycznie wiek emerytalny dla takich obiektów, więc siłą rzeczy wiele z nich będzie coraz bardziej awaryjna. Jeżeli chodzi o ewentualny blackout, to już mamy najświeższe przykłady z Wielkiej Brytanii czy Kosowa, aczkolwiek w przypadku tych państw są to ograniczenia planowane, zorganizowane, a blackout z definicji jest nagłą, niespodziewaną awarią. Państwa europejskie słusznie zawczasu podejmują polityki oszczędnościowe. Ograniczenie komfortu nieograniczonego zużycia energii już teraz, np. zmniejszenie poziomu klimatyzacji latem, z pewnością nie jest wielką ceną do zapłacenia za stałe dostawy prądu i ciepła w zimę – mówi Daniel Czyżewski i dodaje, że wiele wskazuje na to, że w Polsce nie mamy zagrożenia długotrwałej przerwy w dostępie do energii. – System ma swoje problemy, ale jest stabilny. Jeżeli dojdzie do blackoutów, czy też planowanych przerw, to raczej w ograniczonym zakresie czasowym i geograficznym. Długotrwałe wyłączenie dostępu do energii uniemożliwiłoby nie tylko normalne funkcjonowanie danej społeczności, ale także spowodowałoby brak możliwości aktywności gospodarczych, co mogłoby doprowadzić do ruiny przedsiębiorstwa oraz ich pracowników. Jak przygotować się na ewentualny blackout? Przede wszystkim należy na bieżąco śledzić rozwój sytuacji, ale ze sprawdzonych źródeł, takich jak np. komunikaty czy alerty RCB. Przy okresowych wyłączeniach na pewno przyda się zestaw przedmiotów, który obejmuje apteczka wyposażona w środki pierwszej pomocy, lateksowe rękawiczki, nożyczki oraz leki przeciwbólowe i przeciwbiegunkowe, zapas gotówki na 2-3 dni, cukierki w niewielkim opakowaniu o długiej dacie przydatności do spożycia, długopisy oraz mały notes, gwizdek, latarki ręczne i czołowe oraz latarenki na uniwersalne baterie alkaliczne, a także duży zapas baterii, mapa miasta lub okolicy, naładowane powerbanki oraz uniwersalny rozgałęziony kabel do urządzeń przenośnych, radio bateryjne, scyzoryk lub multitool dobrej jakości, świece oraz zapałki i zapalniczki. Warto także zaopatrzyć się w dodatkowe rzeczy, które pomogą przetrwać dłuższe przerwy w dostawach prądu, czyli zorganizować sobie zapas wody oraz suchego prowiantu na kilka dni, koce termiczne i ciepłą odzież, kuchenkę turystyczną wraz z zestawem nabojów gazowych, łom, wachlarz oraz żelowe kompresy i rozgrzewacze rąk.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tuchów: Rowerzysta bez ścieżek

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.