Pizza Książulo

Książulo i pizza! Czyli o co ta afera?

Też jesteście w ostatnim czasie zaśmiecani informacjami o tym, że niejaki Książulo sprzedaje swoją pizzę w Żabce? No to witam w klubie. Cały czas zasypywany jestem postami o tym, że w Żabce pojawiła się pizza Książulo i wybuchła z tego afera.

Od razu zaznaczam – wiem, kim jest Księżulo, ale kompletnie nie śledzę jego działalności. W swoim życiu nie obejrzałem w całości ani jednego jego filmu, gdzie przeprowadza recenzję jakiegoś dania, itp.

Wiem tylko, że wokół gościa wybuchła afera po tym, jak ogłosił, że wprowadza własną pizzę do sklepów Żabka. Produkt kosztuje 24,99 zł, występuje w dwóch wariantach i jest opatrzony charakterystycznym oznaczeniem „Muala”. Problem ma polegać na tym, że „Muala” przez lata było znakiem jakości, którym Książulo wyróżniał lokale i jedzenie, które naprawdę mu smakowało. Część widzów uznała więc, że wykorzystanie tego symbolu na jego własnym produkcie oznacza utratę niezależności i wiarygodności. Pojawiły się zarzuty, że „sprzedał się” i zamienił swoją reputację w biznes.

I tutaj Szanowni Państwo zaczynam poważnie zastanawiać się w jakim świecie dziś żyjemy, więc krótko o tym, czego kompletnie nie ogarniam…

1. Ludzie wyrabiają sobie zdanie na temat jakiegoś baru, restauracji, itp., a także serwowanego tam jedzenia tylko dlatego, że jakiś influencer jadł tam żarcie i uznał na swoim kanale, że mu nie smakuje? Wy to w ogóle słyszycie? Więc, jakby ten influencer kazał Wam na swoim kanale wskoczyć w ogień, to też byście to zrobili? Trochę powagi, ludzie…

2. Jakieś oznaczenie „Muala” ma być czymś prestiżowym? A to z jakiego względu? Bo gość, który jada sobie kebaby na mieście i zamieszcza to później w sieci, sam uznaje, czy danemu punktowi gastronomicznemu należy nakleić naklejkę „Muala”, czy też jej nie naklejać… To już lepiej było swego czasu zbierać naklejki z gum Turbo… Serio…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Dlaczego Konfederacja przegrała wybory? (WIDEO)

3. Na jakiej podstawie ktoś stwierdza, że ten cały Książulo handlując teraz swoją pizzą w Żabce, się sprzedał? To już w ogóle jakiś wyższy level rozumowania. Sprzedać to on mógłby się, gdyby podpisał jakąś umowę z konkretnym lokalem i bez względu na to, jakie ten lokal serwowałby żarcie, wychwalałby go na swoich kanałach. Tak, to byłoby sprzedanie się. A tak? Gościu swoją marką promuje swoją pizzę i sprzedaje ją w Żabce. Gdzie tu sprzedanie się? Gościu robi w ten sposób biznes i stara się zarobić kasę na swoich produktach. Tyle… I ma do tego prawo.

I teraz najważniejsze… Jeżeli ten cały Książulo robił do tej pory biznes na tym, że nagrywał na swój kanał filmy w postaci recenzji z jedzenia, to w czym problem, aby w ten sam sposób oceniać teraz jego pizzę, którą sprzedaje w Żabce? Z tego, co wiem, to różnego rodzaju influencerów-samkoszów jest w Internecie całe mnóstwo. Jeżeli do tej pory to sam Książulo oceniał inne lokale i znajdujące się tam jedzenie, teraz niech sam spotka się z oceną tego, co zaserwował w Żabce swoim fanom. Przede wszystim to powinna być jednak ocena samej pizzy, a nie jego zachowania. Wtedy ma to jakikolwiek sens.

I na sam koniec… Tak, chciałem spróbować pizzy Książula i samemu ocenić dla Was, czy nadaje się ona do jedzenia, itp. Byłem jednak dziś w trzech Żabkach i w ani jednej nie było już jego pizzy. Poinformowano mnie, że sprzedają się jak świeże bułeczki i pomimo tego, że każdego dnia pojawia się z rana nowa dostawa, znikają one w mgnieniu oka.

Tym samym wszystkim hejterom Książula, którzy krytykują go dziś w Internecie za jego krok, trzeba pogratulować. Wywołaliście taki efekt, na jakim właśnie mu zależało, czyli na zwiększonej sprzedaży jego produktu… I to bez względu na to, czy komuś on smakuje, czy też nie…

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.