Ostatnio broniłem wielu księży. Dziś jednak postanowię jednego z kapłanów… skrytykować, zwłaszcza że o jego działalności od dłuższego czasu wypowiadam się negatywnie i uważam, że jak najbardziej słusznie, ponieważ kolejnymi swoimi działaniami w tym przekonaniu mnie utwierdza. Mowa tutaj o ks. Rafale Główczyńskim, znanym jako „Ksiądz z osiedla”.
W przeszłości twierdziłem, że nie do końca podoba mi się działalność niektórych kapłanów w sieci. Pod przykrywką „ewangelizacji zagubionych owieczek” po prostu robią… kariery i zamiast pozostać kapłanami, powoli przemieniają się w celebrytów. W moim odczuciu tak właśnie wygląda to w przypadku ks. Rafała Główczyńskiego,
„Luzacki” styl, „luzacki” język, aby pokazać się, jaki to jestem młodzieżowy, jaki to jestem cool… Nie dość, że kompletnie takie zachowania nie pasują do osoby, która ma już 40 lat na karku, to dodatkowo biją z tego sztuczność i chęć przypodobania się na siłę młodemu pokoleniu.
Jakiś czas temu o „Księdzu z osiedla” zrobiło się głośno, ponieważ chciał ewangelizować młodych ludzi na… „Niebieskiej platformie”. Czym jest owa „Niebieska platforma”? Serwisem, gdzie za opłatą możemy m.in. pooglądać sceny rodem z filmów p***o. Ks. Rafał Główczyński tłumaczył, że chce w ten sposób docierać z przekazem ewangelicznym do osób znajdujących się poza tradycyjnymi strukturami Kościoła. Platformę traktował jako przestrzeń do publikowania refleksji i duchowych przemyśleń, a uzyskane w ten sposób pieniądze miały wspierać działalność klubokawiarni (o której też zaraz napiszę). Pomysł spotkał się jednak z falą krytyki, również ze strony jego przełożonych, więc ostatecznie „Ksiądz z osiedla” zrezygnował z tej inicjatywy.
No właśnie, a czym z kolei jest ta klubokawiarnia? Jego „Cyrk Motyli”, bo tak nazywa się klubokawiarnia, jest miejscem, gdzie można wypić kawę lub zjeść ciasto i to… zupełnie za darmo. Jedynym warunkiem jest odmówienie modlitwy. Większość klientów płaciła jednak za pozycje w menu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to piękna inicjatywa. Problemem jest jednak to, gdzie jest zlokalizowana, a umieszczono ją od niedawna w tym samym miejscu, gdzie jeszcze jakiś czas temu działał… dom publiczny. Według ks. Rafała to jednak… zaleta, bo przecież Jezus również udawał się do celników, grzeszników czy prostytutek. Ludzie ci po kontakcie z Bogiem nawracali się, więc według „Księdza z osiedla” funkcjonujący przed laty dom schadzek przemieni się w miejsce, gdzie ludzie m.in. modlą się. Być może Państwa to przekonuje, ale mnie nie bardzo…
Ostatnie dni, to jednak kolejne kontrowersje z udziałem ks. Rafała. Najpierw natrafiłem na jego wywiad, który można odsłuchać na podcaście „Prześwietlenie”, w którym mówi o tym, że przed wstąpieniem na drogę kapłaństwa doszło z jego strony do „interakcji cielesnej z pewną dziewczyną”. Później z kolei mówi o tym, że „Generalnie bierze pod uwagę, że Pana Boga może nie być”. Nie będę tego komentował, bo… nie ma czego.
Teraz pojawiła się kolejna informacja dotycząca „Księdza z osiedla”. Okazało się bowiem, że będzie on jednym z… uczestników programu emitowanego w TVN „The Traitors. Zdrajcy”. Program bazuje na strategii, psychologii i umiejętności manipulowania innymi. Gracze wykonują zadania, zawiązują sojusze i eliminują podejrzanych, a atmosfera nieustannej nieufności sprawia, że nikt nie może mieć pewności co do intencji pozostałych.
I tak się zastanawiam, czy rzeczywiście chodzi w tym wszystkim o ewangelizację kolejnych osób, czy jednak o własne „ja” i własną karierę? Nie oceniam… Pytam…







Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.